Gromady kuliste - gwiezdne domy pięknych starców

Tak, tak, ja wiem, że to dalekie od poprawności politycznej i powinnam napisać o gwiezdnych domach pogodnej starości. Wszyscy jednak wiemy, że poprawność polityczna mało ma wspólnego z rzeczywistością i pogodna starość widnieje na ulotkach reklamowych, bo w realu to tylko pogoda dla bogaczy.

No. W kosmosie to jest tak, że mamy gwiezdne żłobki i gwiezdne domy starców. Żłobkami są gromady otwarte, w których na dodatek oprócz dorastania trwa dość intensywna prokreacja i z chmury międzygwiezdnego pyłu i gazu wyłaniają się nowe protogwiazdy, które w odpowiednim czasie po zaistnieniu pierwszych reakcji termojądrowych zyskują status gwiazd całą gębą. 

Domami gwiezdnej pogodnej starości (niech będzie) są gromady kuliste, czyli skupiska bytujące na rubieżach galaktyk. Gromady kuliste są znacznie silniej ze sobą powiązane niż gromady otwarte i znacznie liczniejsze. Gdyby nasze Słońce było członkiem jednej z takich gromad, nie mielibyśmy najmniejszych szans na przeżycie. Oddziaływania grawitacyjne między gwiazdami są tak silne, że mocno korygowałyby ruch planet, a co za tym idzie warunki panujące na tych planetach byłyby bardzo niestabilne. A życie najbardziej lubi kieracik. Prosty, ludzki, pardon, kieracik.

W gromadach kulistych nie rodzą się nowe gwiazdy, ale dogorywają stare. To skupiska gwiezdnych staruchów, pamiętających czasy niewiele po wielkim wybuchu i formowaniu się galaktyk. Jedną z takich gromad jest NGC 6535 (nazwa powala romantyzmem, jak widać) znajdująca się w gwiazdozbiorze Węża, oddalona od nas o 22 tys. lat świetlnych i mająca średnicę 1 roku świetlnego. O właśnie, to jeszcze jedna różnica między gromadami otwartymi i kulistymi. Kuliste z reguły są mniejsze, choć zdarzają się prawdziwe olbrzymy, co do których nie bardzo wiadomo, czy jest to potężna gromada kulista, czy bardzo karłowata galaktyka karłowata.

NGC 6535 we własnej osobie. Zdjęcie z www.nasa.gov

Jedno jest pewne. Gdybyśmy jakimś cudem znaleźli się na jakiejś planecie krążącej wokół jakiejś gwiazdy należącej do jakiejś gromady kulistej, widok nocnego nieba wprasowywałby w podłoże. Z szoku pięknościowego wychodzilibyśmy długo.

NGC 6535 nie jest szczególnie potężna jak na gromadę kulistą (oględnie rzecz ujmując), ale urody jej odmówić nie można, prawda?

0 komentarze :

Prześlij komentarz