Wszechświat po drugiej stronie lustra

W dupach im się poprzewracało. Co oni sobie wyobrażają z tymi teoriami kosmicznymi? Szaleją chłopaki, jakby się przed dokonaniem obliczeń wypaliliby sobie po jednym i drugim, a trzecim pewnie też. Nie ważne, nie znam się, to się wypowiem. Rzecz w tym, że grupa naukowców jeszcze raz wzięła na tapetę teorię Wielkiego Wybuchu i doszła do wniosku, że kiedy już wszystko tak pięknie pierdzielnęło, to z pierwotnego chaosy wyłonił się nie jeden Wszechświat, a... dwa. 

 Fotka z pixabay.com

To już są niezłe jaja, tak naprawdę jednak bajery dopiero się zaczynają. I to wcale nie jest ASZdziennik. Naukowcy twierdzą (a oparli się na prostym modelu wykorzystującym teorię grawitacji opisaną jeszcze przez Newtona), że te dwa Wszechświaty są swoim lustrzanym odbiciem, oba rozszerzają się w przeciwnych kierunkach i - trzymajcie gacie - w tym drugim, lustrzanym, czas też podlega lustrzanemu odbiciu, czyli biegnie w przeciwnym kierunku.

Powiem szczerze, trzeba mieć niezłą wyobraźnię, albo powiedzmy inaczej: bardzo otwarty i uwolniony umysł, żeby wpaść na taki pomysł i wysnuć taką hipotezę. No ale wysnuli i teraz mam problem. Przypadek Benjamina Buttona jest właśnie z tego drugiego Wszechświata. Jeśli czas biegnie do tyłu, to organizmy powinny przychodzić na świat w stanie agonalnym i młodnieć w miarę upływu czasu.

 Fotka z pixabay.com

Ja wam mówię, ktoś na tym jeszcze zarobi, wspomnicie moje słowa. Już czuję wielki biznes, wystarczy tylko wynaleźć podróże w czasie i przenoszenie się do innego wymiaru. Chcesz odmłodnieć? Po co ci lifting? Wystarczy SPA w lustrzanym Wszechświecie i wracasz piękna i młoda.

No dobrze, my tu pitu-pitu, a od wczoraj oficjalnie mamy astronomiczną zimę. Wczoraj mieliśmy najkrótszy dzień i najdłuższą noc, a Słońce w zenicie świeciło nad zwrotnikiem Koziorożca. Na półkuli... lustrzanej był więc najdłuższy dzień, a noc najkrótsza. Gdyby ktoś nigdy w niebo nie patrzył, a chciałby, niech wie, że zima jest czasem najpiękniejszych gwiazdozbiorów i najjaśniejszych gwiazd. Przynajmniej na naszej półkuli.

A w ogóle kochani, to wesołych Świąt. Cudownych obserwacji, nieprawdopodobnych widoków, szaleństwa meteorów i niech Wam Mikołaj pod choinką zostawi wypasione teleskopy. Albo chociaż porządny obiektyw tele, cobyście sobie machnęli fajny księżyc. Howgh!

Pisząc notkę opierałam się na niusie z tvnmeteo.

0 komentarze :

Prześlij komentarz