Zakochana para Księżyc i Aldebaran

Był taki głupawy wierszyk, pamiętacie? Zakochana para Jacek i Barbara. Nie mówcie, że nie znacie, wszystkie przedszkolaki przekazują to sobie jakimś cudownym sposobem z pokolenia na pokolenie. Barbara się maluje, Jacek ją całuje. A potem Barbara się przebiera, Jacek ją rozbiera. Przedszkolaki średnio skupiały się semantycznie na tym ostatnim i nie rozkminiały, co też ten Jacek ma na celu i myśli, grunt, że się rymowało.

Mnie tam Jacek ani ziębi, ani grzeje (a ten, który grzeje, nie ma na imię Jacek), skojarzyło mi się jednak z Księżycem i Aldebaranem raz ze strony rym-cym-cymu, dwa ze strony - że tak poezją polecę - pocałunku jaki oba ciała niebieskie złożyły sobie na oczach wszystkich.

Doszło mianowicie do zetknięcia tarczy naszego Księżyca i gwiezdnego olbrzyma o imieniu Aldebaran. Aldebaran jest najjaśniejszą gwiazdą konstelacji Byka. No, zetknięcie to za dużo powiedziane, ale tarcza naszego satelity i gwiazda minęły się 21 kwietnia 2015 o zaledwie 2' kątowe. I to było, proszę ja was, pierwsze od 15 lat takie bliskie spotkania trzeciego stopnia Księżyca i Aldebarana. 

I to jest świetna dla nas wiadomość, bo Łysy i Aldebaran przesyłają sobie całuski co 19 lat i robią to regularnie co miesiąc przez 49 najbliższych miesięcy. Jeśli więc ktoś 21 kwietnia nie zaobserwował tego fajnego zjawiska, to ma jeszcze szansę nie jedną i nie dwie. Potem nastąpi 15 lat posuchy i potem znowu 49 gorących miesięcy. Ot, takie niebezpieczne związki.

No i teraz, wystawcie sobie, zrobiłam fotę. Ja, mistrzyni i prekursorka astrofotografii komórkowej ustkuteczniłam galopujące żenua i cyknęłam fotę telefonem. Dobra, telefon wypasion jest, bo mam Samsunga Galaxy Note4, ale to zawsze telefon. Fota jest tak masakryczna, że aż mnie boli, jak na nią patrzę, ale uwieczniłam. Przy następnym pocałunku wyskoczę już gdzieś przed blok z normalnym statywem i wszystkimi bajerami, którymi dysponuję (choć jest ich niewiele).


Ocknęliście się już? Jest na sali lekarz? Na swoje usprawiedliwienie powiem, że fotę cyknęłam w drodze z pętli autobusowej przy niezwykle ruchliwej ulicy, oświetlonej jak na jarmarku i ogólnie w ruchu. Czyli nieźle. Zamiast się załamywać, łapcie aparaty, statywy i polujcie na następne pocałunki. Jeszcze 48 szans zostało przed 15 latami posuchy.

Przy pisaniu tekstu posiłkowałam się wiadomościami znalezionymi na AstroNEWS.

1 komentarze :

  1. Hehe no ja się już ocknęłam ;)
    Swoją drogą fotka niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń