Lovejoy, czyli zielona kometa

Pisząc tytuł zamiast "kometa" napisałam "kobieta". Zielona kobieta. Piłaś, nie pisz ;) No dobrze, czy to nie piękne, że kometa nazywa się "radość miłości"? Na dodatek jest zielona. Poważnie. Sami zobaczcie.


Lovejoy, czyli "radość miłości" brzmi zdecydowanie lepiej niż C/2014 Q2, prawda? Lovejoy zmierza sobie radośnie w kierunku Słońca i najbliżej niego znajdzie się w styczniu 2015 roku. Wtedy też jej jasność wyniesie 6m, czyli na upartego, w bardzo sprzyjających warunkach atmosferycznych i przy dobrym wzroku będzie widoczna gołym okiem. Ale spoko, spoko, bez podniety. Co najwyżej ledwo zauważalna kropka. Teraz natomiast widoczna jest ponoć przez lornetkę. To już coś. 

Zdjęcie machnął Damian Peach i oczywiście nie za pomocą lornetki i nawet nie żelazkiem, tylko bardziej wypasionym sprzęciorem. Szacun. Ja zazdraszczam. Tak sprzętu, jak foty, prawdaż. C/2014 Q2 jest kometą długookresową, a to oznacza, że jeśli ktoś przegapi moment peryhelium (czyli najmniejszej odległości między Słońcem a kometą) i nie wyciągnie lornetki, obiektywu tele lub po prostu nie wywali paczydeł w niebiosa, to następną szansę będzie miał za skromne 8000 lat. Pikuś.

Jeśli ktoś chce być na bieżąco z "radością miłości", to tutaj (klik, klik, klik) jest strona, która pokazuje zmniejszający się dystans między Ziemią a kometa oraz między kometą a Słońcem. Bądźcie na bieżąco i nie przegapcie. ;)

1 komentarze :

  1. Mam wrażenie dajavu - znów koniec roku i znów kometa Lovejoy.

    OdpowiedzUsuń