<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703</id><updated>2012-01-13T20:13:03.865+01:00</updated><category term='Księżyce'/><category term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><category term='Galaktyki'/><category term='Byli tacy...'/><category term='Z życia gwiazd'/><category term='Słoneczko nasze...'/><category term='Planety małe i duże'/><category term='Kosmiczne co nieco'/><category term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>O obrotach sfer niebieskich</title><subtitle type='html'>Co w kosmosie piszczy? Rzut okiem laika w przestrzeń międzyplanetarną.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>209</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-9062333100189070734</id><published>2011-08-12T07:32:00.000+02:00</published><updated>2011-08-12T07:32:03.037+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Lecą, lecą Perseidy!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeden z mitów greckich mówi o tym, że jurny Zeus (a jak wiadomo, Zeus był wyjątkowo jurny i wsio rawno mu było, kogo bzyka, niezależnie od płci i przynależności gatunkowej) chciał posiąść jedną taką, co to zamknięta była w wieży. Nie pamiętam, dlaczego zamknięta. Chyba z obrony przed tymże Zeusem. Dla chcącego nic trudnego. Zeus, mówiąc najoględniej, i tak zrobił jej dzieciaka, spadając na nią w postaci złotego deszczu. Pomysłowy, prawda? Właśnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem dlaczego, ale ta historia zawsze kojarzy mi się z tzw. spadającymi gwiazdami (choć każdy, kto posiada znajomość nieba co najmniej nikłą, wie, że to nie gwiazdy spadają, tylko kamienie). Są takie momenty w roku, kiedy tych gwiazd jest szczególnie dużo. Jeślibyśmy położyli się nocą gdzieś na trawiastej górce - załóżmy, że jest lato, takie prawdziwe, a nie listopad jak w tym roku - i popatrzyli w czarne niebo, doszlibyśmy do wniosku, że świetliste kreski startują z jednego punktu. Ten punkt nazywa się radiantem. Spadające gwiazdki w związku z tym nazywają się rojem. W zależności od tego, na jakim terytorium ten radiant leży, rój nosi odpowiednią ksywkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No. I teraz właśnie mamy do czynienia z&lt;b&gt; rojem Perseidów&lt;/b&gt;. Jeśli ktoś z was należy do tych szczęśliwców, którzy cieszą się dobrą pogodą (przynajmniej w nocy), to może zasiąść na trawce ze wspomagaczem obserwacyjnym w ręce (żółty napój z pianką, zalecany czeski) i skierować oczęta tam, gdzie znajduje się obecnie gwiazdozbiór Perseusza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-iYZ0sRJ1jKE/TkS3TDUJuHI/AAAAAAAAC0g/_RS-ahyFx1o/s1600/perseusz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="311" src="http://2.bp.blogspot.com/-iYZ0sRJ1jKE/TkS3TDUJuHI/AAAAAAAAC0g/_RS-ahyFx1o/s400/perseusz.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Źródło: (nie śmiać się!) logo24.pl&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dużo tych gwiazdek spadających? Ano dużo. Nawet 100 w ciągu godziny może się trafić. Skoro ich taka mnogość (widowisko przednie!), chwilę o tym, skąd one właściwie się biorą. Spadające gwiazdy to pyłek (co najwyżej małe kamyczki), który z przestrzeni kosmicznej wlatuje w naszą atmosferę na tyle pechowo, że ulega spaleniu. Zazwyczaj do ziemi nie dociera. Pyłek ten - meteoroid - wywołuje na niebie zjawisko zwane meteorem (czyli właśnie tzw. spadającą gwiazdę). Jeśli jakimś cudem uda mu się dotknąć powierzchni ziemi, staje się meteorytem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skąd ten pyłek? Ten konkretnie z komety 109P/Swift-Tuttle. Kometa przelatuje blisko Słońca i nagrzewa się, w skutek czego wyrasta jej ogon. No i te drobinki są właśnie z tego ogona. Swoją drogą, pomyślcie z jak wielką energią wpadają w atmosferę, skoro ziarenko mikroskopijnych rozmiarów jest w stanie wywołać tak miłe okoliczności przyrody.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyli co? Do obserwacji przystąp! Szczyt dzisiaj i jutro.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-9062333100189070734?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/9062333100189070734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/08/leca-leca-perseidy.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/9062333100189070734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/9062333100189070734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/08/leca-leca-perseidy.html' title='Lecą, lecą Perseidy!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-iYZ0sRJ1jKE/TkS3TDUJuHI/AAAAAAAAC0g/_RS-ahyFx1o/s72-c/perseusz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2044208868608630902</id><published>2011-07-24T08:08:00.000+02:00</published><updated>2011-07-24T08:08:36.689+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>Nowy księżyc Plutona w starym, dobrym Hubble'u</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Dziś mam urodziny, to wielki dzień, raz na rok, tylko raz" - śpiewają zwierzaki z BabyTV. Cztery dni temu mogłam te słowa odnieść osobiście do siebie. Dostałam wspaniałe dwa prezenty. Jeden to znalezienie i wynajęcie lokalu, który wkrótce otworzę (uwaga, jestem biznesłumen, przy czym nie wiem, czy bardziej łumen, czy bardziej biznes), a drugi to news, który nadszedł z NASA. A news - czy też mesydż, jak mawia Dżoana Krupa - głosił, że astronomowie wypatrzyli kolejną skałę w kosmosie, która to skała ma to szczęście być nowym księżycem Plutona!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AnNta57dS8Y/Tiuzvtgq2gI/AAAAAAAACz4/-bzn0ey4lX8/s1600/ksiezyc_plutona2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-AnNta57dS8Y/Tiuzvtgq2gI/AAAAAAAACz4/-bzn0ey4lX8/s400/ksiezyc_plutona2.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: http://www.nasa.gov/mission_pages/hubble/science/pluto-moon.html&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy obiekt otrzymał póki co mało romantyczną nazwę P4. Jedno jest pewne: rozmiarami nie powala. Występuje mniej więcej w tej samej kategorii wagowej, co Fobos i Dejmos, księżyce Marsa. P4 ma około 13-34 km średnicy. W skali kosmosu - mikropyłek. Wygląda też na to, że mikropyłek okrąża swoją planetę (karłowatą zresztą) po trzeciej pod względem odległości orbicie. Dalej jest tylko Hydra.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-E2d1ZmlKgeA/Tiu1LReIfNI/AAAAAAAACz8/Mf-1fzTvMzs/s1600/ksiezyc_plutona.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-E2d1ZmlKgeA/Tiu1LReIfNI/AAAAAAAACz8/Mf-1fzTvMzs/s400/ksiezyc_plutona.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Źródło: to samo, co wyżej.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odkrycie ucieszyło astronomów. Nie dlatego, że wnosi ono coś nowego do nauki o kosmosie, bo - bądźmy szczerzy - skałek podobnym do P4 krąży w naszym Układzie Słonecznym na kopy. Miło jest, owszem, wiedzieć, że Plutonowi przybyło to i owo i więcej gruzu wokół niego krąży, ale szczególnego podniecenia jakoś to nie wzbudziło. Rzecz w tym, że nowy księżycek wypatrzył teleskop Hubble'a. Udowodnił tym samym, że jest w stanie dojrzeć nawet takie drobiny z odległości 5 miliardów kilometrów. Rządzi, ot co! Trwają co prawda prace nad nowym teleskopem, który starego dobrego Hubble'a odeśle na emeryturę (to międzynarodowy projekt, bodajże 20 krajów w nim uczestniczy), ale póki co staruszek trzyma się dzielnie i zapewnie niejedno nam jeszcze pokaże. Amen.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2044208868608630902?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2044208868608630902/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/07/nowy-ksiezyc-plutona-w-starym-dobrym.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2044208868608630902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2044208868608630902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/07/nowy-ksiezyc-plutona-w-starym-dobrym.html' title='Nowy księżyc Plutona w starym, dobrym Hubble&apos;u'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-AnNta57dS8Y/Tiuzvtgq2gI/AAAAAAAACz4/-bzn0ey4lX8/s72-c/ksiezyc_plutona2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8436190205021760913</id><published>2011-06-18T21:03:00.000+02:00</published><updated>2011-06-18T21:03:52.380+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Burzliwe życie galaktyki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z niektórymi galaktykami jest tak jak z jazdą po niemieckich autostradach. Prosto jak strzelił, równo jak po stole, wszyscy jadą zgodnie z przepisami, nic się, panie, nie dzieje. Człowiek chce czy nie chce, ale normalnie zasypia.W niektórych jest jednak jak na krajowej ósemce. O, jeśli ktoś jeszcze nie jechał, to zapewniam, nie znasz, chopie, dnia ani godziny. Tu cię ktoś wyprzedzi na podwójnej ciągłej, a za nim jeszcze z pięciu innych na doczepkę. Albo ty wyprzedzasz w nocy, a z przeciwka jedzie ktoś bez włączonych świateł, którego zauważasz w ostatniej chwili.Adrenalina tak potężna, że w okolicy Kłodzka wysiadasz na miękkich nogach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak to jest mniej więcej z galaktyką &lt;b&gt;NGC 253&lt;/b&gt;, czyli &lt;b&gt;Galaktyką Rzeźbiarza&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vTwcsEfrLiE/TfzsHC8OLoI/AAAAAAAACyg/0I0InvSiMJE/s1600/NGC253.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="96" src="http://3.bp.blogspot.com/-vTwcsEfrLiE/TfzsHC8OLoI/AAAAAAAACyg/0I0InvSiMJE/s400/NGC253.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Z bliska. Źródło:http://apod.oa.uj.edu.pl/apod/ap110519.html&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LhOJTrdp1_c/Tfzsmj51eSI/AAAAAAAACyk/XnyhATpmB38/s1600/NGC253_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-LhOJTrdp1_c/Tfzsmj51eSI/AAAAAAAACyk/XnyhATpmB38/s400/NGC253_2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Z daleka. Źródło: Wikipedia&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gigant to nie jest, to pewne. Promień dysku tej galaktyki wynosi około 8100 lat świetlnych. Logiczne, że średnica dwa razy więcej. Obiekt z odległości ponad 10 mln lat świetlnych zobaczymy jednak nawet przez lornetkę jako plamkę 7m, a to dowód na to, że zapodaje on potężnie. Inaczej mówiąc daje po oczach, choć z racji odległości oczywiście tego nie widać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dlaczegóż zapodaje? A dlategóż że jest to &lt;b&gt;galaktyka burzy gwiazdowej&lt;/b&gt;. Innymi słowy proces gwiazdotwórczy zapiernicza tam jak nigdzie indziej. Gwiazdy mnożą się jak króliki (wersja ładna) lub jak słynna już bakteria e-coli (wersja brzydka). Gdybyśmy z naszym Układem Słonecznym znajdowali się właśnie w Galaktyce Rzeźbiarza (ach, skąd nazwa? Bo ona właśnie w &lt;b&gt;gwiazdozbiorze Rzeźbiarza&lt;/b&gt; się znajduje), nasze niebo usiane by było niezliczoną ilością jasnych, młodych gwiazd. To byłby widok! To byłyby konstelacje! Orion się chowa!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak intensywny proces jest zazwyczaj efektem &lt;b&gt;kolizji galaktyk&lt;/b&gt;. Wszechświat jest wielki, a odległości między obiektami potężne, ale i tak od czasu do czasu coś na siebie wpadnie, czy to nie wspaniałe? Galaktyki po wielkim bum są jednak rozciągnięte i zdeformowane, a bohaterka tej notki cieszy się pięknymi kształtami. Co więc zadziałało jako katalizator w jej przypadku? Nie wiem. Nie ja jedna nie wiem, więc nie jest tak źle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Galaktyk burzy gwiazdowej jest więcej i właściwie należy im się osobna nocia z racji ich ogólnej prezencji. Są jak kobiety u Starowieyskiego - każda ma jakiś defekt, ale oczu oderwać nie można.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8436190205021760913?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8436190205021760913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/06/burzliwe-zycie-galaktyki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8436190205021760913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8436190205021760913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/06/burzliwe-zycie-galaktyki.html' title='Burzliwe życie galaktyki'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-vTwcsEfrLiE/TfzsHC8OLoI/AAAAAAAACyg/0I0InvSiMJE/s72-c/NGC253.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5339491001604364708</id><published>2011-06-10T06:00:00.002+02:00</published><updated>2011-06-10T07:11:19.852+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słoneczko nasze...'/><title type='text'>Była sobie protuberancja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Coś tam w Słońcu puknęło, coś tam w Słońcu huknęło... To taka swobodna astronomiczna przeróbka piosenki, którą śpiewała mi moja babcia, o komarze, który z dębu spadł i złamał sobie w krzyżu gnat. I przerąbane miał biedak, bo już nie doktora trzeba było, a księdza przeora.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;My tak przerąbane nie mamy. W kontekście Słoneczka to piszę. Na Słońcu faktycznie huknęło i buchnęło, a także na całkiem zdrową odległość poleciało, co polecieć miało, ale na szczęście nie w naszym kierunku, uff.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-EjQPh0un0fA/TfCEIiXPT3I/AAAAAAAACyc/FVLSJ7b6kIM/s1600/Wybuch.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="282" src="http://4.bp.blogspot.com/-EjQPh0un0fA/TfCEIiXPT3I/AAAAAAAACyc/FVLSJ7b6kIM/s400/Wybuch.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gigantyczna protuberancja się bowiem temu Słoneczku zdarzyła. &lt;b&gt;Protuberancje&lt;/b&gt;, czyli &lt;b&gt;wybuchy słoneczne&lt;/b&gt;, to chleb powszedni, ale tym razem mieliśmy hiper-super-mega wielki bochen! Słońce rzygnęło potężnie w przestrzeń, wysłało plazmy, ile wlezie, i całe szczęście, że oberwaliśmy rykoszetem i tylko nam troszkę satelity zgłupły. A, i GPS nawalać może.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chmura naładowanych cząstek właśnie do nas dociera. To znaczy procent jakiś tej chmury, spokojnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słońce budzi się tak w ogóle ze snu zimowego. Nasza Gwiazda funkcjonuje w cyklach 11-letnich. 11 lat spokoju i potem wzmożona aktywność. Właśnie więc fazę aktywności mamy, a jej kulminacja przypadnie na rok 2013.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to jest zła wiadomość dla tych, którzy koniec świata obstawiali na 2012. Sorry Winnetou, nie tym razem. W 2013 pewnie też nie, ale kto tam to nasze Słoneczko wie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5339491001604364708?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5339491001604364708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/06/cos-tam-w-soncu-pukneo-cos-tam-w-soncu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5339491001604364708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5339491001604364708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/06/cos-tam-w-soncu-pukneo-cos-tam-w-soncu.html' title='Była sobie protuberancja'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-EjQPh0un0fA/TfCEIiXPT3I/AAAAAAAACyc/FVLSJ7b6kIM/s72-c/Wybuch.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8623245274800145980</id><published>2011-06-09T07:34:00.000+02:00</published><updated>2011-06-09T07:34:48.626+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>Całkowite zaćmienie Łysego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cóż, do zaćmień słońca jakoś szczęścia nie mamy. Albo jakieś szczątkowe, ledwo nadgryzione, jakby Księżycowi tak zależało na zasłonięciu naszej Gwiazdy jak Chińczykom na budowie autostrady A2. Albo owszem, zżera Słońce w 80 procentach, ale do całkowitego jednakowoż tych 20 brakuje. Albo na porządne widowicho trzeba czekać do 2170 roku czy tam jeszcze dłużej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co innego zaćmienia Księżyca. Nie no, w tym to my jesteśmy świetni! Panie i panowie, już 15 czerwca 2011 (skaczemy po notesiki, ewentualnie kopiuj + wklej) nasz Łysy wzejdzie czerwony! Nie byłyby to oczywiście żadne mecyjne, bo ten typ tak ma i wstaje czerwony jak poseł po imprezie, ale on będzie czerwieniał jeszcze bardziej. Zaćmion albowiem będzie.&lt;br /&gt;W tym momencie rozhisteryzowany tłum zaczyna wrzeszczeć, na scenę lecą staniki. Tak, tak, nadejszła wiekopomna chwila i już od godziny 21.22 możemy patrzeć ponad horyzont.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zaćmienia Księżyca&lt;/b&gt; są o tyle lepsze od zaćmień Słońca, że kiedy się zdarzają, my akurat nie jesteśmy w robocie (wyłączając co niektórych - wyrazy współczucia :) ), możemy więc spokojnie przygotować sobie aparat na statywie i niezbędnik miłośnika astronomii, czyli napój z pianką.&lt;br /&gt;Żeby doszło do &lt;b&gt;zaćmienia Słońca&lt;/b&gt;, to Ziemia, Księżyc i Słońce właśnie muszą się znaleźć w jednej linii i to w tej kolejności. Księżyc przesłania wtedy tarczę naszej Dziennej Gwiazdy, bezczelnie wykorzystując fakt, że jego średnica kątowa na niebie jest taka sama jak średnica kątowa Słońca. Stanięcie w jednej linii nie jest wcale takie proste. Gdyby było, zaćmienia mielibyśmy co miesiąc, z okazji każdego nowiu.&lt;br /&gt;W przypadku &lt;b&gt;zaćmień Księżyca&lt;/b&gt; jest nieco inaczej. Słońce, Ziemia i Księżyc znów muszą ustawić się w jednej linii (w tej kolejności). Księżyc nie jest zasłaniany przez żadne ciało niebieskie, tylko chowa się w cień Ziemi. Logiczne: Słońce oświetla Ziemię, Ziemia rzuca cień (chce czy nie chce) i w ten cień właśnie włazi nam Księżyc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SCTkErbEL4g/TfBZK1ynESI/AAAAAAAACyY/a4aHdzfkf_c/s1600/zacmienie_ksiezyca2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="316" src="http://2.bp.blogspot.com/-SCTkErbEL4g/TfBZK1ynESI/AAAAAAAACyY/a4aHdzfkf_c/s400/zacmienie_ksiezyca2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: zdch.amu.edu.pl&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zatem 15 czerwca o godzinie 21.22 zacznie się niezłe widowicho. Maksimum zaćmienia przypadnie na 50 minut później o 22.12, a koniec zaćmienia całkowitego planowany jest na 23.03. Czy będzie pięknie? Oj, będzie, będzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-UuHZ_1Kx4F8/TfBZH2JN9iI/AAAAAAAACyU/Uiv4ocgb5F8/s1600/zacmienie_ksiezyca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="276" src="http://1.bp.blogspot.com/-UuHZ_1Kx4F8/TfBZH2JN9iI/AAAAAAAACyU/Uiv4ocgb5F8/s400/zacmienie_ksiezyca.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: astronomia.zsel.edu.pl&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mniej więcej tak jak na obrazku powyżej. I na dodatek wieczorowa pora wcale nie taka późna. Napój z pianką obok nas poprawia nam morale, a do towarzystwa brakuje nam może tylko bruneta tudzież tajemniczego blondyna w jednym bucie. I normalnie zaliczamy nirwanę.&lt;br /&gt;Jest tylko jedno, co nam może popsuć bezcenne chwile z zaćmieniem Księżyca - pełne zachmurzenie. Apage! Proszę wszystkich o odpukanie w niemalowane.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8623245274800145980?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8623245274800145980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/06/cakowite-zacmienie-ysego.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8623245274800145980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8623245274800145980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/06/cakowite-zacmienie-ysego.html' title='Całkowite zaćmienie Łysego'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-SCTkErbEL4g/TfBZK1ynESI/AAAAAAAACyY/a4aHdzfkf_c/s72-c/zacmienie_ksiezyca2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8891766327906917433</id><published>2011-05-31T23:19:00.000+02:00</published><updated>2011-05-31T23:19:22.459+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Planety na wolności</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem&lt;/i&gt;. Albo: &lt;i&gt;młody był, bogiem był i gnał wolny&lt;/i&gt;. Coś tam jeszcze o wolności z pewnością by się znalazło. To tylko próbka. Dlaczego o tym? Są takie ciała niebieskie we Wszechświecie, wystawcie sobie, które są kompletnie niezależne jak Szwajcaria. No, z tym kompletnie to trochę przesadziłam, bo pewne zobowiązania mają, o czym później, ale latają sobie kompletnie bezpańskie jak sfora kundelków. Co zacz? To, moi drodzy, samotne planety.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bez jaj, w jaki sposób planeta może być samotna? Bez księżyca jak Wenus? Nie. Chodzi o planety wolne jak ptaki, nieposiadające własnego słońca. No ależ! Ależ, ależ. Miliardy lat temu, kiedy większość układów planetarnych była jeszcze w powijakach, zdarzało się, że następowała "zmowa" masywnych, już ukształtowanych planet lub gwiazd, które psim swędem zadryfowały w stronę powstających planet. Wskutek tego kosmicznego spisku jedna (a może i niejedna) planeta dostawała porządnego grawitacyjnego kopniaka i wylatywała z układu planetarnego w siną, pardon, w czarną dal. Pozostałe planety dogadywały się co do własnych orbit i szafa grała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niewykluczone, że taka sytuacja miała miejsce w naszym Układzie Słonecznym, bo dlaczego nie? A jeśli nie miała skutecznie, to prawie miała. Myślę tutaj między innymi o Plutonie, planecie od niedawna z przydomkiem karłowatej. &lt;b&gt;Planety karłowate&lt;/b&gt; krążą na peryferiach naszego Układu i możliwe, że znalazły się tam za sprawą podstępnych knowań Jowisza, który jedną po drugiej, gdy tylko się znalazła w odpowiednim położeniu, wysyłał z wilczym biletem w odległe rejony. Może gdyby się bardziej postarał... No ale wyszło, jak wyszło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze, a cóż te &lt;b&gt;swobodne planety&lt;/b&gt; robią? One gnają sobie poprzez przestrzeń międzygwiezdną, najpróżniejszą z próżni. Skąd w ogóle wiemy o ich istnieniu? Ha, tutaj wrzucamy nasz lokalny kamyczek do tego ogródka. z "Uważam Rze" (nr 16/2011) dowiedziałam się, że ich odkrycia dokonał - tadam!!! - &lt;b&gt;polski zespół OGLE&lt;/b&gt; (Optical Gravitational Lensing Experiment) pod kierunkiem prof. Udalskiego. Polacy pracowali z nowozelandzko-japońsko-amerykańską &lt;b&gt;grupą MOA&lt;/b&gt; (Microlensing Obsercations in Astrophysics). Szał. Szał w gaciach, a nawet w barchanowych galotach. Coś takiego odkryć jest niezwykle ciężko, ale odkryto i tym samym udowodniono, że owe planety istnieją.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak jednak całkiem bezładnie owe swobodne planety sobie nie fruwają. W astronomii jakoś tak jest, że coś zawsze musi krążyć wokół czegoś innego i nie ma tak, że coś nie krąży. One więc obiegają dookoła środek naszej Galaktyki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jak duże mogą być te planety?&lt;/b&gt; A bardzo różnie. Są i bardzo masywne, znacznie większe od Jowisza (też niemałego przecież), podobne do brązowych karłów, czyli gwiazd, którym w życiu nie wyszło i nie zaiskrzyła ta pierwsza, dziewicza reakcja termojądrowa. Są też jednak planety zupełnie małe. Gabarytów Ziemi i mniejsze. I najlepsze jest to, że takich jest ponoć najwięcej. Dziwne nie jest. Wypchnąć takiego Plutonka to nie problem, ale do wykopsania Jowisza potrzeba już znacznie milszych okoliczności przyrody.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brrr, smutno i zimno się zrobiło. Żadnych szans na ciepłe promienie gwiazdy, żadnych szans na powstanie życia, ciemno jak wiadomo gdzie i temperatura oscylująca wokół zera bezwzględnego. Nie chcielibyśmy mieć takich warunków za oknem, czyż nie? Gnają tak sobie przez przestrzeń aż do skończenia świata. Chyba że władują się na coś po drodze. Co oczywiście również jest możliwe.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8891766327906917433?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8891766327906917433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/05/planety-na-wolnosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8891766327906917433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8891766327906917433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/05/planety-na-wolnosci.html' title='Planety na wolności'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2957050303711744735</id><published>2011-05-11T08:38:00.000+02:00</published><updated>2011-05-11T08:38:39.814+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Trąba kosmiczna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są powietrzne, słoniowe i jerychońskie. Ta jest kosmiczna. Och nie, nie chodzi o kataklizm i co niektórzy już wzdychają z rozżalenia, bo ustawione teleskopy dopominają się o żer. Chodzi o piękną trąbę, od której dzieli nas 3000 lat świetlnych. Panie i panowie, pozwólcie, że przedstawię: &lt;b&gt;mgławica Trąba Słonia&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-t9-kANgkFaQ/TconaU3WliI/AAAAAAAACx4/HVjCNarzTAM/s1600/ic1396_traba.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="340" src="http://1.bp.blogspot.com/-t9-kANgkFaQ/TconaU3WliI/AAAAAAAACx4/HVjCNarzTAM/s400/ic1396_traba.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło zdjęcia: http://apod.oa.uj.edu.pl&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trąba Słonia przypomina kłąb dymu, jakby gdzieś w kosmosie wybuchł gigantyczny pożar. Coś w tym jest, bo mamy do czynienia z gęstym obłokiem pyłu i gazu, z tzw. ciemną globulą. To miejsce tylko z pozoru jest spokojne jak Ocean Spokojny skuty podbiegunowym lodem. W środku aż wrze, jak gdyby przysłowiowe buldogi pod nie mniej przysłowiowym dywanem walczyły o pozycje samca alfa w stadzie. W takich ciemnościach lubią &lt;b&gt;rodzić się gwiazdy&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I rodzą się, oj rodzą. Trąba Słonia jest tylko niewielkim fragmentem &lt;b&gt;mgławicy emisyjnej IC 1396&lt;/b&gt; znajdującej się w &lt;b&gt;gwiazdozbiorze Cefeusza&lt;/b&gt; 3000 lat świetlnych od nas. W całej okazałości mgławica prezentuje się następująco:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ufpz5qEuXRs/TcoqBj_jbvI/AAAAAAAACx8/ZgA2r3IQjig/s1600/ic1396_calosc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-ufpz5qEuXRs/TcoqBj_jbvI/AAAAAAAACx8/ZgA2r3IQjig/s400/ic1396_calosc.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: http://apod.oa.uj.edu.pl&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piękna, czyż nie? Kocham, uwielbiam, ubóstwiam wszelkie mgławice, te emisyjne i te planetarne, ale cieszę się, że tak wielkie odległości nas od nich dzielą. Gdyby IC 1396 leżała bliżej, skończylibyśmy marnie jako grzanki. Dlaczego? Ta mgławica emisyjna skrywa młodziutką gromadę otwartą gwiazd. Gromady otwarte mają to do siebie, że tworzą je gwiazdy bardzo młode (kolejne ciągle jeszcze powstają), emitujące niezwykle silne światło. Jedna gwiazda spośród tych należących do gromady świeci szczególnie intensywnie. Za niedługi czas (niedługi w skali kosmicznej - jakieś kilkaset milionów) spektakularnie zejdzie ze sceny jako supernowa, ale póki co ostro pracuje nad rozpraszaniem pyłu i gazu, którym ona i jej siostry są otoczone.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak to już z mgławicami jest - w skali kosmicznej są tylko chwilą. Nasze pra...ho, ho-wnuki będą znały jedynie ze zdjęć to, co my możemy obserwować "na żywo". Młode gwiazdy, kiedy już się wyklują i zaczną być samowystarczalne za sprawą reakcji termojądrowych, robią zamach na mgławicę-matkę. Jakież to człowiecze :) Nazasuwasz się, rodzicu, a potem dzieci w ramach wdzięczności wykręcą ci jakiś niezły numer.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze, nie popadajmy w pesymizm. Podziwiajmy, bo jest co!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2957050303711744735?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2957050303711744735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/05/traba-kosmiczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2957050303711744735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2957050303711744735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/05/traba-kosmiczna.html' title='Trąba kosmiczna'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-t9-kANgkFaQ/TconaU3WliI/AAAAAAAACx4/HVjCNarzTAM/s72-c/ic1396_traba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5512783690504000602</id><published>2011-05-05T23:02:00.000+02:00</published><updated>2011-05-05T23:02:30.335+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>Czerwony jak księżyc</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Czerwony jak cegła, rozgrzany jak piec, muszę ją mieć &lt;/i&gt;- śpiewał Dżem. Gdyby wyciąć kontekst, piosenka znakomicie mogłaby posłużyć jako hymn grillujących, przy czym "muszę ją mieć" odnosiłoby się do&amp;nbsp; na przykład woodki Bols. Konsekwencją wypłynięcia taką "łódką" bywa - jak śpiewa z kolei Krzysztof Daukszewicz - zamknięcie w suchym doku. Tak jakoś morsko się nagle zrobiło, ale któż zabroni marynarzom grillować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobrze, żeby jakoś zgrabnie wybrnąć z tego bezsensu, który się tu wykluł, i nawiązać do tytułu, powiem, że marynarze jak nikt inny mają możliwość hurtowego wręcz oglądania zachodów i wschodów słońca i księżyca. Zachody słońca - zwłaszcza w towarzystwie morskich fal - są chyba najbardziej obtrzaskanym landszaftem. Nic dziwnego, trudno mu dorównać malowniczością. Ja jednak, pozostając w zachwycie dla sunsetów, prawdziwą miłością pałam do wschodów księżyca. I - jak w piosence Dżemu - muszę je mieć. Uwiecznione.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bkyL0RRu5bM/TcMGIHjeqaI/AAAAAAAACx0/_-iVRVvbJX8/s1600/DSC_6968.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="303" src="http://3.bp.blogspot.com/-bkyL0RRu5bM/TcMGIHjeqaI/AAAAAAAACx0/_-iVRVvbJX8/s400/DSC_6968.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Wschód Księżyca, Wrocław 17 kwietnia 2011, godz. 20.20.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybym dysponowała porządnym teleobiektywem, zapewne zaniedbałabym macierzyńskie obowiązki i warowała przy oknie, albowiem okno mam od wschodu. Na permanentnie rozłożonym statywie w chwilach zdjęć nierobienia mogłabym np. suszyć pranie. Ponieważ jednak póki co dysponuję Sigmą 17-70, statyw zajmuje chlubne miejsce w szafie, a zdjęcie wygląda, jak wygląda.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, proszę państwa, to jest księżyc. Nasz księżyc. Piękny, czerwony księżyc. We wschodach księżyca najpiękniejsze jest właśnie to, że satelita jest tak cudownie czerwony. No właśnie, &lt;b&gt;dlaczego wschodzący księżyc jest czerwony&lt;/b&gt;? Z tego samego powodu, co zachodzący, i z identycznego, co wschodzące i zachodzące słońce. Księżyc, jak wiadomo, nie produkuje światła sam, tylko bezczelnie pasożytuje na słońcu, odbijając od swojej powierzchni to, co ono raczy na nią skierować. Światłu jest to akurat wsio rawno, ponieważ i tak musi przebić się przez ziemską atmosferę, zanim doleci do ócz naszych szanownych. No i teraz rzecz w tym, że kiedy świecący obiekt znajduje się nisko nad horyzontem, ma do pokonania tych warstw atmosfery znacznie więcej. Fale krótkie (niebieskie) mało są odporne na te okoliczności przyrody i ulegają rozproszeniu. Na polu walki zostają jedynie fale długie (czerwone). Wraz z obrotem Ziemi, czyli przesuwaniem się słońca lub księżyca w górę nad horyzontem, grubość tego, przez co trzeba się przekopać znacząco się zmniejsza, a zatem oba ciała niebieskie ubierają swoje typowe dzienne (lub nocne w przypadku księżyca) szatki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dlatego w zupełnie innej sytuacji jest słońce względem astronautów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.&amp;nbsp; Dla nich przez nic przebijać się nie musi i może pozostać takie, jak lubi najbardziej, czyli dysponujące widmem w pełnym jego zakresie. Trąci to pewną monotonią, ponieważ oni z kolei oglądają je po prostu białe (no, białawe, weźmy poprawkę na temperaturę powierzchni). Któż z nas jednak nie chciałby takiej monotonii skosztować, hę? :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5512783690504000602?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5512783690504000602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/05/czerwony-jak-ksiezyc.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5512783690504000602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5512783690504000602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/05/czerwony-jak-ksiezyc.html' title='Czerwony jak księżyc'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bkyL0RRu5bM/TcMGIHjeqaI/AAAAAAAACx0/_-iVRVvbJX8/s72-c/DSC_6968.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7062756191071403346</id><published>2011-04-12T13:19:00.000+02:00</published><updated>2011-04-12T13:19:49.243+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Byli tacy...'/><title type='text'>Leć, Jurij, leeeeeć!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gagarin to miał nerwy. Albo, mówiąc brzydziej, cojones jak asteroidy. Bo żeby lecieć w kosmos jako pierwszy człowiek na Ziemi bez żadnej gwarancji, że się na tę Ziemię wróci i to wtedy, kiedy ma się 27 lat, to naprawdę jest wyczyn. A miał ogromne szanse skończyć jak Łajka. W końcu wpakowano go w Wostok 1, efekt pionierskiej radzieckiej myśli technicznej, a z radzieckim myśleniem to wszak różnie bywało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cpL7sksjSmA/TaQtvK9BKXI/AAAAAAAACxw/UdJthH8XBEs/s1600/gagarin.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="345" src="http://4.bp.blogspot.com/-cpL7sksjSmA/TaQtvK9BKXI/AAAAAAAACxw/UdJthH8XBEs/s400/gagarin.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Być może zresztą nie miał wyboru. Gdyby zapragnął wycofać się w ostatniej chwili, wyrażając w ten sposób brak zaufania do radzieckiej koncepcji postępu kosmicznego, alternatywą byłaby dożywotnia posada badacza entomologa czy coś równie atrakcyjnego na dalekiej Kamczatce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A może wprost przeciwnie - czuł, że złapał Pana Boga za nogi (o pardon, poleciał przecież w przestrzeń i żadnego Boga nie zobaczył, jak sam o tym doniósł po szczęśliwym powrocie). On, syn stolarza i prostej kobity dojącej krowy w kołchozie. Nie wiadomo, czy potrafili czytać i pisać, a jemu przyszło w udziale zmieniać bieg historii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I zmienił, cholewcia, jeszcze jak zmienił. Gdyby coś nie wypaliło i statek - jak to wcześniej niejednokrotnie bywało - rozpadłby się na orbicie, nikt o Gagarinie, rzecz jasna, by nie usłyszał. Na szczęście po spędzeniu przyprawiających o zawał niecałych dwóch godzin na orbicie zdążył się katapultować, zanim Wostok 1 gwałtownie wpadł w objęcia planety-matki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tej pory nic nie było takie samo. Wyścig międzymocarstwowy nabrał tempa - nomen omen - kosmicznego, a będące jeszcze w powijakach środki masowego przekazu co rusz donosiły o przekroczeniu kolejnej granicy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Władze radzieckie postanowiły iść za ciosem i wytypowały Gagarina na ochotnika, który jako pierwszy człowiek miał postawić nogę na Księżycu na chwałę ZSRR. Przykry jednak dowcip zmajstrował Jurij Aleksjejewicz, rozbijając się samolotem treningowym MIG w 1968 roku. Do dziś nie wiadomo, jakie były przyczyny wypadku. Coś tam spekulowano o dehermetyzacji kabiny, o wadliwych zbiornikach z paliwem, coś o błędach w procedurach, coś o złym przygotowaniu lotniska i o tym, że kontrolerzy lotu właściwie nie wiedzieli, gdzie ten samolot Jurija jest. Niedawno uznano, że za katastrofę odpowiedzialny jest sam Gagarin, ponieważ wykonał niezwykle ryzykowny manewr, którego absolutnie wykonywać nie powinien.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Coś nam to przypomina, czyż nie?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7062756191071403346?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7062756191071403346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/04/lec-jurij-leeeeec.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7062756191071403346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7062756191071403346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/04/lec-jurij-leeeeec.html' title='Leć, Jurij, leeeeeć!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-cpL7sksjSmA/TaQtvK9BKXI/AAAAAAAACxw/UdJthH8XBEs/s72-c/gagarin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5427198096604820118</id><published>2011-04-06T21:59:00.001+02:00</published><updated>2011-04-06T22:00:18.031+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>W czasie deszczu astronauci się nudzą...</title><content type='html'>&lt;b&gt;Dziennik astronautki, 6 kwietnia 2211 roku:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cholera, leje. Źle mówię: leje. Napiernicza tym deszczem, że bardziej nie można! Leje i jest tak zimno, że zamrażarka to przy tym Karaiby. Korzyść z tego zawsze jakaś tam jest. Kostkarka do lodu nam się zepsuła i teraz wystarczy wystawić kubełek na zewnątrz, a paru sekundach myk-myk laserem powycinać z lodu, co się chce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie. Co się chce. Stefan podchodzi do tego niezwykle twórczo. Dostałam w związku z tym wczoraj do łapy rum z colą i wielkim... wackiem, sterczącym dumnie pośród bąbelków. Stefan rzuca mi w ten sposób subtelne aluzje. O, nie ma tak dobrze, mój drogi. Wacki z lodu każdy głupi umie wycinać, a nadajnik to kto wczoraj chodził naprawiać? Aha, ja właśnie! I to w samym środku burzy, psia mać!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak leciała ta stara piosenka? "Dziewczyny są, aha, aha, gorące". Może to i prawda, ale, kurde, nie na Tytanie.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pX-QaQCFJU0/TZzB9ewvGeI/AAAAAAAACxs/uh-6AHqg2hA/s1600/deszcz_na_Tytanie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="257" src="http://3.bp.blogspot.com/-pX-QaQCFJU0/TZzB9ewvGeI/AAAAAAAACxs/uh-6AHqg2hA/s400/deszcz_na_Tytanie.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: &lt;a href="http://apod.oa.uj.edu.pl/"&gt;http://apod.oa.uj.edu.pl&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy na zewnątrz masz skromne -180 st C, a na dodatek metan wali ci po hełmie, a ty musisz iść i naprawiać pieprzony nadajnik, bo męska część załogi ogląda transmitowany z Ziemi finał mistrzostw świata w piłce nożnej (dobra, gramy w finale z Niemcami, ale bez jaj, co cztery lata gramy z Niemcami, pora się przyzwyczaić), to sorry, nie masz ochoty na nic. A już na pewno nie na seks. Nie mówiąc już o tym, że ze Stefanem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I w ogóle nie podjęłabym się tej roboty, bo są przyjemniejsze miejsca we Wszechświecie, ale Zośka mówiła, że widoki są w stanie sprowadzić szczękę do parteru. I, kurde, miała rację. Kiedy w końcu&amp;nbsp; burza przechodzi, a metan spływa potokami w doliny (straszne błoto, ale co tam), kiedy wreszcie robi się dziura w tej cholernej księżycowej atmosferze, to możesz godzinami gapić się na Saturna. I nawet nie przeszkadza ci kombinezon uwierający pod pachami. Po prostu szał. Inne księżyce to tam pikuś, ale widok tej planety zapiera dech w piersiach. Dla niej warto było tu przylecieć, jak babcię kocham. I dla kasy też, rzecz jasna. Bo ona równie piękna.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&amp;nbsp;Burze na Tytanie są faktem. Z metanowych cumulonimbusów pada metanowy deszcz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5427198096604820118?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5427198096604820118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/04/w-czasie-deszczu-astronauci-sie-nudza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5427198096604820118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5427198096604820118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/04/w-czasie-deszczu-astronauci-sie-nudza.html' title='W czasie deszczu astronauci się nudzą...'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pX-QaQCFJU0/TZzB9ewvGeI/AAAAAAAACxs/uh-6AHqg2hA/s72-c/deszcz_na_Tytanie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5428708519153184277</id><published>2011-03-04T09:47:00.000+01:00</published><updated>2011-03-04T09:47:28.093+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Jedna randka z kometą McNaughts</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No nie mogę. Muszę coś napisać, bo zazdrość mnie zżera. Stroszę na głowie moje sitowie, że tak sparafrazuję piosenkę Rodowicz. Nawet poranna kawa ma nie ten smak, odkąd zobaczyłam to zdjęcie wykonane przez Johna White'a z dalekiej Australii.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-tUKhPUDYZmo/TXCj-W4SGzI/AAAAAAAACxA/AXuMtPrlFb4/s1600/McNaughts_John_White.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="232" src="https://lh4.googleusercontent.com/-tUKhPUDYZmo/TXCj-W4SGzI/AAAAAAAACxA/AXuMtPrlFb4/s400/McNaughts_John_White.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan John (niech go gęś kopnie!) miał czelność uwiecznić &lt;b&gt;kometę McNaughts&lt;/b&gt;, która w 2007 roku znalazła się najbliżej Słońca, czyli w peryhelium i osiągnęła wtedy jasność -5m, dzięki czemu była widoczna nawet w dzień. Pan John miał cholerne szczęście (zimny drań!), bo McNaughts jest kometą jednopojawieniową. To oznacza, że ma orbitę o kształcie hiperboli lub paraboli, tak wydłużoną, że mamy szansę obserwować jej pojawienie się tylko raz. Raz, rozumiecie? Przeleciała i po ptakach! Żegnaj, Pamelo!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kometa McNaughts pochodzi prawdopodobnie z Obłoku Oorta (który stanowi granicę grawitacyjną Układu Słonecznego). Komety z obłoku wyrywają się co jakiś czasu już to w stronę Słońca, już to w stronę innych pobliskich gwiazd. Nawet jeśli odkryta w 2006 roku kometa powróci, to zajmie jej to miliardy lat. A John taką focię machnął! Obyś miał pełne zachmurzenie przy najbliższym zaćmieniu Słońca, o! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5428708519153184277?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5428708519153184277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/03/jedna-randka-z-kometa-mcnaughts.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5428708519153184277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5428708519153184277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/03/jedna-randka-z-kometa-mcnaughts.html' title='Jedna randka z kometą McNaughts'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-tUKhPUDYZmo/TXCj-W4SGzI/AAAAAAAACxA/AXuMtPrlFb4/s72-c/McNaughts_John_White.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6412024116305900943</id><published>2011-03-03T18:37:00.000+01:00</published><updated>2011-03-03T18:37:11.851+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słoneczko nasze...'/><title type='text'>Słońce - niech żyje średnia krajowa!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobrze, średnia wszechświatowa, tak czy inaczej niech żyje. Z punktu widzenia form życia (a tak, galopujący egoizm), gwiazda, która czymś szczególnym się wyróżnia to kompletna porażka. Masywne i jasne olbrzymy i nadolbrzymy są przepiękne, a jakże, ale spalają się zbyt intensywnie, a przez to żyją zbyt krótko, by dać szansę na wykształcenie się jakichkolwiek form życia. Nawet jeśli jakimś drobnoustrojom uda się zaistnieć, szybko powiększą grono bakteryjnych aniołków, bo ich żywicielka spektakularnie zejdzie ze sceny jako mgławica planetarna lub supernowa (ała...). Są przy tym - jak kobiety - kompletnie nieprzewidywalne. Zdarzają im się nagłe pojaśnienia, wybuchy i inne podobne atrakcje, które potrafią wymazać życie jak gumka myszka ołówek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gwiazda mała lepsza jest tylko na pozór. Fakt, żyje i żyje, czasem nawet 100 miliardów lat (iście kosmiczna ilość czasu!), jest stara i jeszcze może, ale dla odmiany emituje zbyt mało promieniowania, by zapewnić potencjalnemu życiu optymalną temperaturę do się wyklucia. Jest zbyt chłodna, ot co.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A takie Słońce - sama radość. W standardzie mamy 10 miliardów lat stabilnego świecenia. Połowa tego czasu co prawda już upłynęła, ale nadal możemy siedzieć w kapciach, a co do dalszych losów ludzkości stosować słynną zasadę Scarlett O'Hary "pomyślę o tym jutro".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-GwwAQkdgCz0/TW_K-_gExYI/AAAAAAAACw0/wr_KnD3LorE/s1600/slonce2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="https://lh3.googleusercontent.com/-GwwAQkdgCz0/TW_K-_gExYI/AAAAAAAACw0/wr_KnD3LorE/s400/slonce2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;Wszystkie zdjęcia produkcji mojej&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Temperatura powierzchni jest a-ku-ra-cik. Około 6000 (no dobra, bliżej 5700 niż 6000) K. To nie za mało i nie za dużo, w sam raz, by planeta taka jak Ziemia była odpowiednio ogrzana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żadnych niespodzianek w postaci nagłych wybuchów, odrzucania zewnętrznej otoczki, pojaśnień i związaną z nimi emisją kolosalnych ilości energii. Życie niespiesznie ewoluowało sobie od długaśnych łańcuchów białkowych po pierwsze komórki i dalej, aż do piszącej tę nocię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-LuVa6N7sij0/TW_M_G2-s3I/AAAAAAAACw4/TydnL0pZbeI/s1600/slonce3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="https://lh6.googleusercontent.com/-LuVa6N7sij0/TW_M_G2-s3I/AAAAAAAACw4/TydnL0pZbeI/s400/slonce3.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nuda, panie, nuda. Zupełnie jak w polskim filmie - nic się nie dzieje. I właśnie o to chodzi. Nam, formom życia, bo o co chodzi Słońcu, tego nie wiem. Optymalna ilość wodoru zawarta w jądrze w przebiegu reakcji termojądrowych zmienia się w optymalną ilość helu. Jakieś protuberancje, nawet te największe, możemy traktować jako swoisty folklor w najgorszym przypadku zakłócający pracę satelitów i&amp;nbsp; czasowo odcinający dostęp do facebooka (no tak, są tacy, dla których jest to zabójcze).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-TgAHBj3RlxE/TW_OKanYU3I/AAAAAAAACw8/mLpjF2PgiMU/s1600/slonce4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="https://lh5.googleusercontent.com/-TgAHBj3RlxE/TW_OKanYU3I/AAAAAAAACw8/mLpjF2PgiMU/s400/slonce4.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze jedna rzecz jest niezwykle ważna. Słońce jest singlem. Gdyby się uprzeć, to właśnie jest to coś, co ją wyróżnia spośród innych, ponieważ większość gwiazd istniejących we Wszechświecie bytuje w parach lub układach wielokrotnych. Słoneczna samotność gwarantuje naszej planecie stabilną orbitę, a co za tym idzie równomierne oświetlenie całej powierzchni i temperaturę bez większych wahań.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze jednak, kiedy tak sobie siądę i o Słońcu pomyślę, zdumiewa mnie przypadkowość naszego istnienia. Ot, po prostu udało się, że taka planeta jak Ziemia wykształciła się z dysku protoplanetarnego w tej właśnie odległości od swojej jedynej gwiazdy. Wenus, ofiara galopującego efektu cieplarnianego krąży zbyt blisko. Mars dla odmiany - zbyt daleko. A my trafiliśmy w sam środek. Cud mniemany.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6412024116305900943?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6412024116305900943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/03/sonce-niech-zyje-srednia-krajowa.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6412024116305900943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6412024116305900943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/03/sonce-niech-zyje-srednia-krajowa.html' title='Słońce - niech żyje średnia krajowa!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-GwwAQkdgCz0/TW_K-_gExYI/AAAAAAAACw0/wr_KnD3LorE/s72-c/slonce2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5467718651319313511</id><published>2011-02-04T07:59:00.000+01:00</published><updated>2011-02-04T07:59:09.501+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Koniunkcja - związek na niby</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z koniunkcją jest jak z nieudanym małżeństwem. Niby mieszkamy razem, niby wiele nas łączy, dla postronnych funkcjonujemy jako zgrana para, a tak naprawdę dzielą nas lata świetlne. W astronomii jest tak samo. Różne obiekty lubią sobie wyobrażać, że znajdują się blisko siebie, i starannie próbują ukryć fakt, że to tylko złudzenie optyczne, wynikające z położenia obserwatora na Ziemi i tych obiektów. Mówiąc łopatologicznie - cała trójka (obserwator, obiekt A i obiekt B) są w miarę jednej linii. Daje to efekt niezwykle malowniczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUua8H5eJmI/AAAAAAAACwE/xqMhmPVkwyQ/s1600/800px-Conjunction_of_Jupiter_and_Moon.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUua8H5eJmI/AAAAAAAACwE/xqMhmPVkwyQ/s400/800px-Conjunction_of_Jupiter_and_Moon.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Koniunkcja Jowisza i Księżyca z 2008 roku. Źródło: Wikipedia&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takiej właśnie sytuacji miałam okazję być uczestnikiem 30 stycznia 2011. Na ochotnika zostałam wyznaczona do roli obserwatora. Wyznaczyło mnie jedno z dzieci, które postanowiło dać upust energii pracowicie gromadzonej całą noc w akumulatorach płucnych. Gdzieś przed szóstą rano wreszcie puściły zawory i rozległ się donośny odgłos paszczowy. Zwlokłam się z wyra, rzuciwszy po drodze tą mniej szlachetną odmianą łaciny i wzięłam dziecinę z łóżeczka. Wzięłam i odruchowo spojrzałam za okno. A tam rozgrywał się właśnie obłędnie piękny wschód Księżyca. Tuż nad dachem jakiejś wyleniałej kamienicy, chowając się wśród gałęzi drzew, z pewną taką nieśmiałością wzbijał się w niebo pomarańczowy ze wstydu sierp. Nad nim świadoma swoich wdzięków rozłożyła się kompletnie naga Wenus.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak poetycko mi oczywiście nie było, trzeźwa i rzeczowa do bólu kopnęłam się po aparat fotograficzny, żeby chociaż spróbować uwiecznić co nieco. Uwaga, poniższe zdjęcia są dla ludzi o mocnych nerwach. Zrobione zostały przez szybę (aua!), z ręki (ojojoj!), obiektywem Sigma 17-70 2.8F (jauć!) i oczywiście są nieostre, bo jakie niby miałyby być? Coś tam jednak widać. A zatem głęboki wdech i patrzymy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUugbhEYkAI/AAAAAAAACwI/4M-j1SQj838/s1600/DSC_6647-b.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUugbhEYkAI/AAAAAAAACwI/4M-j1SQj838/s400/DSC_6647-b.JPG" width="290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUugntD9o3I/AAAAAAAACwM/S6bfNMB1Soo/s1600/DSC_6651-b.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="285" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUugntD9o3I/AAAAAAAACwM/S6bfNMB1Soo/s400/DSC_6651-b.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUug-1H9LaI/AAAAAAAACwU/5MSA9gXldjs/s1600/DSC_6661-b.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUug-1H9LaI/AAAAAAAACwU/5MSA9gXldjs/s400/DSC_6661-b.JPG" width="271" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Koniunkcja Księżyca i Wenus 30.01.2011. Kolejne fazy wędrówki Księżyca w miarę upływu czasu.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli wierzyć temu, co znalazłam w sieci, to dzięki ryczącej młodzieży (do pierwszej dołączyła druga i na koniec również trzecia) trafiła mi się niezła gratka, bo taka koniunkcja zdarza się nie za często. Mniej więcej raz na rok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Specyficznym rodzajem koniunkcji są oczywiście wszelkie możliwe zaćmienia. Prawdziwy rarytas zdarzy nam się 6 czerwca 2012 roku. Będziemy świadkami przejścia Wenus na tle tarczy słonecznej. Oj, módlmy się o pogodę, bo następna taka okazja będzie w 2117 roku. A tej daty, przypuszczam, nie dożyjemy :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5467718651319313511?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5467718651319313511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/02/koniunkcja-zwiazek-na-niby.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5467718651319313511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5467718651319313511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/02/koniunkcja-zwiazek-na-niby.html' title='Koniunkcja - związek na niby'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TUua8H5eJmI/AAAAAAAACwE/xqMhmPVkwyQ/s72-c/800px-Conjunction_of_Jupiter_and_Moon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2468406079943376445</id><published>2011-01-09T11:00:00.001+01:00</published><updated>2011-01-11T04:04:03.095+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Lornetką w gwiazdy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lornetka wiele może - powie zapalony obserwator zwierząt, spędzający pół życia na ambonie i to nie tej kościelnej. Lornetka wiele może - potwierdzi początkowy obserwator nieba, pół nocy spędzający na wpatrywaniu się w księżyc. Lornetka wiele może - powie wielbiciel sąsiadki z naprzeciwka, która nie ma nic do ukrycia i nie uznaje firanek w oknach, przez co staje się nieświadomą przyczyną spadku oglądalności wieczornych programów telewizyjnych. Lornetka wiele może - powie w końcu amerykański astronom, specjalizujący się w badaniu najdalszych zakątków wszechświata. I wyobraźcie sobie, że wszyscy oni mają rację, zwłaszcza ten ostatni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy lornetka może służyć do oglądania rubieży Wszechświata? Może. Pod warunkiem, że jej zwierciadła mają po 8 metrów średnicy każde i że wspólnie tworzą coś, co nazywa się Large Binocular Telescope, czyli Wielki Teleskop Lornetkowy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSlhuAYjayI/AAAAAAAACv8/6cgnoBt7sAY/s1600/ltb.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSlhuAYjayI/AAAAAAAACv8/6cgnoBt7sAY/s400/ltb.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oboje "oczu" ściśle ze sobą współpracuje. I nie tylko obraz jest lepszy niż w tradycyjnych teleskopach naziemnych, bo lustra są dwa. Lepszy jest też dlatego, że zastosowano technikę adaptacyjną. O ile się nie mylę, polega ona na tym, że uzyskany obraz jest na bieżąco korygowany za pomocą malutkich siłowników.&amp;nbsp; Cokolwiek by to nie było, działa tak, że lustro ulega deformacjom. I to ma sens, bo sam obraz docierający do zwierciadeł jest zniekształcany przez grubą ziemską atmosferę i jej drgania. W odpowiedzi na przekłamania atmosferyczne, obraz jest deformowany niejako w drugą stronę, co daje taki efekt, jakby atmosfery w ogóle nie było. Proces jest bardzo szybki. Deformacja może następować co 1/1000 sekundy z precyzją sięgającą 10 nanometrów. Szał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Korekcja korekcją, ale im mniej do poprawiania, tym lepiej. Teleskop umieszczono więc 3200 metrów n.p.m. w Arizonie. W górze bywa jednak, że wieje. Spokojnie, pomyślano i o tym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy warto bawić się w technikę adaptacyjną? A warto, warto. To nie jest tak, że w LBT zastosowano ją po raz pierwszy. Funkcjonuje ona również w teleskopach tradycyjnych i "podkręca" ich obraz. Po czym poznać, na ile obraz jest porządny? Istnieje coś takiego jak współczynnik Strehla określany w procentach. Otóż 100% oznacza obraz doskonały (osobiście uważam, że obraz doskonały nie istnieje, ale co przeszkadza do niego dążyć?). Zwykłe naziemne teleskopy nie przekraczają zazwyczaj 1%. Ałć, boli, prawda? Podrasowane techniką adaptacyjną najlepsze teleskopy naziemne osiągają 30-50%. A Wielki Teleskop Lornetkowy ma ten współczynnik na poziomie - uwaga! - 84%! To znacznie, znacznie lepiej niż Teleskop Hubble'a!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz za pomocą Hubble'a oraz innych teleskopów możemy penetrować Wszechświat do granicy miliarda lat po Wielkim Wybuchu. Czyli najdalsze oglądane przez nas obiekty mają około 13 miliardów lat. Z pomocą Wielkiego Teleskopu Lornetkowego możemy tę granicę przesunąć jeszcze o 200 milionów. Ktoś może pomyśleć, że to niewielka różnica, ale w rzeczywistości jest to epokowy postęp.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobrze, ale przecież Ziemia się obraca, gwiazdy zmieniają położenie w ciągu nocy. Teleskop naziemny musi na to reagować. I reaguje. Oddalone od siebie o 4 m zwierciadła umieszczone są na wspólnej podstawie, obrotowym sześcianie. Tenże sześcian może zmieniać pozycję o 2 stopnie w ciągu sekundy. To naprawdę szybko i wystarcza aż nadto.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teleskop ma zostać uruchomiony jeszcze tej zimy. W takim razie ja rozsiadam się wygodnie i czekam na pierwsze zdjęcia. Miejsce w parterze dla szczęki już mam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2468406079943376445?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2468406079943376445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/01/lornetka-w-gwiazdy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2468406079943376445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2468406079943376445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/01/lornetka-w-gwiazdy.html' title='Lornetką w gwiazdy'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSlhuAYjayI/AAAAAAAACv8/6cgnoBt7sAY/s72-c/ltb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-9020333390370228265</id><published>2011-01-04T15:16:00.001+01:00</published><updated>2011-01-04T18:04:33.472+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słoneczko nasze...'/><title type='text'>Częściowe zaćmienie Słońca 04.01.2011 we Wrocławiu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy młodszej z bliźniaczek zmieniałam pampersa, wyczułam, że coś jest nie tak. Nie, nie że kupa. Pielucha ważyła pewnie ze czterdzieści ton, ale nie o to chodziło. Coś nie tak było ze światłem. Wyglądnęłam przez położone od wschodu okno i śnieg wydał mi się jakoś nietypowo rozświetlony. Jakbyśmy mieli przedwieczorne popołudnie, a nie ranek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzuciłam następnie jednym okiem na Blip, jako że kobietą nowoczesną jestem i żadnego Internetu się nie boję. A tam TVN24 zawołało do mnie z mikrowpisu, że mamy właśnie zaćmienie Słońca, które raczyło się rozpocząć o godzinie 8.14. Była 9.30. Pomyślałam, że to cudownie mieć dostęp do sieci. I że cudownie, że ktoś informuje zabiegane matki o tak ważnych sprawach. I że cudownie, że za oknem w miarę pogoda i będzie można co nieco zobaczyć. I że jestem skończoną kretynką, bo zamiast medytować nad niemowlęcym tyłkiem, powinnam działać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z prędkością zdolną zawstydzić nawet najdalej położone kwazary dokończyłam zmiany pieluchy i runęłam do drugiego pokoju po aparat fotograficzny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Klęłam na czym świat stoi, że odwiodłam małżona od kupna porządnego teleobiektywu ("czyś ty zwariował? Troje dzieci, a ty tele będziesz kupował?! Innych wydatków nie ma?!") i musiałam zadowolić się Sigmą 17-70 ze światłem 2,8F (pudełko to Nikon D80). Wzruszenie odebrało mi głos, kiedy uświadomiłam sobie, że ostatnie porządne zaćmienie częściowe widziałam jeszcze w liceum (a może to już studia były? W każdym razie prehistoria) i - owszem - machnęłam wtedy parę fotek. Starym Zenitem. Jako filtra użyłam płytki CD (to musiały być studia, bo miałam już pierwszy w życiu komputer), którą chamsko trzymałam przed obiektywem. To było genialne w swojej prostocie, bo zdjęcia wyszły jak ta lala i nie mogę sobie darować, że przepadły w mroku dziejów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Coś niecoś udało mi się sfocić i dziś, a zatem 4 stycznia roku pańskiego 2011 częściowe zaćmienie Słońca we Wrocławiu prezentowało się następująco.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpWDSXMwI/AAAAAAAACvs/FGtQjrwkGNE/s1600/DSC_6601-zmn2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpWDSXMwI/AAAAAAAACvs/FGtQjrwkGNE/s400/DSC_6601-zmn2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpXqICMPI/AAAAAAAACvw/T80_-JoOfnw/s1600/DSC_6596-zmn.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="325" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpXqICMPI/AAAAAAAACvw/T80_-JoOfnw/s400/DSC_6596-zmn.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpYsk5RnI/AAAAAAAACv0/JXtD4yxJMvs/s1600/DSC_6599-zmn.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="307" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpYsk5RnI/AAAAAAAACv0/JXtD4yxJMvs/s400/DSC_6599-zmn.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;A oto moment kulminacji. Zasłonięte jest około 80% tarczy słonecznej.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpeVLWeKI/AAAAAAAACv4/xcunkAOqRJs/s1600/DSC_6601-zmn1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpeVLWeKI/AAAAAAAACv4/xcunkAOqRJs/s400/DSC_6601-zmn1.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szał jakościowy to nie jest, ale bez przesady. Kompleksów mieć nie zamierzam. Gapiłyśmy się na Słońce razem z moją najstarszą córką, którąż to właśnie uzbroiłam w płytkę CD i która z zachwytem stwierdziła (córka, nie płytka oczywiście), że słoneczko wygląda zupełnie jak księżyc. Będą z niej ludzie, no nie? Powiedzcie, że będą :)&lt;br /&gt;Jeśli komuś zjawisko umknęło, ma szansę się zrehabilitować 20 marca 2015 roku. Do tego czasu można rozstawić wszelkiego rodzaju statywy i kupić taaaaaakie filtry. Howgh. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-9020333390370228265?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/9020333390370228265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/01/czesciowe-zacmienie-sonca-04012011-we.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/9020333390370228265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/9020333390370228265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2011/01/czesciowe-zacmienie-sonca-04012011-we.html' title='Częściowe zaćmienie Słońca 04.01.2011 we Wrocławiu'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TSMpWDSXMwI/AAAAAAAACvs/FGtQjrwkGNE/s72-c/DSC_6601-zmn2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-4615194479875699436</id><published>2010-12-23T06:31:00.001+01:00</published><updated>2011-01-11T04:10:14.385+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Pierwsza gwiazdka na innych planetach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ach, jakże się przyzwyczailiśmy do corocznego, dobrze nam znanego obrazka. Narobiliśmy pierogów i uszek tyle, ile gwiazd w Drodze Mlecznej, gości przy stole tyle, ile księżyców Jowisza, atmosfera gorąca jak na Merkurym, ciśnienie emocji w oczekiwaniu na prezenty - jak na Wenus. A one zmierzają do nas powoli i powoli - prezenty zazwyczaj rozdajemy po kolacji - jak kometa długookresowa, która zawieruszyła się gdzieś w obłoku Oorta. Przyklejamy nosy do okna zupełnie tak, jakby to były okienka stacji kosmicznej i wypatrujemy pierwszej gwiazdki, która co roku z uporem maniaka okazuje się planetą. I to największą z naszego stada.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyobraźmy sobie jednak, że świętujemy gdzieś poza starą, dobrą Ziemią i właśnie pierwszą gwiazdkę usiłujemy wypatrzeć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Wenus w ogóle nie ma to najmniejszego sensu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLaZzbEnVI/AAAAAAAACvU/qIYfPLJSb3k/s1600/wenus.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLaZzbEnVI/AAAAAAAACvU/qIYfPLJSb3k/s400/wenus.jpg" width="350" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kożuch chmur gruby i ciężki jak żart Strasburgera w Familiadzie na stałe spowija niebo. Nic nie zobaczymy. Gdyby nawet jakimś cudem w kożuchu zrobiła się dziurka i widać by było rąbek przestrzeni kosmicznej, to na noc czekalibyśmy i czekali. Doba na Wenus trwa bez porównania dłużej niż na Ziemi, bo prawie 9 miesięcy. Można powiedzieć, że jeśli któraś babka zaszłaby w ciążę o poranku, to na wieczór urodzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jak tam z Merkurym?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLcJiLcMOI/AAAAAAAACvY/E1UZ5wYdsao/s1600/merkury.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="373" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLcJiLcMOI/AAAAAAAACvY/E1UZ5wYdsao/s400/merkury.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doba już krótsza, 58 dni z kawałkiem, z palcem w nosie można przygotować nawet najbardziej wystawną wigilię i zdążyć przed wieczorem. Cóż z tego, skoro z racji braku atmosfery zaraz po zachodzie Słońca zwali się nam na głowy cały firnament! I to z jakim blaskiem! Nie ma mowy o pierwszej gwiazdce, wszystkie są pierwsze. Choć nie ma tego złego - na Ziemi nigdy nie uświadczymy tak pięknego nieba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najciekawiej świętowanie może wyglądać na Marsie. Zupełnie prawdopodobne, że w roli pierwszej gwiazdki wystąpimy... my sami razem z dobrą staruszką Ziemią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLc6W0AgRI/AAAAAAAACvc/HWU25Rxlg_U/s1600/ziemiazmarsa.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="336" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLc6W0AgRI/AAAAAAAACvc/HWU25Rxlg_U/s400/ziemiazmarsa.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świętowanie na Jowiszu ma mniej więcej taki sam sens jak na Wenus. To samo z Saturnem, Uranem i Neptunem. Chmur, za przeproszeniem, w pizdu, do tego wiatry takie, że łeb urywa w trymiga, no i ta powierzchnia... Mokro, mokro, nie ma gdzie stopy postawić, nie mówiąc już o ustawieniu stołu. Musielibyśmy dysponować porządnym batyskafem, a wiadomo, jaka jest wygoda świętowania na łodziach podwodnych. Tfu, podmetanowych czy podwodorowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLdpERDaDI/AAAAAAAACvg/I8CsSapMmc8/s1600/jowisz2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLdpERDaDI/AAAAAAAACvg/I8CsSapMmc8/s400/jowisz2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Jowisz w pełnej krasie&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dalej są już tylko planety karłowate. Zimno, ciemno, do domu daleko i na dodatek łatwo można czymś oberwać, ponieważ z racji braku atmosfery oraz sporej odległości od gazowych olbrzymów są bombardowane meteorytami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, wychodzi na to, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Pierogów więc w bród, Jowisz nam błyśnie, pośpiewamy, posiedzimy i rozejdziemy się do naszych małych wszechświatów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czego mogę życzyć wszystkim czytelnikom tego bloga? Chyba tylko jednego - szerokich i bezchmurnych horyzontów! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-4615194479875699436?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/4615194479875699436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/12/pierwsza-gwiazdka-na-innych-planetach.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4615194479875699436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4615194479875699436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/12/pierwsza-gwiazdka-na-innych-planetach.html' title='Pierwsza gwiazdka na innych planetach'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TRLaZzbEnVI/AAAAAAAACvU/qIYfPLJSb3k/s72-c/wenus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-3535694667082041065</id><published>2010-12-12T16:53:00.000+01:00</published><updated>2010-12-12T16:53:37.773+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Małe jest piękne, czyli rzecz o planetach karłowatych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mówcie, co chcecie, rozmiar ma znaczenie! Będę się przy tym upierać zarówno, jeśli chodzi o staniki, jak i o planety. Jako osoba skromnie wyposażona przez naturę, będę optować za tym, że małe jest piękne. Duże też, ale inaczej. Duży zresztą może więcej i to dotyczy różnych dziedzin. Tak na wszelki wypadek zauważam, jakby komuś uparcie nasuwała się tylko jedna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobrze, czas skupić się na planetach. Był czas, kiedy sądziliśmy, że Układ Słoneczny bogaty jest w dziewięć planet. Od Merkurego do Plutona włącznie. Nieregularności w ruchu Plutona kazały domniemywać, że prawdopodobnie to nie wszystko i coś tam jeszcze poza jego orbitą się majta. Podobne niezgodności w ruchu Urana doprowadziły do odkrycia Neptuna, a zaburzenia w ruchu Neptuna sprawiły, że objawił się Pluton, logiczne jest więc, że za Plutonem spodziewano się hipotetycznej dziesiątej planety. Nazwaną ją planetą X. Mogła być partia X, może być planeta X, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I oto pewnego dnia jak kula ziemska długa i szeroka gruchnęła wieść, że jest, JEST!!! Jest dziesiąta planeta! Trochę maława, spodziewano się czegoś o masie co najmniej Ziemi, ale zawsze to coś. Nie wyjaśniała ona wszystkich wątpliwości, co nie pozwalało spokojnie zasnąć astronomom, ale świat oszalał i póki co zajął się znaleziskiem. Niedługo potem poinformowano, że natrafiono na kolejną planetę poza orbitą Plutona. Wymiary plutonopodobne. Świat i tym razem ucieszył się szczerze. Kiedy jednak oznajmiono, że jest jeszcze jedna i jeszcze, i kiedy te planety zaczęły się nagle mnożyć jak króliki i na dodatek były wyposażone w swoje własne księżyce, zaczęto podejrzewać, że coś tutaj jest nie halo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgodnie z przysłowiem, że chłop zawinił, a Cygana powiesili, wszystko skrupiło się na biednym Plutonie, który w 2006 roku utracił status planety. Albo rybki, albo akwarium. Mamy albo osiem planet, albo szesnaście lub więcej! Przyjęto, że Pluton jest reprezentantem obiektów transneptunowych, czyli tych, co skaczą i fruwają poza orbitą ostatniego gazowego olbrzyma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TQTmnXhe_kI/AAAAAAAACvM/ZxdeqnaBo9w/s1600/planetykarlowate.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="261" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TQTmnXhe_kI/AAAAAAAACvM/ZxdeqnaBo9w/s400/planetykarlowate.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;Gabaryty planet karłowatych w porównaniu do rozmiarów Ziemi.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Planety karłowate z "właściwymi" planetami wspólną mają tylko nazwę i kształt mniej więcej kulisty. I obecność satelitów. Czyli w sumie sporo wspólnego mają, jednak nie są uważane za planety sensu stricto, tylko za obiekty plasujące się pomiędzy planetami a planetoidami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TQTnL2LUPdI/AAAAAAAACvQ/gqrbI_RtnKg/s1600/planetykarlowate2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="277" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TQTnL2LUPdI/AAAAAAAACvQ/gqrbI_RtnKg/s400/planetykarlowate2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Jeszcze jedno ujęcie planet karłowatych.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Daleko są te obiekty transneptunowe? Jak sama nazwa wskazuje - za Neptunem. Ale tak naprawdę są znacznie dalej. Za wyjątkiem Ceres, której okres obiegu wokół Słońca wynosi trochę ponad 4 lata (czyli jest między orbitami Marsa i Jowisza), właściwie wszystkie znajdują się dalej niż Pluton. Dla przykładu taka Eris - większa niż nasza zdegradowana dziewiąta planeta - na obiegnięcie Słońca dookoła potrzebuje 561 lat, czyli prawie dwukrotnie więcej niż Pluton! Planety karłowate są obiektami z Pasa Kuipera, część pochodzi z dysku rozproszonego (zewnętrzna granica Pasa Kuipera), a aphelium (czyli najdalszy punkt) orbit niektórych z nich sięga nawet Obłoku Oorta! To już są rubieże całą gębą, granica grawitacyjna Układu Słonecznego.&lt;br /&gt;Skąd się tam wzięły? Cóż, część widocznie w takich odległych rejonach się ukształtowała, ale część w przeszłości obiegała Słońce znacznie bliżej. Ze swoich orbit zostały wygonione przez wielkie gazowe olbrzymy, wskutek ich oddziaływania grawitacyjnego. No i teraz egzystują sobie gdzieś na marginesie. Tak w kupie. Bo w kupie raźniej. Kupy nikt nie ruszy :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="goog_490783182"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_490783183"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-3535694667082041065?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/3535694667082041065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/12/mae-jest-piekne-czyli-rzecz-o-planetach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3535694667082041065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3535694667082041065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/12/mae-jest-piekne-czyli-rzecz-o-planetach.html' title='Małe jest piękne, czyli rzecz o planetach karłowatych'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TQTmnXhe_kI/AAAAAAAACvM/ZxdeqnaBo9w/s72-c/planetykarlowate.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7245922825628318460</id><published>2010-11-26T09:15:00.000+01:00</published><updated>2010-11-26T09:15:15.688+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Gdzie kończy się wszechświat?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, więc jestem - powiedział niegdyś Kartezjusz i zapewne się spodziewał, że jego słynna sentencja przetrwa po wiek wieków. O święta naiwności! Wystarczyło kilkaset lat, by zdanie kompletnie się zdezaktualizowało. W XXI wieku obowiązuje hasło "mam konto na Facebooku, więc jestem". A ponieważ ja ewidentnie ciągle istnieję, to wniosek z tego taki, że tam właśnie mam konto. A skoro mam konto, to i założyłam stronę blogową, by stało się jasne, że blog "O obrotach..." również nadal istnieje. Stronę znajdziemy o&lt;a href="http://www.facebook.com/home.php?#%21/pages/O-obrotach-sfer-niebieskich/167220366642649"&gt; &lt;b&gt;tutaj&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Można więc mnie teraz lubić bądź nie lubić. Lepiej lubić. Nie, nie, to nie groźba! Jako zadzieciona samica potrafię być zdeterminowana, jednak nie względem fanów, he he :) Po prostu wtedy od razu będziecie wiedzieć, czy znowu coś udało mi się spłodzić, przy czym nie mam tu na myśli jednostek z gatunku homo sapiens.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ad rem. Patrzyta sobie w te gwiazdy i patrzyta i zastanawiata się pewnikiem, gdzie to wszystko się kończy. Czy te gwiazdy to tak hen, hen, czy też raczej istnieje jakieś miejsce, które możemy określić peryferiami Wszechświata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ano istnieje. A skąd wiemy, gdzie te rogatki? Ano z przesunięcia ku czerwieni wiemy. A cóż to za przesunięcie i czy na pewno nie chodzi tutaj o poglądy lewicowe, ha? Ano nie chodzi. Każdy obiekt we Wszechświecie ma swoje widmo. Widmo to, jakby je ująć bardzo lamersko, z grubsza przypomina tęczę. Ma więc swój niebieski koniec i koniec czerwony. Różnie to z tą ilością czerwonego i niebieskiego jest. Jeśli przeważa to drugie, to znaczy, że obiekt przybliża się ku nam i tak jest na przykład z Mgławicą w Andromedzie, czyli przepiękną galaktyką, która zasuwa przez czasoprzestrzeń prosto na nas i przyszłe pokolenia będą uczestniczyć w spektakularnym bum. Jeśli przeważa czerwone, to obiekt się od nas oddala. Jeśli czerwonego jest bardzo dużo, to znaczy, że już jest bardzo daleko. A skoro jest bardzo daleko, to porusza się bardzo szybko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I w końcu dochodzimy do granicy. Granica Wszechświata jest tam, gdzie obiekty poruszają się z prędkością światła (Wszechświat się w końcu cały czas rozszerza), albowiem nic nie jest w stanie poruszać się szybciej. Żaden z obserwowanych przez nas obiektów tak szybko nie zapieprza, ale to nie oznacza, że taki nie istnieje. Winne są raczej nasze ograniczone możliwości sprzętowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najdalszymi znanymi obiektami są &lt;b&gt;kwazary&lt;/b&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TO9qeF06ibI/AAAAAAAACus/u6J9fLipOlU/s1600/kwazar.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TO9qeF06ibI/AAAAAAAACus/u6J9fLipOlU/s400/kwazar.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Jeden z kwazarów. &lt;a href="http://apod.oa.uj.edu.pl/"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kwazary to pierwotne galaktyki, których centrum stanowi gigantyczna czarna dziura. Bardzo żarłoczna. Dziura tak żre intensywnie, że powoduje, że materia opadająca na nią (duuuuużo materii) rozgrzewa się, przybiera postać plazmy i emituje potężne promieniowanie. Tak potężne, że my jesteśmy je w stanie zauważyć z odległości miliardów lat świetlnych. Najdalszym znanym kwazarem jest obiekt odkryty w 2007 roku mrugający do nas z odległości prawie 13 mld lat świetlnych. Ponieważ przyjmuje się, że niewiele wcześniej powstał ten cały świecący bajzel (13,6 mld lat temu), musi to oznaczać, że kwazar znajduje się na absolutnych rubieżach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy odkryjemy coś jeszcze dalszego? Myślę, że jest to tylko kwestią czasu. I pieniędzy. Bo badania wymagają kasy. I szczęścia. Dlatego trzymam kciuki za Koreę Południową i Północną, żeby nie skoczyły sobie do gardeł. Bo jak skoczą i ktoś ten głupi przycisk jednak przyciśnie, to...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7245922825628318460?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7245922825628318460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/11/gdzie-konczy-sie-wszechswiat.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7245922825628318460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7245922825628318460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/11/gdzie-konczy-sie-wszechswiat.html' title='Gdzie kończy się wszechświat?'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TO9qeF06ibI/AAAAAAAACus/u6J9fLipOlU/s72-c/kwazar.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-3932565003829212378</id><published>2010-11-14T08:34:00.000+01:00</published><updated>2010-11-14T08:34:08.162+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Kiedy ranne wstają matki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewien czytelnik w komentarzu do ostatniej notki tłumaczącej ciszę w eterze spowodowaną przyjściem na świat dwóch kobiet napisał następująco:&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;No dobrze, ale skoro z powodu tych nowych gwiazd w nocy i tak nie śpisz... :)&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I podpisał się jako &lt;i&gt;Bezlitosny fan&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A więc dobrze, ty potworze :) Człowiek faktycznie nie śpi na tyle, że ma możliwość czynienia obserwacji nocnych mniej więcej co godzinę. Pannom nawaliła synchronizacja i teraz kiedy jedna się budzi, druga zasypia. To oznacza, że ja wstaję dwa razy częściej. No ale nic. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, a poza tym przy entym z kolei wstawaniu do jęczącej połowy nowego potomstwa i ślepym celowaniu smoczkiem do japy spojrzałam przez okno i...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I właśnie, gdybym miała teleskop, tobym go czym prędzej rozstawiła, nie bacząc na ryczące okoliczności przyrody. Ale ponieważ nie mam, a pod ręką miałam jedynie telefon, postanowiłam go użyć i tym samym nadać bieg nowej dziedzinie, czyli astrofotografii komórkowej. Widok był tak piękny, że krzywdy mu nie zrobiła nawet skandalicznie mała matryca. Śmiem twierdzić. Oto on:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TN-MSxW3hnI/AAAAAAAACuI/SyTfbk0P3aA/s1600/IMAG0145-800.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TN-MSxW3hnI/AAAAAAAACuI/SyTfbk0P3aA/s400/IMAG0145-800.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Och, nie chodzi oczywiście o ten blok naprzeciwko, tylko o małą jasną kropeczkę znajdującą się po prawej części nieba. To poranna pięknota, czyli stara dobra Wenus. Stara, ale jara. I to zupełnie nieźle jara, bo o ile się orientuję, jest obecnie blisko Ziemi, czyli gdybyśmy kropeczkę powiększyli, moglibyśmy zobaczyć sierp. Bo Wenus w przeciwieństwie do naszego Księżyca świeci najjaśniej wtedy właśnie, kiedy jest sierpem a nie pełnią. A sierpem bywa, ponieważ należy do grupy planet wewnętrznych, czyli znajduje się między Słońcem a nami, co sprawia, że wykazuje fazy zupełnie takie jak nasz naturalny satelita.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra, sierp już jest, to teraz tylko pozostaje walnąć się młotem za to, że tego teleskopu jednak się nie posiada. Wstyd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postaram się co jakiś czas coś tu wrzucać. Też nie mogę wytrzymać bez tego bloga ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-3932565003829212378?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/3932565003829212378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/11/kiedy-ranne-wstaja-matki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3932565003829212378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3932565003829212378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/11/kiedy-ranne-wstaja-matki.html' title='Kiedy ranne wstają matki'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TN-MSxW3hnI/AAAAAAAACuI/SyTfbk0P3aA/s72-c/IMAG0145-800.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-4582188923803254908</id><published>2010-09-14T14:58:00.000+02:00</published><updated>2010-09-14T14:58:51.899+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Byli tacy...'/><title type='text'>Dwie nowe gwiazdy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zabłysły na nieboskłonie i świecą teraz pełnym światłem. Głównie w nocy, cholewcia, to zatem oznacza, że ja świecę razem z nimi i chcąc nie chcąc dokonuję obserwacji. W dzień, jak to gwiazdy, pięknie śpią. Miałam dać znać, a więc daję. W konstelacji Kruszyzny witamy dwa nowe obiekty. Marysię i Marcysię. Rozbłysły 07.09.2010 roku. Są to obiekty stosunkowo nieduże (2190 g i 2130 g, 47 cm wzrostu), ale wyjątkowo jasne, co oznacza, że muszą mieć ukryte źródło energii. Zresztą otrzymane 10 punktów w skali Apgar dobitnie to potwierdza. Stopniowo będą zwiększać swoje rozmiary, jak to gwiazdy, aż w końcu... No właśnie, nie wiadomo, co w końcu. Grunt, że świecą, ot co, na resztę przyjdzie czas.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TI9xC1vEfWI/AAAAAAAACuA/HqZaxoqSXU4/s1600/IMAG0062_blog.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TI9xC1vEfWI/AAAAAAAACuA/HqZaxoqSXU4/s400/IMAG0062_blog.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M&amp;amp;Msy - bo taką otrzymały ksywkę - są oczywistą przyczyną w przerwie pisania tego bloga. Rozumiecie, towarzysze... :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-4582188923803254908?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/4582188923803254908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/09/dwie-nowe-gwiazdy.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4582188923803254908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4582188923803254908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/09/dwie-nowe-gwiazdy.html' title='Dwie nowe gwiazdy'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TI9xC1vEfWI/AAAAAAAACuA/HqZaxoqSXU4/s72-c/IMAG0062_blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8749440296497905431</id><published>2010-07-17T14:42:00.001+02:00</published><updated>2010-07-17T14:45:48.900+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Byli tacy...'/><title type='text'>Ruszył Słońce, wstrzymał bloga</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To mogłoby odnosić się do Kopernika, gdyby znajdował się w takiej sytuacji jak ja. Na nieszczęście Kopernik nigdy w ciąży nie był (choć niektórzy uparcie twierdzą, że Kopernik była kobietą i - co gorsza - Curie-Skłodowska też) i, o ile wiem, daleko mu było do roli matki-Polki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka-Polka w każdym bądź razie, czyli ja, robi bokami. Coś tam usiłuje zarobić internecąc i czasu to trochę codziennie zajmuje, choć niedużo, ale po raz kolejny okazuje się, że doba rozciągliwa nie jest. I choć od czasu powstania Księżyca uprzejma była się wydłużyć z 18 godzin do 24, to i tak okazuje się za krótka. Jeśli dodać do tego czwarty z kolei pobyt w szpitalu i znajdowanie się już na ostatnim zakręcie przed metą w postaci porodu, to, kurczę, trzeba dokonać małej reorganizacji. Jeśli ktoś ma dwuletnie dziecko w domu i do tego niedługo urodzi bliźnięta, to może sobie wyobrazić lekki chaosik, którego doświadczam. "Balladę o chaosiku" popełnił niejaki Wawrzyniec Prusky i lekturę tę polecam gorąco. Tak na marginesie. Bo mój chaosik wygląda podobnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli więc już jesteśmy przy reorganizacji, padło na blog "O obrotach...", który niestety zmuszony jest działalność zawiesić. Nie zniknie z sieci, co to, to nie. To nie mgławica planetarna lub emisyjna, że miałby się rozwiać w przestrzeni kosmicznej i nawet wspomnienia po sobie nie zostawić (lub jakieś skromne, w postaci czerwonego karła). Astronomia czy w ogóle fascynacja niebem jest u mnie dziedziczna i nieuleczalna, dlatego - niczym mały głód - jeszcze tu wrócę. Kiedy? Kiedy w końcu osiągnę taki poziom organizacji dnia codziennego, że będę mogła pisać tu regularnie, a nie pojawiać się jak kometa długookresowa - nie wiadomo kiedy i gdzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję więc wszystkim, którzy regularnie czytali notki, pozdrawiam stałych czytelników. Dzięki za wszystkie sugestie i komentarze. Było mi bardzo miło i cieszę się, że mogłam coś Wam dać, bo i Wy daliście mi bardzo dużo. Acha, trzymam też kciuki za tych pięciu czy sześciu szaleńców, którzy dali się zamknąć w długiej rurze bez okien i na sucho trenują podróż na Marsa. Panowie, zaległego strzemiennego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kochani moi, niech Moc będzie z Wami. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8749440296497905431?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8749440296497905431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/07/ruszy-sonce-wstrzyma-bloga.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8749440296497905431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8749440296497905431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/07/ruszy-sonce-wstrzyma-bloga.html' title='Ruszył Słońce, wstrzymał bloga'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-610943040360359704</id><published>2010-06-26T10:57:00.000+02:00</published><updated>2010-06-26T10:57:11.467+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Carina - mgławica emisyjna z diamentem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gazowo-pyłowa pięknota, nieprawdaż?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TCW3o_OmhUI/AAAAAAAACtE/S-VuQseUOTs/s1600/carina2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TCW3o_OmhUI/AAAAAAAACtE/S-VuQseUOTs/s400/carina2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Źródło: NASA&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta przeurocza mgławica emisyjna to Mgławica Carina i jest odpowiednikiem wielgachnej i piersiastej blondyny. Żadna subtelna i wiotka mimoza. To prawdziwe "mgławiczyszcze", co się zowie. Jedna z największych i najjaśniejszych znanych nam mgławic. Rozciąga się na około 300 lat świetlnych. Prawdziwy potwór. Potwór zezuje ku nam z odległości 7500 lat świetlnych z gwiazdozbioru Kila. Tak jest, prawidłowo - w naszych szerokościach geograficznych niewidoczna. Jeśli jednak któryś z czytelników łapczywie pochłania niniejszą notkę, a jest przy okazji w RPA i katuje przewody słuchowe rykiem wuwuzeli, to może się pokusić o obserwacje. Tylko niech uważa, żeby mu nie podprowadzili sprzętu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Mgławicy Carina trwa bardzo żywiołowy proces gwiazdotwórczy. Ponieważ mgławica jest potężna, to powstające gwiazdy wprost proporcjonalne do wielkości swojej "mamusi". W środku mgławicy niedawno - jak na skalę kosmiczną - narodziły się nadolbrzymy o typie widmowym O3. To gwiazdy o ogromnych masach i wysokiej temperaturze powierzchni. Znakomite kandydatki na supernowe. Zaobserwowano też kilka gwiazd typu Wolffa-Rayeta (typ widmowy WN) to niezwykle gorące gwiazdy o temperaturze powierzchni dochodzącej do 100 tys K! Pełnią rolę bomb z opóźnionym zapłonem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak prawdziwym diamentem Cariny jest &lt;b&gt;Eta Carinae&lt;/b&gt;, prawdopodobnie największa gwiazda, jaką znamy. Jej masę ocenia się na 100-150 mas Słońca, a moc promieniowania przekracza słoneczną 5 milionów razy i jest to wielkość wręcz niewyobrażalna. Kiedy w końcu pieprznie - a zrobi to z pewnością i to z wielkim hukiem - skutki eksplozji będą straszliwe. To jest powód, dla &amp;nbsp;którego cieszę się, że mgławica leży tak daleko od nas. Nie mielibyśmy najmniejszych szans. O Eta Carinae &lt;a href="http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/za-momencik-gwiezdna-katastrofa.html"&gt;pisałam już wcześniej&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TCW_KD46nxI/AAAAAAAACtM/Hv2-SW3XFag/s1600/carina.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="231" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TCW_KD46nxI/AAAAAAAACtM/Hv2-SW3XFag/s400/carina.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zamieszczone powyżej zdjęcie mgławicy - nie da się ukryć, że mniej spektakularne niż to pierwsze - zostało zrobione w podczerwieni. Podczerwień jest w stanie przebić się przez zwały pyłu. Dzięki temu możemy oglądać te gigantyczne gwiezdne oseski. Młodziaki to najjaśniejsze gwiazdy na tym zdjęciu. Sama fota została zrobiona między 24 a 30 lipca 2009 roku. Czyli rok temu.&lt;br /&gt;Niech tam sobie Mgławica Carina jest daleko od Ziemi, ale ja niezmiernie żałuję, że nie będzie mi dane oglądać spektakularnego wybuchu &lt;b&gt;Eta Carinae&lt;/b&gt;. Po pierwsze dlatego, że nie wiadomo, kiedy nastąpi. Po drugie dlatego, że z naszych szerokości widoczny nie będzie, trzeba więc wybrać się daleko na południe. A do tego potrzebna jest kasa. W ilościach, których nie posiadam. Chociaż kto wie? Może za jakiś czas będę obrzydliwie bogata i zrobię sobie tour po wszystkich największych obserwatoriach na naszej planecie. Jeśli wtedy nadobrzym nie raczy spektakularnie skonać, to marny jego los.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-610943040360359704?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/610943040360359704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/carina-mgawica-emisyjna-z-diamentem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/610943040360359704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/610943040360359704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/carina-mgawica-emisyjna-z-diamentem.html' title='Carina - mgławica emisyjna z diamentem'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TCW3o_OmhUI/AAAAAAAACtE/S-VuQseUOTs/s72-c/carina2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7472773649380847429</id><published>2010-06-21T14:21:00.001+02:00</published><updated>2010-06-21T14:22:38.562+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Jowisz o poranku i inne planety latem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy ranne wstają zorze, Jowisz także spać nie może.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, wiem, poleciałam rymem mocno częstochowskim. Wybaczcie, to z niewyspania. Homo brzuchatus, czyli inaczej mówiąc kobieta ciężarna ma tak, że musi w nocy wstawać. W celach wiadomych. A ja oprócz tego z aptekarską dokładnością muszę wżerać tabletki. Tak się składa, że kolejna porcja przypada na godzinę 3 w nocy. Teraz, latem, jest to właściwie 3 rano, bo niebo już czarne nie jest, ino granatowe, a ptaki drą ryje jak wściekłe. Wchodzę więc sobie do kuchni poranną porą, biorę prochy z szafki i zawsze patrzę przez okno wycelowane na wschód. I co widzę na tym wschodzie? &lt;b&gt;Jowisz&lt;/b&gt; w całej swej szanownej okazałości raczy pięknie świecić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TB9VW6spw4I/AAAAAAAACsE/SxcpcWeTvc0/s1600/jowisz2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TB9VW6spw4I/AAAAAAAACsE/SxcpcWeTvc0/s400/jowisz2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, myly państwo, bo latem akurat jest tak, że Wenus pięknie idzie spać razem ze Słońcem (no dobrze, po nim), a Jowisz towarzyszy mu przy wstaniu z łoża. Jeśli więc ktoś nie może zasnąć akurat o trzeciej w nocy (bo na przykład oglądnął jakiś horror o egzorcyzmach), to zapraszam do okna skierowanego na wschód. Jowisz jak na dłoni. Wystarczy wziąć dobrą lornetkę i rozpocząć czynność się odprężania poprzez obserwowanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TB9WLykdZqI/AAAAAAAACsM/0rWomup3Rp4/s1600/jowisz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="271" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TB9WLykdZqI/AAAAAAAACsM/0rWomup3Rp4/s400/jowisz.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Księżyc Jowisza Io na tle macierzystej planety.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A inne planety? Tuż przed wschodem Słońca możemy również próbować znaleźć Merkurego. Niestety z Merkurym jest ta kiepska sprawa, że on nigdy za bardzo się od tarczy słonecznej nie oddala, dlatego warunki obserwacyjne muszą być naprawdę dobre. Wenus, jako się rzekło, zachodzi wczesnym wieczorem, natomiast Mars około północy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z Jowiszem wiąże się kolejna gratka. Tuż obok niego bytuje sobie Uran. Uran ma obecnie jasność na granicy widoczności gołym okiem (5,9m) i ktoś obdarzony sokolim wzrokiem i stojący na przykład na szczycie Rysów czy innego Kasprowego może się pokusić o zlokalizowanie go bez specjalnego uzbrojenia. Najlepiej jednak dysponować niewielkim teleskopem. Szału nie będzie, ale co za radość obserwować Urana!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku - uwaga! - letnia gratka! W opozycji do Ziemi znajduje się Ceres i w związku z tym ma jasność 7,1m. Znajdziemy ją w Strzelcu. Opozycja była co prawda 19 czerwca, czyli już po ptakach, ale te dwa dni wielkiej różnicy nie zrobią. Ceres to, przypomnijmy, planeta karłowata, najbliższa nam, bo krążąca sobie w pasie planetoid między Marsem a Jowiszem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozostaje nam tylko jedno: lunety czy co tam mamy w dłoń, budziki przy uchu, napój energetyczny pod ręką i wio! Korzystamy z ciepłych nocy. No, w miarę ciepłych, ale co tam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7472773649380847429?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7472773649380847429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/jowisz-o-poranku-i-inne-planety-latem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7472773649380847429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7472773649380847429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/jowisz-o-poranku-i-inne-planety-latem.html' title='Jowisz o poranku i inne planety latem'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TB9VW6spw4I/AAAAAAAACsE/SxcpcWeTvc0/s72-c/jowisz2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-239067309822614568</id><published>2010-06-15T15:48:00.000+02:00</published><updated>2010-06-15T15:48:07.796+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><title type='text'>Niebo letnie wieczorową porą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już za chwileczkę, już za momencik Słońce wejdzie w znak Raka i oficjalnie zacznie się lato. Lato to świetny czas na obserwacje. Wieczorową porą wyłazimy gdzieś na jakąś górkę, rozkładamy kocyk, rozstawiamy lunetę, teleskop czy co tam mamy, przygotowujemy jakąś ściągę z gwiazdozbiorów i latarkę (nikt nie będzie ślepał po ciemku) i... zaczynamy. Wyobraźmy sobie, że jest jeszcze przyjemniej, niż sądzimy. Wieczorową porą towarzyszy nam brunet tudzież tajemniczy blondyn w czarnym bucie, dzierżąc w ręku lodówkę turystyczną, a w tej lodówce... Ach, skarby, skarbeńki! Bursztynowy napój z pianką, którego wystarczą dwa i jest spokój.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, i kto to widział, żeby matka-Polka, w dodatku znowu ciężarna myślała o piwie i blondynie dzierżącym lodówkę! Apage satanas, wracamy do gwiazdozbiorów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd8eETsp9I/AAAAAAAACrE/sNyFa0AxBG0/s1600/lato.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="347" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd8eETsp9I/AAAAAAAACrE/sNyFa0AxBG0/s400/lato.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co prawda najwyrazistsze gwiazdozbiory odnajdziemy zimą, ale latem też jest na czym oko zawiesić. Przede wszystkim Trójkąt Letni, który tworzą trzy bardzo jasne gwiazdy: Wega w Lutni, Deneb w Łabędziu i Altair w Orle. Trójkąt po nie za długiej chwili odnajdzie każdy, nawet ten, kto po raz pierwszy patrzy w niebo. Ma charakterystyczną równoramienną sylwetkę i jest dość duży. Wega jest gwiazdą tak wysoko położoną, że na dobrą sprawę w naszych szerokościach geograficznych widoczna jest cały czas, ale latem znajduje się w pełnej krasie wysoko nad horyzontem. To właściwie mało powiedziane. Blisko zenitu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd9WEDafrI/AAAAAAAACrM/y2wuzEW3oFM/s1600/trojkat_letni.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="282" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd9WEDafrI/AAAAAAAACrM/y2wuzEW3oFM/s400/trojkat_letni.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wega jest o tyle ciekawa, że stanowi naszą rezerwową Gwiazdę Polarną. Za kilka tysięcy lat zamieni się z nią miejscami (na skutek precesji osi ziemskiej) i z czystym sumieniem będą się mogli się na nią powoływać marynarze. W dodatku obraca się tak szybko wokół własnej osi, że jest spłaszczona jak jajko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd_aady16I/AAAAAAAACrU/TL7Hb9v8gDo/s1600/lutnia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd_aady16I/AAAAAAAACrU/TL7Hb9v8gDo/s400/lutnia.jpg" width="297" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gwiazdozbiór Łabędzia może poszczycić się przepięknym ramieniem Drogi Mlecznej, przebiegającym właśnie tamtędy. Gwiazdozbiór Lutni ma kształt średnio udanego rąbu i bywa często mylony z Małą Niedźwiedzicą. Ursa Minor jest mało wyrazista, w przeciwieństwie do Lutni właśnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli pociągniemy linię od Deneba do Wegi i przedłużymy ją dalej, trafimy na Herkulesa. Gwiazdozbiór ten przypomina biegnącego sportowca, który lada moment ma przeciąć linię mety.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd_1DKqUUI/AAAAAAAACrc/BBVNLIwWZcI/s1600/herkules.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd_1DKqUUI/AAAAAAAACrc/BBVNLIwWZcI/s400/herkules.jpg" width="360" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Droga Mleczna w Łabędziu wykracza oczywiście poza ramy gwiazdozbioru i ciągnie się z zachodu na wschód. Na zachodzie bez zmian - gwiazdozbiór Skorpiona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBeAd8BhSaI/AAAAAAAACrk/JcXRdrPuIJk/s1600/skorpion.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBeAd8BhSaI/AAAAAAAACrk/JcXRdrPuIJk/s400/skorpion.jpg" width="343" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety większa część gwiazdozbioru pozostaje niewidoczna w naszych szerokościach geograficznych. Mamy jednak szczęście - Antares, najjaśniejsza gwiazda konstelacji, pod koniec lata objawi swe oblicze. Warunek - oczy wpatrzone tuż ponad horyzontem, co oznacza, że horyzont musi być w miarę niezalesiony i wolny od miejskiego smogu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na wschodzie... Chińczycy trzymają się mocno, napisałby Wyspiański. Na wschodzie Drogi Mlecznej jest Strzelec.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBeB0gxs2AI/AAAAAAAACrs/jgSUSOvnX7Y/s1600/strzelec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="275" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBeB0gxs2AI/AAAAAAAACrs/jgSUSOvnX7Y/s320/strzelec.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybyśmy mieli niesamowitą moc spojrzenia i prześwidrowali Strzelca na wylot, to na tym wylocie dostrzeglibyśmy jądro naszej Galaktyki. Ale nie dostrzeżemy. Nie zobaczymy również galaktyk w Strzelcu, które nasza Droga Mleczna ma właśnie kaprys pożerać. Co jej się będzie takie małe i nieregularne pałętać u boku. Wyrwać chwasta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z wyrazistych, choć niewielkich gwiazdozbiorów, można wymienić jeszcze Delfina i Koronę Północną. Bez problemu znajdziemy jedno i drugie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBeCXX9WbaI/AAAAAAAACr0/OAKJ9UWglrM/s1600/delfin.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBeCXX9WbaI/AAAAAAAACr0/OAKJ9UWglrM/s320/delfin.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Delfin znajduje się na południe od Łabędzia, pomiędzy Orłem i Pegazem. Korona Północna jest między Wolarzem a Herkulesem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBeDy9fQQOI/AAAAAAAACr8/yKfPu12yX78/s1600/korona.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="158" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBeDy9fQQOI/AAAAAAAACr8/yKfPu12yX78/s200/korona.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy odnajdzie ją bez trudu. Nie zawiera interesujących obiektów, ale można oko nacieszyć kształtem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co zatem? Lunety w dłoń. Bez względu na obecność bądź też nie bruneta, blondyna i turystycznej lodówki (choć brak tego trzeciego boli najbardziej), możemy spędzić upojne chwile delektując się letnią aurą. Zaopatrzeni oczywiście, oprócz teleskopu, w Off czy inny specyfik przeciw komarom. Bo inaczej będzie jak w piosence z mojej młodości - lato, komary i nerwy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-239067309822614568?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/239067309822614568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/niebo-letnie-wieczorowa-pora.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/239067309822614568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/239067309822614568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/niebo-letnie-wieczorowa-pora.html' title='Niebo letnie wieczorową porą'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBd8eETsp9I/AAAAAAAACrE/sNyFa0AxBG0/s72-c/lato.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8592569107986677630</id><published>2010-06-10T12:36:00.000+02:00</published><updated>2010-06-10T12:36:57.403+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Mikrokwazary i kwazary, czyli co potrafi czarna dziura</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zanim zastanowimy się nad tym, czym są &lt;b&gt;mikrokwazary&lt;/b&gt;, dobrze sobie przypomnieć o kwazarach, bez przedrostku "mikro". Długi czas nie wiedziano, co to ten &lt;b&gt;kwazar&lt;/b&gt; jest. Sama nazwa odzwierciedla te wątpliwości. Z angielskiego jest to po prostu "gwiazdopodobne źródło promieniowania radiowego" (Quasi-Stellar Radio Source). Przypuszczano, że kwazary są rozmiarów mniej więcej naszego Układu Słonecznego. Dodatkową zagwozdką był fakt, że kwazary oddalały się od nas z niesamowitą prędkością, co znaczyło, że znajdowały się bardzo daleko, ot, na peryferiach znanego nam Wszechświata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś wiemy, że &lt;b&gt;kwazary&lt;/b&gt; to superaktywne &lt;b&gt;jądra galaktyk&lt;/b&gt;. Blask całej galaktyki jest przyćmiony przez samo jądro. Skąd taki "power"? Specem o "poweru" są &lt;b&gt;czarne dziury&lt;/b&gt;. W kwazarach czarne dziury są wyjątkowo żarłoczne i pochłaniają materię budującą gwiazdy, które miały to nieszczęście znaleźć się blisko centrum. Materia opada do środka po ciasnej spirali zwanej dyskiem akrecyjnym. Podczas tego spadania nagrzewa się do niesamowitych temperatur i zaczyna świecić. Świeci na tyle mocno, że teleskopy bez problemu wychwytują kwazary odległe o miliardy lat świetlnych. Najdalszy znany nam dzieli od Ziemi odległość 13,7 miliarda lat świetlnych, czyli musiał powstać tuż po &lt;b&gt;Wielkim Wybuchu&lt;/b&gt;!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kwazary mają jeszcze jeden charakterystyczny rys osobowościowy, że tak się wyrażę. Emitują tzw. &lt;b&gt;dżety&lt;/b&gt;, czyli strugi materii strzelające w przestrzeń z obu biegunów. Proste jak drut w odróżnieniu od materii owczym pędem zmierzającej ku zagładzie w ramach dysku akrecyjnego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBC6UvwVGXI/AAAAAAAACqM/deEpBLcDjg8/s1600/kwazar_i_dysk.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="292" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBC6UvwVGXI/AAAAAAAACqM/deEpBLcDjg8/s400/kwazar_i_dysk.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Wizualizacja czarnej dziury i jej dysku akrecyjnego w galaktyce NGC 4258. Z samego środka na górze i na dole strzelają w kosmos dwa okazałe dżety. &lt;a href="http://www.fizyka.net.pl/index.html?menu_file=astronomia%2Fm_astronomia.html&amp;amp;former_url=http%3A%2F%2Fwww.fizyka.net.pl%2Fastronomia%2Fastronomia_oa3.html"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Astronomowie bardzo z siebie zadowoleni byli do czasu, aż odkryto coś w rodzaju kwazara w pigułce. W naszej Galaktyce na dodatek. Obserwowane gwiazdopodobne źródło promieniowania radiowego wypuszczało bezczelnie i radośnie dwa dżeciki, choć "wygląd" obiektu odpowiadał zwykłej gwieździe ciągu głównego. &lt;b&gt;Gwiazdy ciągu głównego&lt;/b&gt; to chodzące przeciętności, niewyróżniające się ani rozmiarem, ani masą, ani niczym innym. A tutaj nagle chodząca przeciętność okazała się promieniotwórczo rozpasana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Winowajcą rozpasania okazała się - jakżeby inaczej! - &lt;b&gt;czarna dziura&lt;/b&gt;, z którą gwiazda najzwyczajniejsza ze zwyczajnych ma wątpliwe szczęście tworzyć &lt;b&gt;układ podwójny&lt;/b&gt;. Ciekawe jest to, że układ taki jest w stanie przetrwać eksplozję supermasywnego obiektu gwiazdowego, bo tylko największe gwiezdne "potwory" nie zatrzymują się na etapie &lt;b&gt;gwiazdy neutronowej&lt;/b&gt; i zapadają aż do &lt;b&gt;osobliwości&lt;/b&gt;. Jak widać przeżyć się da. Gwiazda ciągu głównego ocalała i od tej pory jest regularnie okradana ze swojej materii przez przedziwną sąsiadkę. Materia spada na czarną dziurę dokładnie tak samo jak w "normalnych" kwazarach, czyli tworząc spiralę &lt;b&gt;dysku akrecyjnego&lt;/b&gt;. Nagrzewa się i świeci, dodatkowo w ramach atrakcji emitując dżecik.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBC9HCTv6FI/AAAAAAAACqU/tluKTr5CE_g/s1600/mikrokwazar.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBC9HCTv6FI/AAAAAAAACqU/tluKTr5CE_g/s400/mikrokwazar.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Artystyczna wizja mikrokwazara SS 433. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mikrokwazar"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przypadku mikrokwazarów gwiazdopodobne źródło faktycznie okazało się być gwiazdą. Tyle że pozostającą w mocno toksycznym związku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Mikrokwazary&lt;/b&gt; wcale nie są zjawiskiem tak rzadkim, jak mogłoby się to wydawać. Mnie niepomiernie zdumiewa fakt przetrwania wybuchu &lt;b&gt;supernowej&lt;/b&gt; przez mniejszy składnik układu, zwłaszcza że są to układy dość ciasne. Mikrokwazarem jest na przykład słynne &lt;b&gt;radioźródło Cygnus X-1&lt;/b&gt; w gwiazdozbiorze Łabędzia. To ono jako pierwsze (tak mi się wydaje) dostarczyło uczonym dowodów na istnienie czarnych dziur.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Innym mikrokwazarem jest obiekt o niegrzeszącej zbytnim romantyzmem nazwie RGS 1915+105. Rentgenowski układ podwójny złożony z czarnej dziury i gwiazdy ciągu głównego znajduje się w gwiazdozbiorze Orła. Czarna dziura - wszystko na to wskazuje - bardzo szybko obraca się wokół własnej osi i właśnie to, jak się wydaje, sprawia, że funkcjonuje jako &lt;b&gt;mikrokwazar&lt;/b&gt;. Masę czarnej dziury szacuje się na około 14-15 mas Słońca, co sprawia, że jest to najprawdopodobniej najmasywniejsza czarna dziura, jaką znamy. Czarna dziura gwiezdna, dodajmy, ponieważ w kwazarach, czyli hiperaktywnych galaktykach czarne dziury odpowiedzialne za czarną robotę mają masę rzędu milionów Słońc.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8592569107986677630?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8592569107986677630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/mikrokwazary-i-kwazary-czyli-co-potrafi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8592569107986677630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8592569107986677630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/mikrokwazary-i-kwazary-czyli-co-potrafi.html' title='Mikrokwazary i kwazary, czyli co potrafi czarna dziura'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TBC6UvwVGXI/AAAAAAAACqM/deEpBLcDjg8/s72-c/kwazar_i_dysk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8377138999794139371</id><published>2010-06-02T15:56:00.000+02:00</published><updated>2010-06-02T15:56:15.420+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Rozjechana galaktyka UGC 10214</title><content type='html'>Znacie taki wierszyk Brzechwy?:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wystroiły się kijanki&lt;br /&gt;w sukieneczki z wodnej pianki&lt;br /&gt;Podziwiały je szczupaki:&lt;br /&gt;Proszę państwa, kto to taki?&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja znam, bo jestem na etapie "poczytaj mi, mamo". No, ale nie o tym, nie o tym, nie o tym (by Mumio). O kijance dzisiaj, owszem, o Kijance przez duże K. Chodzi o galaktykę Kijankę w gwiazdozbiorze Smoka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TAZgmbEk2cI/AAAAAAAACp8/hj2wDDFxPxY/s1600/UGC10214-kijanka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="347" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TAZgmbEk2cI/AAAAAAAACp8/hj2wDDFxPxY/s400/UGC10214-kijanka.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swoją drogą ciekawe, że nazwali ją Kijanka a nie Plemnik. Może nie wypadało? Nieważne. Ważne natomiast, że galaktyka, jak widać, ma przedziwny kształt. Spiralna ci ona jest, ale taka... rozjechana. Przypomina odwijaną z patyczka watę cukrową - abstrahując już od plemnikowych czy kijankowych skojarzeń. Dlaczego się rozjechała? Zaliczyła biedaczka czołówkę z drugą galaktyką (tę drugą przysłania spiralna struktura Kijanki). No i teraz uczestnik kolizji oddziałuje na Kijankę siłami pływowymi, dlatego jedno spiralne ramię wyraźnie się odwinęło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uczone głowy twierdzą, że mamy do czynienia z pierwszym etapem zderzenia galaktyk. Dość częstego we Wszechświecie, jak się okazuje. Co będzie dalej? Galaktyki zleją się w jedną, a spiralna struktura prawdopodobnie zostanie zachowana. Co z ogonem? Odpadnie, jak to u rasowych kijanek bywa. U rasowych plemników także. Zamiast ogonka będziemy mieli kilka galaktyk karłowatych tworzących naturalne satelity Kijanki. Wszystko to oczywiście za miliony lat. Nic w tym Wszechświecie nie dzieje się szybko...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8377138999794139371?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8377138999794139371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/rozjechana-galaktyka-ugc-10214.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8377138999794139371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8377138999794139371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/06/rozjechana-galaktyka-ugc-10214.html' title='Rozjechana galaktyka UGC 10214'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/TAZgmbEk2cI/AAAAAAAACp8/hj2wDDFxPxY/s72-c/UGC10214-kijanka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-345656896066935402</id><published>2010-05-28T16:08:00.000+02:00</published><updated>2010-05-28T16:08:31.665+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Galaktyka Cygaro - dymek młodych gwiazd</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cygaro to taki szlachetniejszy rodzaj tytoniu. Jeśli już ktoś chce się koniecznie truć, a przy okazji oczadzić wyrzuty sumienia, sięga po fajkę (jestem inteligentny i nobliwy) lub właśnie cygaro (stać mnie i już). Już po tym zdaniu widać mój stosunek do palenia tytoniu :-) Co innego jeśli w grę wchodzi cygaro galaktyczne. O, wtedy proszę o jeszcze.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S__K9VupK0I/AAAAAAAACps/JxslUQZiqNc/s1600/m82.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="312" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S__K9VupK0I/AAAAAAAACps/JxslUQZiqNc/s400/m82.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widoczna na zdjęciu Galaktyka Cygaro bytuje sobie w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy, 11 milionów lat świetlnych od nas. Znaczy się średnio daleko. To ten sam typ, co nasza Droga Mleczna, czyli galaktyka spiralna z poprzeczką. Czym się różni? Jak żadna inna na niebie zapodaje w podczerwieni. Gdybyśmy odbierali świat w tym zakresie fal, Cygaro byłoby dla nas najjaśniejszą na niebie galaktyką, o głowę bijącą Galaktykę Andromedy i oba Obłoki Magellana razem wzięte (nie że duże, tylko że najbliższe).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To czerwone, które unosi się w przestrzeń w takiej ilości i wygląda jak niezły pożar, to wodór. Skąd tyle wodoru i dlaczego w naszej Galaktyce podobnej atrakcji nie da się obserwować? Ano Cygaro to jedna wielka gwiezdna wykluwalnia. Powstaje tam gigantyczna ilość młodych gwiazd na skalę niespotykaną gdzie indziej i to jeszcze dziesięciokrotnie szybciej, niż to zazwyczaj przebiega. Innymi słowy - mnożą się jak króliki. Żeby było jeszcze ciekawiej w Galaktyce Cygaro odkryto dziwny obiekt nadający w paśmie radiowym. Prawdopodobnie jest to mikrokwazar. A co to takiego mikrokwazar? Ech, o tym będzie osobna notka, warto się przyjrzeć dokładniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;PS. Zdjęcie wykonane teleskopem Hubble'a.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-345656896066935402?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/345656896066935402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/05/galaktyka-cygaro-dymek-modych-gwiazd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/345656896066935402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/345656896066935402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/05/galaktyka-cygaro-dymek-modych-gwiazd.html' title='Galaktyka Cygaro - dymek młodych gwiazd'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S__K9VupK0I/AAAAAAAACps/JxslUQZiqNc/s72-c/m82.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2068597882289052491</id><published>2010-05-20T15:27:00.000+02:00</published><updated>2010-05-20T15:27:13.673+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Cassiopeia A - bardzo radiowy nagrobek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, taki pogrzeb to niejeden chciałby mieć. Nie dość, że samo umieranie było z gatunku "wyjścia smoka" - spektakularny wybuch supernowej - to jeszcze w ramach nagrobka mamy takie urokliwe gwiezdne pozostałości. O czym mowa? O radioźródle &lt;b&gt;Cassiopeia A&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S_U2xyY2KMI/AAAAAAAACpk/r6OnptZWNvc/s1600/KasjopeaA.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="286" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S_U2xyY2KMI/AAAAAAAACpk/r6OnptZWNvc/s400/KasjopeaA.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teleskop Hubble'a uwiecznił na nowo to, co zostało z supermasywnej gwiazdy w konstelacji Kasjopei. Pogrzeb nastąpił bardzo niedawno, bo w XVII wieku. Nie odnotowano spektakularnego rozbłysku na niebie, może dlatego, że to potężne gwieździsko już wcześniej odrzuciło sporą część swojej materii i ta właśnie materia pochłonęła światło. Cassiopeia A oprócz tego, że jest najmłodszą znaną supernową w naszej Galaktyce, jest również najsilniejszym po Słońcu źródłem radiopromienowania. Należy się cieszyć, że nie znajduje się gdzieś bliżej ziemi, ponieważ wybuch mógłby przymusić nas do postawy, jaką wpajało się małżonkom walecznych wikingów - żona po śmierci męża razem z nim płonęła na stosie. Z tym że ona akurat żywcem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozostałości po supernowej położonej 11 tysięcy lat świetlnych od nas mają obecnie średnicę 10 lat świetlnych, ale gaz nadal może się poszczycić temperaturą rzędu 30 mln stopni. Co jest w środku? Pulsar? Czarna dziura? Wygląda na to, że to drugie. Aczkolwiek całkowitej pewności nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2068597882289052491?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2068597882289052491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/05/cassiopeia-bardzo-radiowy-nagrobek.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2068597882289052491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2068597882289052491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/05/cassiopeia-bardzo-radiowy-nagrobek.html' title='Cassiopeia A - bardzo radiowy nagrobek'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S_U2xyY2KMI/AAAAAAAACpk/r6OnptZWNvc/s72-c/KasjopeaA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-3501871414727835281</id><published>2010-05-13T15:28:00.000+02:00</published><updated>2010-05-13T15:28:16.770+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Kosmiczny biegun zimna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, proszę państwa, mamy do czynienia z lodówką przez duże L. Myśli zamarzają, zanim opuszczą szanowną czaszkę. Mam na myśli &lt;b&gt;najzimniejsze znane miejsce we Wszechświecie&lt;/b&gt;. Mowa o &lt;b&gt;Mgławicy Bumerang&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S-v6Qxbu0AI/AAAAAAAACpM/p4ElNz8SSrM/s1600/mglawica_bumerang.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S-v6Qxbu0AI/AAAAAAAACpM/p4ElNz8SSrM/s400/mglawica_bumerang.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak widać na pierwszy rzut oka, wcale kształtem nie przypomina bumerangu. Nazwa wzięła się z astronomicznej historii, czyli z roku 1980, kiedy to została zaobserwowana teleskopem naziemnym w Australii. Ponieważ ówczesne metody obserwacyjne były - delikatnie mówiąc - niedoskonałe, w teleskopie mgławica wyglądała jak klasyczne aborygeńskie narzędzie do polowań. Dopiero &lt;b&gt;teleskop Hubble'a&lt;/b&gt; i wykonane z jego pomocą zdjęcie, które pozwoliłam sobie zamieścić, pokazuje, że tak naprawdę mamy do czynienia z kokardką, nie z bumerangiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I to jest właśnie dziwne, bo kształt powyższy jest wśród mgławic raczej niespotykany. Ale nie o tym, nie o tym, nie o tym (by Mumio). Rzecz w tym, że owa mgławica (przepiękna, nieprawdaż?) jest najzimniejszym znanym&amp;nbsp; miejscem we Wszechświecie. Może się poszczycić temperaturą w wysokości 1 K (-272 st C), która jest tylko o jeden stopień wyższa od &lt;b&gt;zera bezwzględnego&lt;/b&gt; i o jeden stopień niższa od &lt;b&gt;kosmicznego promieniowania tła&lt;/b&gt;. Szaleństwo, czyste szaleństwo!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego tak się dzieje? Naukowcy przypuszczają, że cały wic polega na prędkości rozchodzenia się materii z centralnej gwiazdy mgławicy. Gwiazda odrzuciła swoje zewnętrzne powłoki i zostawiła sobie jądro, przeobrażając się w &lt;b&gt;białego karła&lt;/b&gt;. Gaz ucieka w przestrzeń z prędkością 500 000 km/h i jest baaaaaardzo zimny. Być może właśnie przez tę prędkość tak się ochładza.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jedna rzecz. Druga to ilość uciekającej materii. Ta jest około 10-krotnie lub nawet 100-krotnie wyższa niż w innych znanych &lt;b&gt;mgławicach planetarnych&lt;/b&gt;. Mgławica jest młodziutka, istnieje od 1500 lat (pikuś w skali kosmicznej). W ciągu tego czasu straciła materię równą 1,5 masy&amp;nbsp; Słońca, co daje 1/1000 Słońca na rok. Tempo zabójcze. Intensywność ekspansji jest prawdopodobnie odpowiedzialna za tak drastyczne ochłodzenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brrrr, dobrze, że nie mieszkamy w tamtych rejonach. Choć z drugiej strony... piwo mielibyśmy zawsze zimne bez żadnego wysiłku z naszej strony. :-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-3501871414727835281?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/3501871414727835281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/05/kosmiczny-biegun-zimna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3501871414727835281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3501871414727835281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/05/kosmiczny-biegun-zimna.html' title='Kosmiczny biegun zimna'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S-v6Qxbu0AI/AAAAAAAACpM/p4ElNz8SSrM/s72-c/mglawica_bumerang.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7301286611174987387</id><published>2010-05-05T14:28:00.000+02:00</published><updated>2010-05-05T14:28:37.922+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Gwiezdne niemowlęta w gwiazdozbiorze Kila</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co się działo na Ziemi niecały milion lat temu? Człowiek zostawił za sobą stadium australopiteka (chyba nawet już dawno) i rączo zmierzał ku homo sapiens. Do tego sapiens jeszcze długa droga oczywiście go czekała, poprzez przystanek faber, erectus i tego typu sprawy, ale jednak już zmierzał. Dinozaury za to ostatecznie zagrzebały się w niebyt i zaczęły robić przyszłej ludzkości dobrze za sprawą zmieniania swoich szczątków w pokłady ropy naftowej i gazu. A na niebie, myly państwo, powstała właśnie &lt;b&gt;gromada otwarta gwiazd&lt;/b&gt; ochrzczona jakiś czas później jako &lt;b&gt;NGC 3603&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S-Fge1aTjCI/AAAAAAAACoA/iVqoxNH5eeU/s1600/ngc3603.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S-Fge1aTjCI/AAAAAAAACoA/iVqoxNH5eeU/s400/ngc3603.jpg" width="397" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Zdjęcie wykonane teleskopem Hubble'a. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="http://www.astropolis.pl/out/100-najpiekniejszych-zdjec-z-teleskopu-hubblea"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektóre osobniki w gromadzie są nieco starsze i ich wiek przekracza 2 mln lat, jednak średnia większości to niecały milion. To oznacza, że większości gwiazd kilkaset tysięcy lat temu jeszcze nie było! Czy to nie cudowne? Taki oto kosmiczny żłobek znajduje się w gwiazdozbiorze Kila (tak, tak, w naszych szerokościach geograficznych Kil jest niewidoczny),&amp;nbsp;w odległości 22 tys. lat świetlnych od Ziemi.. Oseski wyłoniły się z obłoku gazu i pyłu, który jest widoczny na zdjęciu powyżej. Proces powstawania gwiazd trwa zresztą nadal, choć znacznie wolniej, ponieważ "dzieciarnia" swoim promieniowaniem rozprasza to, co jeszcze zostało. "Wyżarła" w obłoku niezłą dziurę. Za jakiś czas materia międzygwiezdna rozproszy się całkowicie i na niebie będziemy mogli podziwiać prześliczną, niczym niezasłoniętą gromadę otwartą. Nagą jak bezpruderyjna Ewa na obrazie Szyndlera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S-Fiy1hdXXI/AAAAAAAACoI/k6aWjsAzHdo/s1600/szyndler-ewa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S-Fiy1hdXXI/AAAAAAAACoI/k6aWjsAzHdo/s400/szyndler-ewa.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://artyzm.com/obraz.php?id=6537"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Urocza, prawda? Nie mówcie, że wam ani jeden mięsień nie drgnął.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7301286611174987387?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7301286611174987387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/05/gwiezdne-niemowleta-w-gwiazdozbiorze.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7301286611174987387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7301286611174987387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/05/gwiezdne-niemowleta-w-gwiazdozbiorze.html' title='Gwiezdne niemowlęta w gwiazdozbiorze Kila'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S-Fge1aTjCI/AAAAAAAACoA/iVqoxNH5eeU/s72-c/ngc3603.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6016844416101387690</id><published>2010-04-29T12:03:00.000+02:00</published><updated>2010-04-29T12:03:11.279+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Magnetyzm serca galaktyki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Magnetyzm serca&lt;/i&gt; to taka książka. Nie czytałam. Jednak nawet bez czytania z czystym sumieniem można powiedzieć, że z sercami to różnie bywa. A jeśli chodzi o serce galaktyki, to z powodzeniem możemy westchnąć za poetą, że są takie rzeczy na świecie, które nie śniły się waszym filozofom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Panie i panowie, oto galaktyka &lt;b&gt;NGC 1275&lt;/b&gt;, która zyskała miano "magnetycznego potwora" z racji swego serca właśnie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S9lVrRUqTJI/AAAAAAAACnA/eyc7eDotQpM/s1600/ngc1275.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="310" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S9lVrRUqTJI/AAAAAAAACnA/eyc7eDotQpM/s400/ngc1275.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A sercem tym jest to, co sercem galaktyk zwykle bywa, czyli &lt;b&gt;czarna dziura&lt;/b&gt;. Czarna dziura to jednak nie byle jaka, bo generująca niezwykle silne pole magnetyczne. Ten typ tak ma. Właśnie to pole magnetyczne utrzymuje w ryzach przedziwne gazowe struktury w kolorze czerwonym. Gaz ten - rozgrzany do skromnych 55 mln stopni - chciałby uciec w przestrzeń, ale nie może. Trzymany przez to pole. Na zdjęciu widać, jak czerwone łuki zakręcają, trochę na podobieństwo protuberancji słonecznych. Właśnie dzięki tym włóknom siła pola magnetycznego została oszacowana. Czyli jest tak: uciec nie mogą, ale też nie zmierzają ku niechybnemu pożarciu w centralnej czarnej dziurze. Utrzymują swoje gazowe status quo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;NGC 1275 jest galaktyką soczewkowatą. To typ w pół drogi między galaktyką eliptyczną a spiralną. Galaktyki eliptyczne występują w różnym stadium spłaszczenia, od doskonale kulistych, po przyzwoicie płaskie elipsoidy. Galaktyki soczewkowate przypominają te najbardziej spłaszczone z eliptycznych. Można wyróżnić centralne jądro i spłaszczony dysk tego, co poza nim, nie można jednak dostrzec spiralnej struktury tego spłaszczenia. W przeciwieństwie też do galaktyk eliptycznych w galaktykach soczewkowatych nie występują gwiazdy młode, a materii międzygwiezdnej jest w nich jak na lekarstwo. Ot, stetryczałe galaktyczne staruszki.&lt;/div&gt;NGC 1275 została odkryta już dawno, bo w XIX wieku, kiedy to Heinrich Louis d'Arrest skierował swój teleskop w stronę gwiazdozbioru Perseusza. Jednak dopiero 2006 rok i zdjęcie zrobione teleskopem Hubble'a (zamieszczone w tej notce) pozwoliło docenić jej piękno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6016844416101387690?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6016844416101387690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/04/magnetyzm-serca-galaktyki.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6016844416101387690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6016844416101387690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/04/magnetyzm-serca-galaktyki.html' title='Magnetyzm serca galaktyki'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S9lVrRUqTJI/AAAAAAAACnA/eyc7eDotQpM/s72-c/ngc1275.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-9040800942150376154</id><published>2010-04-15T10:18:00.003+02:00</published><updated>2010-04-15T10:28:22.816+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słoneczko nasze...'/><title type='text'>Wybuch na Słońcu. Przez duże W.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sonda SOHO, której zadaniem jest notoryczne słoneczne podglądactwo, jest bardzo czujna i nic nie może ujść jej uwagi. A już na pewno nie tak duży wybuch, jaki zaobserwowano 9 kwietnia tego roku. Zajście sfilmowano i nikt nie może zaprzeczyć faktom. Popatrzcie więc sobie na tę smakowitą protuberancję. Słońce jest w kolorze zielonym, ponieważ SOHO używa zielonego filtra. Nie pytajcie mnie po co i dlaczego zielony. Nie odpowiem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xPxhm2UNpqg&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xPxhm2UNpqg&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na filmie świetnie widać, jak funkcjonuje pole magnetyczne Słońca. Część materii opada z powrotem na powierzchnię gwiazdy, tworząc coś w rodzaju łuków czy pętli. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Protuberancja jest na tyle duża, że może zakłócić działanie urządzeń typu GPS lub uszkodzić niektóre satelity. Przynajmniej jest 35% prawdopodobieństwo takiego przebiegu wypadków. Kiedy dotrze do nas strumień plazmy? Moi kochani, dzisiaj! Znaczy się właśnie dociera. Jeśli więc GPS przestanie wam działać, to już wiecie dlaczego.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-9040800942150376154?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/9040800942150376154/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/04/wybuch-na-soncu-przez-duze-w.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/9040800942150376154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/9040800942150376154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/04/wybuch-na-soncu-przez-duze-w.html' title='Wybuch na Słońcu. Przez duże W.'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5664875272870548084</id><published>2010-04-09T16:00:00.000+02:00</published><updated>2010-04-09T16:00:50.062+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Koniec świata - chomik na Fobosie!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, bywało się tu i ówdzie, bywało. Po szpitalach się bywało, notorycznie się bywało. Zaproponowałam im założenie mi karty stałego klienta, ale coś oporni byli. Chyba liczą na to, że jednak do nich nie wrócę. Jestem zatem w domu (wreszcie!) i czym prędzej spieszę donieść, że chomik będzie łaził po Marsie. Właściwie nie po Marsie, a po jego większym księżycu, Phobosie. No, umówmy się, że tę skromną asteroidę (większe w Ziemię uderzały) będziemy nazywać księżycem. Jaka planeta, takie księżyce, ale może jestem tu niesprawiedliwa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z tym chomikiem to nie przesadzam. Nie dość, że to będzie &lt;b&gt;CHOMIK&lt;/b&gt; - z wielkich liter - to jeszcze polsko-rosyjski. Dobrze czytacie, polsko-rosyjski, nie polsko-radziecki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra, już uchylam rąbka tajemnicy. CHOMIK to polskiej produkcji penetrator (bez skojarzeń!) księżycowy zbudowany na potrzeby misji &lt;b&gt;Fobos-Grunt&lt;/b&gt;. Jak sama nazwa wskazuje chodzi o to, żeby dostać się na Fobosa (lub Phobosa - obie pisownie poprawne), wgryść się w niego, pobrać próbki gruntu i dostarczyć je na Ziemię. Proste? Proste. Przynajmniej, jak o tym piszę. W rzeczywistości sprawa jest bardziej skomplikowana. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S78yga_9vvI/AAAAAAAAChA/pHfwltpaUSE/s1600/fobos-grunt.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S78yga_9vvI/AAAAAAAAChA/pHfwltpaUSE/s400/fobos-grunt.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Sonda Fobos-Grunt, na której pokładzie znajdzie się CHOMIK. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="http://press.cbk.waw.pl/10/cbk10040801/index.html"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;CHOMIK rzecz jasna sam na Fobosa nie doleci, dlatego w tym miejscu zaczynamy odczuwać wagę przyjaźni polsko-rosyjskiej. Dotrze tam bowiem za pomocą rosyjskiego sprzęciora. Kiedy dotrze? Już za chwileczkę, już za momencik. Wyruszy w listopadzie 2011 na pokładzie rakiety Zenit. Lądowanie powrotne w Kazachstanie (Kazachstan to się, cholewcia, świetnie do lądowań nadaje) planowane jest na 2014 rok. I teraz uwaga - rarytasik. Pojemniki na grunt również są produkcji polskiej. W umowie natomiast jest zagwarantowane, że nam jeden pojemnik zwrócą. Z zawartością rzecz jasna. Tadam! Nie przesadzę, jak powiem, że przed polskimi badaczami otwierają się kosmiczne możliwości.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S78x4W-RbBI/AAAAAAAACg4/Y60XATdkagU/s1600/chomik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S78x4W-RbBI/AAAAAAAACg4/Y60XATdkagU/s400/chomik.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;CHOMIK we własnej osobie. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="http://press.cbk.waw.pl/10/cbk10040801/index.html"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co się ci naukowcy tak uwzięli na ten skromniutki księżyc? Bo se tak on przy Marsie-macierzy nie powstał. Najprawdopodobniej przywędrował z Pasa Kuipera, czyli z absolutnych peryferii Układu Słonecznego (dalej jest już tylko Obłok Oorta) i został przez planetę przechwycony, razem zresztą ze swoim kolegą Deimosem, mniejszym księżycem Marsa. Fobos może nam dostarczyć bezcennych informacji na temat powstania i ewolucji Układu Słonecznego. Nie można się nie skusić.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5664875272870548084?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5664875272870548084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/04/koniec-swiata-chomik-na-fobosie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5664875272870548084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5664875272870548084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/04/koniec-swiata-chomik-na-fobosie.html' title='Koniec świata - chomik na Fobosie!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S78yga_9vvI/AAAAAAAAChA/pHfwltpaUSE/s72-c/fobos-grunt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-891141646310266416</id><published>2010-03-30T23:54:00.000+02:00</published><updated>2010-03-30T23:54:08.821+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Niebo w komórce</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Posiadacze telefonów komórkowych z systemem &lt;b&gt;Android&lt;/b&gt; mogą się poczuć mile połechtani. Zwłaszcza jeśli lubią &amp;nbsp;zadzierać głowę do góry w celu podziwiania tworów kosmosu, nie zaś w celu zaznaczenia wyższości swojej osoby. W telefonach z tą komórkową dystrybucją Linuksa jest bowiem dostępny ciekawy gadżet. Konkretnie można go zasiorbać (darmowo) poprzez &lt;b&gt;Android Market&lt;/b&gt;. Aplikacja nosi wdzięczną nazwę &lt;b&gt;Google Sky Map&lt;/b&gt; i - ależ tak, słusznie - ma nazwę bardzo podobną do Google Sky dostępnego&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.google.com/intl/pl/sky/"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak działa bajer? Ano naprawdę bajerancko. Kluczem do zadowolenia użytkownika jest tutaj łączność z GPS, która pomaga określić położenie delikwenta w przestrzeni kosmicznej. Na podstawie GPS program stwierdza, że Kowalski znajduje się na Ziemi, w Polsce, a konkretnie w Koziej Wólce. Szerokość geograficzna 50-ty równoleżnik północny z kawałkiem. Na ekranie komórki pojawia nam się nieboskłon z zaznaczonymi obiektami astronomicznymi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S7JwROer0II/AAAAAAAACfQ/E96aGyCQXKg/s1600/skymap-lg-01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S7JwROer0II/AAAAAAAACfQ/E96aGyCQXKg/s320/skymap-lg-01.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To oczywiście jeszcze na kolana nie rzuca. Bajer polega na tym, że ekran jest, hmm, dynamiczny czy jak to zwał i obracając się np. na wschód, widzimy na monitorze gwiazdozbiory położone po wschodniej stronie nieba. Obracamy się na zachód i widzimy te na zachodzie. Kierujemy telefon do góry i widzimy to, co aktualnie znajduje się w zenicie - dla szerokości geograficznej Kowalskiego, przypomnę. Celujemy w podłogę i widzimy konstelacje niewidoczne w tej naszej Koziej Wólce (np. Krzyż Południa).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obraz nieba jest co prawda mocno schematyczny, ale stanowi genialną pomoc w odnajdywaniu interesujących nas obiektów. Tak jakbyśmy mieli atlas nieba zawsze w kieszeni. Z boku jest panel pozwalający wybrać, jakie obiekty mają być zaznaczane. Mogą to być gwiazdy (wtedy pokazują się nazwy głównych gwiazd konstelacji), mogą być planety...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S7JvZU4wHdI/AAAAAAAACfI/7lm39uxurBM/s1600/skymap-lg-02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S7JvZU4wHdI/AAAAAAAACfI/7lm39uxurBM/s320/skymap-lg-02.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... galaktyki, mgławice, gromady otwarte i kuliste itp. Mamy zaznaczone poszczególne równoleżniki sfery niebieskiej, stosunkowo łatwo więc się orientować. Myślę, że aplikacja może się przydać przy amatorskich obserwacjach. Znakomicie ułatwia odszukanie interesujących obiektów. Polecam wszystkim posiadaczom komórek z Adnroidem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-891141646310266416?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/891141646310266416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/03/niebo-w-komorce.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/891141646310266416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/891141646310266416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/03/niebo-w-komorce.html' title='Niebo w komórce'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S7JwROer0II/AAAAAAAACfQ/E96aGyCQXKg/s72-c/skymap-lg-01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-4276624594407972958</id><published>2010-03-13T13:26:00.002+01:00</published><updated>2010-03-13T13:27:42.836+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Byli tacy...'/><title type='text'>Halo, poproszę z panem z planety X</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiecie, czym jest &lt;b&gt;SETI&lt;/b&gt;? Nie wiecie? Jak to nie wiecie? SETI (Search for Extra Terrestrial Intelligence) to jedyna na Ziemi instytucja, która zajmuje się przeszukiwaniem kosmosu pod kątem odnalezienia pozaziemskich cywilizacji. Tylko Amerykanie mogli wpaść na coś takiego - ktoś westchnie. A tak, tylko Amerykanie wpadli. Niestety tylko Amerykanie. Bo gdyby do gry włączyli się Europejczycy lub inni Japończycy, to kto wie, może szlachetna rywalizacja zaowocowałaby płodnością koncepcji i rozwiązań technicznych. One z kolei, jeśli nie doprowadziłyby do odkrycia innych inteligentnych istot żywych (my jesteśmy ci pierwsi inteligentni, ech...), to być może przynajmniej znacznie przybliżyłyby nas do celu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem jest tak, że SETI sobie działa i wystarcza im zaledwie 4 mln dolarów rocznie (średniej wielkości bank w Polsce przeznacza na koszty pracy i utrzymanie instytucji więcej), a mało kto traktuje ich poważnie. Wszystko by się oczywiście zmieniło, gdyby nagle nawiązano kontakt, ale przy takim podejściu do sprawy, jeśli w ogóle to nastąpi, to pewnie nie za naszej kadencji na tym padole.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przedostatnim numerze &lt;i&gt;Wprost&lt;/i&gt; natrafiłam na wywiad ze &lt;b&gt;Sethem Shostakiem&lt;/b&gt;, głównym astronomem SETI.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S5t_Q6YCvWI/AAAAAAAACbI/u3DC6P9tEPc/s1600-h/shostak.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S5t_Q6YCvWI/AAAAAAAACbI/u3DC6P9tEPc/s400/shostak.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.cubbrasil.net/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=2855&amp;amp;Itemid=87"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziennikarz (zabijcie, nie pamiętam kto) postawił pytanie, czy Shostak rzeczywiście wierzy w powodzenie swojego przedsięwzięcia, inaczej mówiąc w odnalezienie cywilizacji pozaziemskiej. Odpowiedział mniej więcej coś takiego: gdybyśmy mieli być w całym Wszechświecie sami, to oznaczałoby to, że jesteśmy jakimś niesamowitym cudem. A jemu nie wydaje się, że można nas za takowy uważać. Przyjmuje, że bardziej prawdopodobne jest to, że ktoś tam jeszcze oprócz nas istnieje, niż to, że jesteśmy sami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgadzam się z nim. Jeśliby wprząc to wszystko w warstwę religijną - bo dlaczego by nie? - to można powiedzieć tak: Bóg jest miłością - tak wierzymy. Dlaczego więc owa Miłość miałaby się ograniczyć do stworzenia tylko i wyłącznie nas w całym gąszczu galaktyk? To tak jak z rodzicami - często chcą mieć więcej niż jedno dziecko, bo jedno im nie wystarczy. Jeśli więc upiecze się nam i po śmierci trafimy do nieba, to możemy się nieźle zdziwić, zobaczywszy tam przeróżne gatunki inteligentnych istot. Dlaczego nie? Ja w takie niebo wierzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To może lepiej zaprzestać poszukiwań, skoro mało kogo one obchodzą, a stosowane metody wydają się z epoki kamienia łupanego? Seht Shostak ma na to taką odpowiedź:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="text-align: justify;"&gt;Poddać się? (...) Ja? Nie sądzę. No może powiedzmy, że jeśli nie znajdziemy niczego do 2050 r. i jeśli będę wtedy jeszcze wśród żywych, to będzie to jakaś data graniczna. Ale nawet wtedy powiem raczej, że prowadziliśmy badania niewłaściwie. Do tego czasu może się nieco zmienić nasza znajomość fizyki. Może się okazać, że postępujemy tak jak uczeni w latach 60. XIX w., którym wydawało się, że mogą porozumiewać się z Marsjanami za pomocą lamp naftowych i lusterek. Ale to nie znaczy, że mamy odpuścić. Zawsze można znaleźć wymówkę, żeby nie robić eksperymentu. &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,97659,7651721.html"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: orange;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tutaj narodził mi się w głowie śmieszny obraz. Różne inteligentne cywilizacje - powiedzmy nawet, że dziesiątki - przeszukują naszą Galaktykę, chcąc nawiązać kontakt z innymi inteligentnymi stworzeniami. Każda cywilizacja posługuje się inną metodą i w związku z tym każda jest przekonana, że istnieje tylko ona, bo nikt nie odpowiedział tym samym sygnałem. Tymczasem rzeczywiste sygnały przelatują im koło nosa niezauważone, bo przecież obcy powinni się odezwać tym samym sposobem, którym oni nadają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i powiedzcie, czyż to nie jest prawdopodobne?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-4276624594407972958?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/4276624594407972958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/03/halo-poprosze-z-panem-z-planety-x.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4276624594407972958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4276624594407972958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/03/halo-poprosze-z-panem-z-planety-x.html' title='Halo, poproszę z panem z planety X'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S5t_Q6YCvWI/AAAAAAAACbI/u3DC6P9tEPc/s72-c/shostak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6942952839517432465</id><published>2010-03-01T13:14:00.000+01:00</published><updated>2010-03-01T13:14:43.252+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słoneczko nasze...'/><title type='text'>Duje wiatyr słoneczny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Duje wiatyr, duje. Hen, na hali wieje konkretnie, ale na nizinach też zapiernicza. Jakieś 80 km/h właśnie zaliczamy. Noooo, przyzwoicie, nie można się wstydzić. Prędkość osiągana przez cząsteczki powietrza rozpędzone za sprawą różnicy ciśnień to jednak pikuś w porównaniu z cząsteczkami wiatru słonecznego. Dują protony i elektrony, dują i lepiej żeby nasza swojska mieszanina azotu i tlenu nie brała z nich przykładu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4urBsaI5CI/AAAAAAAACVI/aQY8YkALazY/s1600-h/slonce.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4urBsaI5CI/AAAAAAAACVI/aQY8YkALazY/s400/slonce.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ciągu jednej sekundy Słońce wypluwa z siebie miliard kilogramów materii. Ta materia - można by było kolokwialnie powiedzieć - idzie w diabły, gdyby nie szła akurat w naszym kierunku. Chociaż stop, wróć, znów stawiamy się w pozycji szczególnie połechtanych przez los. Cząsteczki wiatru słonecznego (czyli ta uciekająca materia) rozchodzą się koncentrycznie. Przynajmniej na starcie mają taki zamiar, bo w praktyce wychodzi to tak, że wiatr słoneczny jest, hmm, modyfikowany przez wiatr galaktyczny (czyli cząsteczki pochodzące od innych gwiazd), czyli w rezultacie nie mamy wietrznej sfery ze Słońcem w środku, tylko wietrzne jajo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobra, ale co z tym duciem. Ano panocku, kiedy te protoniska i elektroniska do mateczki Ziemi docierają, pędzą sobie z prędkością między 200 a blisko 900 km/s. Średnio 450 km/s. Uch, halny wysiada.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Materia ucieka ze Słońca cały czas, ale taki zwiększony - pardon le mot - rzyg zdarza się podczas protuberancji, czyli słonecznych wybuchów, a intensywność jest ściśle związana z 11-letnim okresem słonecznej aktywności. Co 11 lat Słońce zaczyna do plucia dużo bardziej się przykładać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I co my na to? Co na to NATO - zaśpiewałoby Pogodno. Wiatr słoneczny wpływa na pole magnetyczne Ziemi. Kształtuje je w coś w rodzaju jaja. Jajo jest spłaszczone (czyli ma tzw. dupkę) od strony Słońca właśnie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4uuBkP0G2I/AAAAAAAACVQ/i3xD0TTHPb4/s1600-h/wiatr_sloneczny.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="217" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4uuBkP0G2I/AAAAAAAACVQ/i3xD0TTHPb4/s400/wiatr_sloneczny.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli protuberancja zdarzyła się naprawdę potężna, wiatr słoneczny jest w stanie zakłócić działanie aparatury naziemnej, tak jak to miało miejsce kilka lat temu w Kanadzie. Jest w stanie również wywołać zorze polarne w takich szerokościach geograficznych, gdzie się ich zazwyczaj nie ogląda. Czyli na terytorium Polski powiedzmy. Bo wiadomo, że zorze zarezerwowane są dla terenów okołobiegunowych, przy czym mam na myśli oba nasze bieguny. I szkoda, że na co dzień nie możemy oglądać takich oto widoków:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4uunP0osEI/AAAAAAAACVY/vBWowIx3cbo/s1600-h/zorza.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4uunP0osEI/AAAAAAAACVY/vBWowIx3cbo/s400/zorza.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przynajmniej nie możemy bez ryzykowania jakichś awarii sieci energetycznej na skalę krajową. Chwila przyjemności, z której moglibyśmy się przez dłuższy czas nie podnieść (znając polskie realia).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Duje więc nam, duje zwykły wiatyr, wygina i łamie drzewa (nikomu nie życzę). A po efekty wiania wiatru slonecznego serdecznie zapraszamy do Norwegii, Finlandii i innej Szwecji.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6942952839517432465?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6942952839517432465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/03/duje-wiatyr-soneczny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6942952839517432465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6942952839517432465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/03/duje-wiatyr-soneczny.html' title='Duje wiatyr słoneczny'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4urBsaI5CI/AAAAAAAACVI/aQY8YkALazY/s72-c/slonce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-1847834292383850125</id><published>2010-02-23T23:26:00.000+01:00</published><updated>2010-02-23T23:26:21.411+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>Sen nocy letniej na Uranie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy tak na gwałtu rety topnieją śniegi i ciężko przejść na przystanek tak, żeby nie dorobić się błotnych walonek po kolana, miło pomyśleć o lecie. Leżysz sobie oto pod rozgwieżdżonym niebem na sianie albo na trawie, albo na kocyku, wsio rawno. Obok ciebie leży dziewczyna albo chłopak, albo jedno i drugie - wsio rawno. I choć komary dokonują na was prawdziwej rzezi (nie)winiątek i czynów krwawszych niż mogła to sobie wyobrazić rewolucja francuska, wy i tak z upodobaniem patrzycie w niebo. Jeszcze troszeczkę a zaczną się dziać rzeczy niezwykłe. Jakieś elfy z krzaków wylezą (wy, załóżmy, jesteście trzeźwi), coś wisi w powietrzu, bo przecież tak magiczna noc nie zdarza się często. Sen nocy letniej. Gdybyście jednak przypadkiem byli na Uranie... Tobyście, kochani mieli szekspirowski sen zwielokrotniony. A to za sprawą księżyców tej uroczej, lodowatej planety. Nazwy księżyców Urana pochodzą ze sztuk Szekspira i z dzieł Aleksandra Pope. Witajcie w królestwie Tytanii i Oberona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkich naturalnych satelitów ma nasz kochany Uran aż 27 (stan na rok 2008), na niebie mamy więc prawdziwy tłum, przy czym większość speedy gonzalesów wschodzi i zachodzi kilkakrotnie w ciągu doby. To jednak drobnica. Zaledwie większe skały. Warto natomiast przyjrzeć się czterem największym księżycom: Tytanii, Oberonowi, Arielowi i Umbrielowi.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RQlUZHrYI/AAAAAAAACRA/6evXwldyTJ8/s1600-h/titania_vg2.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RQlUZHrYI/AAAAAAAACRA/6evXwldyTJ8/s400/titania_vg2.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Tytania - największy księżyc Urana&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RQ4Yu_ttI/AAAAAAAACRI/vkXuKX0nh10/s1600-h/oberon_vg2_big.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RQ4Yu_ttI/AAAAAAAACRI/vkXuKX0nh10/s400/oberon_vg2_big.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Oberon - zdobywca drugiego miejsca w konkursie wielkości.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Księżyce jak księżyce. Najpiękniejsze nie są. Nie to co mgławice lub galaktyki. Charakterystyczną cechą całej czwórki jest jednak to, że w większości (40-70%) zbudowane są z... wody. Zmrożonej rzecz jasna i wymieszanej z większymi lub mniejszymi skałami, ale zawsze z wody. Około 30% mozaiki geologicznej zajmują krzemiany. Dodatkowo Tytania i Oberon posiadają w składzie związki... organiczne (20-30%) oparte na węglu i azocie a powiązanych z metanem.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RSR1mk5dI/AAAAAAAACRQ/ETHxuG9dTEc/s1600-h/umbriel1.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RSR1mk5dI/AAAAAAAACRQ/ETHxuG9dTEc/s400/umbriel1.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Umbriel - trzeci co do wielkości&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RTZvqfuwI/AAAAAAAACRY/9vmJA_Rpcs4/s1600-h/ariel.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RTZvqfuwI/AAAAAAAACRY/9vmJA_Rpcs4/s400/ariel.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Ariel - pierwszy poza podium&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powierzchnia satelitów jest poorana wąwozami i kraterami. Moja wyobraźnia ruszyła z kopyta i pomyślałam sobie, że niezwykle ciekawie by było, gdyby owa czwórka (albo chociaż pierwsza dwójka) krążyła nie wokół Urana, ale wokół Wenus. Mielibyśmy wtedy gigantyczne księżycowe oceany, ponieważ woda znajdowałaby się prawdopodobnie w stanie ciekłym. A woda w stanie ciekłym plus związki organiczne równa się... Otóż to! Kto wie, czy zamiast budować szybkie statki kosmiczne o napędzie plazmowym (najnowszy pomysł), które miałyby nam skrócić podróż w kierunku Marsa, nie inwestowalibyśmy w wehikuły wysyłane w stronę wodnej czwórki, mające zgłębić tajniki gatunków fauny i flory bujnie rozwijającej się na księżycach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo żeby chociaż wokół naszej planety krążyły (zimniej, a zatem trudniej, ale też nie beznadziejnie). Jaki piękny byłby wtedy świat! - zawołałby Dyzio Marzyciel.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem urozmaicają niebo zimnego i nieprzystępnego Urana. I do prawdziwego snu nocy letniej mamy raczej sporo kilometrów. Dobranoc.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-1847834292383850125?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/1847834292383850125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/sen-nocy-letniej-na-uranie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1847834292383850125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1847834292383850125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/sen-nocy-letniej-na-uranie.html' title='Sen nocy letniej na Uranie'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S4RQlUZHrYI/AAAAAAAACRA/6evXwldyTJ8/s72-c/titania_vg2.gif' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-1818189637937502811</id><published>2010-02-16T13:20:00.000+01:00</published><updated>2010-02-16T13:20:42.839+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Potężną asteroidę serdecznie witamy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co jakiś czas pojawiają się w mediach rewelacje na temat asteroid, potencjalnych zabójców wszystkiego, co żyje na powierzchni Ziemi. Gdyby każda miała uderzyć w naszą planetę, biedny Bruce Willis robiłby bokami i na dodatek nikt nie zapłaciłby mu za nadgodziny. Na dla nas i dla Bruce'a jest tak, że im większa asteroida, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że znajdzie się ona na kursie kolizyjnym z Ziemią. I na szczęście jest też tak, że nie każda powinna wywołać falę paniki (nie mówiąc o falach tsunami). Newsweek przedstawia ciekawą prezentację niszczycieli różnych rozmiarów i szacunkowe szkody, jakie mogą przynieść. Pozwoliłam sobie "zacytować" ten obrazek. Klikamy w celu powiększenia i poczytania.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3qMmm2VKVI/AAAAAAAACPQ/atIf9NDSGSA/s1600-h/skala_zaglady.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3qMmm2VKVI/AAAAAAAACPQ/atIf9NDSGSA/s400/skala_zaglady.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://www.newsweek.pl/bins/Media/Pictures/db/db98/db987c9e399843fc93bd0f779a664d28.jpg"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, czyli nie jest tak źle, prawda? Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że ostatnia słusznych rozmiarów asteroida uderzyła w nas w czasach... dinozaurów, sprawiając, że szybko powiększyły grono zwierzęcych aniołków. Czyli ile milionów lat minęło? No właśnie. Czas na bliskie spotkania trzeciego stopnia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Głos suflera: można jeszcze oddać głos na blog kosmiczny w konkursie Blog Roku 2009. Klikamy w banerek, szukamy &lt;b&gt;O obrotach...&lt;/b&gt; i klikamy przycisk "Głosuj". Zapraszam :-)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-1818189637937502811?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/1818189637937502811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/potezna-asteroide-serdecznie-witamy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1818189637937502811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1818189637937502811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/potezna-asteroide-serdecznie-witamy.html' title='Potężną asteroidę serdecznie witamy'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3qMmm2VKVI/AAAAAAAACPQ/atIf9NDSGSA/s72-c/skala_zaglady.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-590397835347904758</id><published>2010-02-14T09:56:00.001+01:00</published><updated>2010-04-29T12:08:07.444+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Wielka galaktyczna kolizja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ach, nie ma to jak kosmiczna katastrofa! Imponujące efekty specjalne, las teleskopów wycelowany w niebo. Dla tych, dla których eksplozja supernowej to mało i nawet zderzenie dwóch galaktyk przynosi niewystarczającą dawkę adrenaliny, mamy coś specjalnego: kolizja dwóch gromad galaktyk.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3e5JnfL_aI/AAAAAAAACOw/msb2b1-L7wY/s1600-h/zderzenie_gromad_galaktyk.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="393" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3e5JnfL_aI/AAAAAAAACOw/msb2b1-L7wY/s400/zderzenie_gromad_galaktyk.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto zdjęcie wykonane teleskopem Chandra. Białe punkciki to nie gwiazdy, to galaktyki. Dwa stada galaktyk pędziły prosto na siebie przez przestrzeń kosmiczną, aż w końcu zaliczyły czołówkę. Gromady oznacza się teraz wspólnym symbolem&amp;nbsp;MACS J0025.4-1222. Różowy kolor oznacza, że w tym rejonie naprawdę ostro się kotłuje i temperatura poważnie przekracza średnią kosmiczną. Znajdujące się w odległości skromnych 5,6 miliarda lat świetlnych gromady (na tle gwiazdozbioru Wieloryba) dostarczają ważnych dowodów na istnienie czarnej materii. Ciemna materia oddziałuje z materią widzialną jedynie poprzez grawitację, dlatego najszybciej ucieka z miejsca zdarzenia (kolor niebieski). Jestem laikiem, nie podejmuję się więc brnięcia w szczegóły, ale sama kolizja wydaje mi się niezwykle interesująca.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-590397835347904758?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/590397835347904758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/wielka-galaktyczna-kolizja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/590397835347904758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/590397835347904758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/wielka-galaktyczna-kolizja.html' title='Wielka galaktyczna kolizja'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3e5JnfL_aI/AAAAAAAACOw/msb2b1-L7wY/s72-c/zderzenie_gromad_galaktyk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-3638684810586817834</id><published>2010-02-08T19:18:00.001+01:00</published><updated>2010-02-08T19:24:03.514+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Szybki Bill</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie bądź taki szybki Bill, wstrzymaj się choć kilka chwil - swego czasu śpiewała Karin Stanek. Umówmy się, że śpiewała. Do kogo kierowała słowa? A kto ją tam wie? Może do jakiegoś gościa w dzwonach z kantem i gitarą (w końcu byłby dla niej parą), ale równie dobrze mogłaby śpiewać do gwiazdy V838 Monocerotis.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3BRYPwxi_I/AAAAAAAACLo/Pyu-5Kqex8I/s1600-h/monocerotis.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3BRYPwxi_I/AAAAAAAACLo/Pyu-5Kqex8I/s400/monocerotis.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://hubblesite.org/gallery/album/nebula/pr2003010i/large_web/"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Monocerotis niedawno opuściła ciąg główny i przeszła do stadium czerwonego olbrzyma. Normalnej gwieździe zmiana "kategorii wagowej" zajmuje kilka tysięcy lat. Monocerotis potrzebowała zaledwie kilku miesięcy. W czasie tej gwałtownej metamorfozy odrzuciła część swojej materii, która energicznie dała drapaka w przestrzeń kosmiczną. Obecnie rozpościera się na przestrzeni 14 lat świetlnych.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3BSaupqUmI/AAAAAAAACLw/ln3cgzFGlLI/s1600-h/monocerosis.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3BSaupqUmI/AAAAAAAACLw/ln3cgzFGlLI/s400/monocerosis.jpg" width="366" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://space.about.com/library/weekly/blpostersa.htm"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepiękna, prawda? W trakcie wybuchu stała się co najmniej 600 000 razy jaśniejsza niż Słońce. Ta gwiezdna dyskoteka miała miejsce w 2002 roku. W kwietniu 2002 Monocerotis pojaśniała po raz ostatni. Od tego czasu obserwujemy ciągle rozszerzającą się otoczkę. Zdjęcia podane poniżej świetnie ilustrują ten proces.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3BTsVLOBNI/AAAAAAAACL4/AmQU_UPNy5E/s1600-h/800px-V838_Monocerotis_expansion.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3BTsVLOBNI/AAAAAAAACL4/AmQU_UPNy5E/s400/800px-V838_Monocerotis_expansion.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: Wikipedia&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gwiazda - a właściwie układ podwójny gwiazd ze zmiennym olbrzymem w roli głównej - bytuje sobie na peryferiach naszej Galaktyki. Można ją odnaleźć w gwiazdozbiorze Jednorożca. Konstelacja ta przynależy co prawda do nieba południowego, ale zimą również jest widoczna na terytorium Polski. Nisko nad południowym horyzontem. No, to mieszczuchy mogą sobie co najwyżej pomarzyć. Za to taki Ścibor może z powodzeniem sięgać po lornetkę. :-) Jasność gwiazdy wynosi około 7,5 m. Jakby się uprzeć, można ją odnaleźć. Wystarczy cierpliwość i odpowiednie obserwacyjne wsparcie. W postaci sześciopaka na przykład. Oczywiście nie zobaczymy żadnych powodujących opad szczęki szczegółów, ale przecież nie chodzi o to, żeby złapać króliczka, tylko żeby go gonić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Bardzo dziękuję za dotychczasowe konkursowe wsparcie :) Kto nie kliknął, ma szansę do 23 lutego włącznie. Z góry pięknie dziękuję :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-3638684810586817834?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/3638684810586817834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/szybki-bill.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3638684810586817834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3638684810586817834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/szybki-bill.html' title='Szybki Bill'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S3BRYPwxi_I/AAAAAAAACLo/Pyu-5Kqex8I/s72-c/monocerotis.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-712630879377487339</id><published>2010-02-04T14:35:00.000+01:00</published><updated>2010-02-04T14:35:17.573+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Blog Roku 2009 - głosujemy!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I ruszyli! Z lewej jakby szybciej młodzież... Można już głosować na kosmiczny blog w konkursie portalu Wiadomości24.pl. Głosowanie jest darmowe!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.wiadomosci24.pl/zgloszone_blogi/" title="Zagłosuj na mnie - Bloger 2009 roku - Wiadomosci24"&gt;&lt;img alt="Zagłosuj na mnie - Bloger 2009 roku - Wiadomosci24" border="0" height="59" src="http://s.wiadomosci24.pl/g/konkursy/konkursy2009/baner_4.png" width="466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak głosować? Najprościej kliknąć w banerek na &lt;i&gt;O obrotach&lt;/i&gt;&amp;nbsp;i zostaniemy odesłani do strony konkursu. Wybieramy kategorię Życie. Układ jest alfabetyczny. Szukamy bloga O obrotach... Albo pościej - jest &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.wiadomosci24.pl/zgloszone_blogi/11,3,tr.html"&gt;na tej stronie&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Nie ma żadnych problemów ze znalezieniem. Klikamy przy blogu przycisk "&lt;b&gt;Głosuj&lt;/b&gt;". W okienku, które się pokaże wpisujemy swój e-mail, na który zostanie wysłany link potwierdzający. Po kliknięciu w link, głos jest potwierdzony. I wsio. Trudne? Nie :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Liczę na Was!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;a href="javascript:void(0)"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-712630879377487339?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/712630879377487339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/blog-roku-2009-gosujemy.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/712630879377487339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/712630879377487339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/blog-roku-2009-gosujemy.html' title='Blog Roku 2009 - głosujemy!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8158743975710954016</id><published>2010-02-04T13:53:00.000+01:00</published><updated>2010-02-04T13:53:58.522+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><title type='text'>Aaa-Aldebaran - byczo!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aaaaaby zobaczyć, zadrzyj głowę do góry. W kierunku gwiazdozbioru Byka. Co tam zobaczysz? Barana. &lt;b&gt;Aldebarana&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2q79xBNtZI/AAAAAAAACKg/4qkF-fh3QX0/s1600-h/aldeb-Hiady.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2q79xBNtZI/AAAAAAAACKg/4qkF-fh3QX0/s400/aldeb-Hiady.jpg" width="362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: Wiki&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obiekt mający w nazwie to urocze zwierzę kopytne to ten spory czerwonawy punkt w lewej górnej części zdjęcia. Uważny obserwator dostrzeże równoramienny trójkąt białych gwiazdek. To głowa Byka. &lt;b&gt;Gromada Hiad&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Aldebaran&lt;/b&gt; jest jakby początkiem lewego rogu (nie należy do gromady, leży bliżej). Róg ciągnie się i ciągnie, ale nasze zainteresowanie tak daleko nie sięga. Zatrzymuje się właśnie na tym czerwonym olbrzymie, którego masa 2,5-krotnie przekracza masę Słońca, a średnica jest około 50-krotnie większa.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2rAHnQVrcI/AAAAAAAACKo/raC96fKqwNc/s1600-h/Aldebaran-Sun_comparison-pl.svg.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="397" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2rAHnQVrcI/AAAAAAAACKo/raC96fKqwNc/s400/Aldebaran-Sun_comparison-pl.svg.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Rozmiary Aldebarana i Słońca z zachowaniem skali. Źródło: Wiki&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świeci 150 razy mocniej niż Słońce, ale jego powierzchnia jest chłodniejsza i wynosi 4100 K. Stąd jego czerwona barwa. Swoją drogą ciekawie byłoby mieć na niebie czerwone Słońce. Przyzwyczailiśmy się, że żółta barwa jest taka oczywista. A wcale nie jest. Są gwiazdy niebieskie, białe, pomarańczowe, a nawet purpurowe. Wszystko zależy właśnie od temperatury powierzchni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aldebaran nie jest singlem. Gdyby chodziło o ludzi, para wzbudzałaby na ulicy uśmiechy politowania albo zainteresowanie cyrków wszelakich. Towarzyszem czerwonego olbrzyma jest bowiem karzełek, również czerwony, choć chłodniejszy (3050 K). Karzeł rozmiarami zajmuje tylko 0,04 promienia naszego Słońca. Jest zatem tylko ciut większy od Jowisza. Gdyby Ziemia krążyła wokół takiej gwiazdy, życie nie miałoby najmniejszych szans na powstanie. Jej moc promieniowania to zaledwie 15% mocy Słońca. Zbyt mało, by rozgrzać Ziemię na tyle, by raczyła utrzymywać zasoby wodne w stanie ciekłym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że Aldebaran to wdzięczny obiekt obserwacyjny. Nie żebyśmy coś niesamowitego zobaczyli, składników układu na pewno nie rozdzielimy za pomocą lunety czy nawet domowego teleskopu, ale ze względu na swoją barwę gwiazda wyróżnia się wśród innych. Jest wyraźnie czerwonawa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, i teraz wyobraź sobie, że odprowadzasz dziewczynę do domu po wieczorze spędzonym dajmy na to w kinie. Romantyczny spacerek, gwiazdy świecą, obejmujesz ją w pół i mówisz:&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;- Zobacz, kochanie, widzisz tam wysoko ten czerwony punkcik? To Aldebaran, najjaśniejsza gwiazda konstelacji Byka. Czerwony olbrzym.&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I co dalej? Nooo, ja po takim błysku wiedzy zaprosiłabym delikwenta do siebie na drinka. A co zrobiłaby ona? :-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8158743975710954016?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8158743975710954016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/aaa-aldebaran-byczo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8158743975710954016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8158743975710954016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/02/aaa-aldebaran-byczo.html' title='Aaa-Aldebaran - byczo!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2q79xBNtZI/AAAAAAAACKg/4qkF-fh3QX0/s72-c/aldeb-Hiady.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8389547668730354666</id><published>2010-01-31T19:26:00.002+01:00</published><updated>2010-01-31T19:27:58.479+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Ziemia widziana z Marsa gołym okiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli ktoś z was ma psa, jest znakomicie zmotywowany do obserwacji nieba. Pies lać musi. Nie ma bata. Mróz, nie mróz, trzeba zwierzę wyprowadzić na się odlanie. W czasie takiego właśnie wieczornego zraszania śniegu (pies zraszał, nie ja oczywiście) mogłam podziwiać przepięknie świecącego Marsa. Łysy w pełni walił po oczach jak cholera, a nieco powyżej punkt o wyraźnie pomarańczowej barwie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marsa z Ziemi rozpoznać nie problem. Podobną barwę ma chyba tylko Aldebaran, ale ten dla odmiany migocze jak dyskoteka. Wyobraźmy sobie jednak małą nieoczekiwaną zmianę miejsc. Jesteśmy na Marsie. I patrzymy w niebo. Gołym okiem, teleskopy precz. Jak widać Ziemię z powierzchni Marsa? Ano tak.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2XK0bbvBuI/AAAAAAAACH8/5kxFL7JgBdM/s1600-h/ziemiazmarsa.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="337" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2XK0bbvBuI/AAAAAAAACH8/5kxFL7JgBdM/s400/ziemiazmarsa.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i48.tinypic.com/28s7z0o.png"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdjęcie niestety czarnobiałe, dlatego ciężko określić, czy ta mała kuleczka jest bardziej niebieska od pozostałych świecących punktów. Idę o zakład, że tak. Co ja bym dała, żeby tak stać na Marsie i gapić się w niebo. Ech, nie w tym wcieleniu...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8389547668730354666?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8389547668730354666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/ziemia-widziana-z-marsa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8389547668730354666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8389547668730354666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/ziemia-widziana-z-marsa.html' title='Ziemia widziana z Marsa gołym okiem'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2XK0bbvBuI/AAAAAAAACH8/5kxFL7JgBdM/s72-c/ziemiazmarsa.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5667199963424445609</id><published>2010-01-30T19:04:00.000+01:00</published><updated>2010-01-30T19:04:40.695+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Cudowna ręka niebieskiego grafika</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, to nie jest tapeta na pulpit stworzona przez nieco podchmielonego "brata w photoshopie". To nie wariactwa grafika komputerowego, o którym można by powiedzieć, że nie wiadomo, co bierze, ale na pewno jest to mocne. To czysta natura. Konkretnie natura marsjańska.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2QoOchQurI/AAAAAAAACHM/XPQK2PUgVq4/s1600-h/mars.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2QoOchQurI/AAAAAAAACHM/XPQK2PUgVq4/s400/mars.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Źródło: NASA&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zdjęciu mamy przykład tego, co ze skałami potrafi zrobić erozja. Powierzchnię Marsa przez miliardy lat przekształcały wiatry, woda (no, woda, a co? Była tam, była), pojawiające się i znikające zlodowacenia oraz erupcje lawy. I proszę, takie oto cuda nam zmalowały.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5667199963424445609?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5667199963424445609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/cudowna-reka-niebieskiego-grafika.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5667199963424445609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5667199963424445609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/cudowna-reka-niebieskiego-grafika.html' title='Cudowna ręka niebieskiego grafika'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2QoOchQurI/AAAAAAAACHM/XPQK2PUgVq4/s72-c/mars.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6853794620468573558</id><published>2010-01-27T23:00:00.000+01:00</published><updated>2010-01-27T23:00:53.494+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>A kuku, kijec!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, nie o kijach dzisiaj i nie w kontekście "a kto nie wypije, tego we dwa kije". &lt;i&gt;A kuku, kijec!&lt;/i&gt; - woła moje dziecko, kiedy widzi naszego naturalnego satelitę. I znów - nie mam na myśli psa, który krąży wokół mnie po orbicie stabilnej, acz o dużym mimośrodzie. Mam na myśli satelitę standardowego. Moje dziecko zadziera głowę wysoko i patrzy w niebo w poszukiwaniu Srebrnego Globu. Znajduje też gwiazdy, bo ich również szuka. A ma rok i 10 miesięcy, skubana. Moja krew! Nie rozróżnia co prawda jeszcze Jowisza od całej czeredy i widząc go, sygnalizuje, że &lt;i&gt;tu gjadka sici&lt;/i&gt;, ale nie wymagajmy. Jeszcze się wyrobi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No. Gdy więc zobaczyła zdjęcie zamieszczone poniżej, radość była pełna.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2A6671VL0I/AAAAAAAACE8/QPBuQLH8d9o/s1600-h/ksiezyc_galileo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2A6671VL0I/AAAAAAAACE8/QPBuQLH8d9o/s400/ksiezyc_galileo.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło:NASA&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wcale jej się nie dziwię. Fotę popełniła sonda Galileo 7 grudnia 1992 roku, kiedy leciała sobie ku Jowiszowi w celu go zbadania wraz z całą jego księżycową bandą (sześćdziesiąt kilka sztuk - jest co badać). Właściwie jest to 18 mniejszych obrazków złożonych w całość. No, czyż nie piękny kijec? Kijec jednakowoż nieco podrasowan, bo Galileo zastosowała zielony filtr.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Te ciemniejsze plamy to morza księżycowe? Dlaczego ciemniejsze? Ano dlatego, że wypełnia materiał inaczej odbijający światło (właściwie bardziej pochłaniający niż odbijający). To lawa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na samej górze po lewej mamy Morze Deszczów (Mare Imbrium), trochę niżej Morze Jasności (Mare Serenitatis), potem Morze Spokoju (Mare Tranquillitatis) i na samym dole Morze Przesileń (Mare Crisium).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taki ciemniejszy ten Księżyc niż zwykle, prawda? Ano ciemniejszy. W ogóle ciekawe jest to, że Łysy odbija tylko 7% padającego nań światła! Jak jasno by świecił w takim razie, gdyby odbijał 60%?&lt;br /&gt;Ech, coś mi się wydaje, że z sukcesem przelewam na nieletnią bakcyla astronomicznego. Wystarczyło raz&amp;nbsp; czy dwa pokazać &lt;i&gt;kijec&lt;/i&gt; i teraz żelaznym punktem dziennego programu jest poszukiwanie go na nieboskłonie (całe szczęście, że w dzień też go często widać). Gwiazd też. Dwadzieścia minut dziennie, codziennie. Pękam z dumy!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6853794620468573558?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6853794620468573558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/kuku-kijec.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6853794620468573558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6853794620468573558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/kuku-kijec.html' title='A kuku, kijec!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S2A6671VL0I/AAAAAAAACE8/QPBuQLH8d9o/s72-c/ksiezyc_galileo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2472574663822837389</id><published>2010-01-23T13:08:00.000+01:00</published><updated>2010-01-23T13:08:02.390+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Najmniejszy zaobserwowany obiekt Pasa Kuipera</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co to jest Pas Kuipera? To nie najnowsza propozycja domu mody Versace, nie gadżet rodem z seksshopu, również nie alternatywna nazwa pasa cnoty. Nie ma nic wspólnego z paskiem klinowym ani linią demarkacyjną. To zbiór obiektów, które krążą sobie wokół Słońca poza orbitą Neptuna. Jednym z obiektów Pasa Kuipera jest również Pluton, czyli niedawna ostatnia planeta naszego Układu Słonecznego, zdegradowana do rangi planety karłowatej. Nasze planety kończą się więc na Neptunie, jakby ktoś nie wiedział. A dalej jest właśnie Pas Kuipera.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skąd się ten pas wziął? Jakaś planeta się rozpadła w spektakularnej kolizji? Raczej nie. Wygląda na to, że to po prostu resztkowy materiał niezużyty w procesie budowy planet, kiedy cały ten bajzel wyłaniał się jeszcze z dysku protoplanetarnego otaczającego nowonarodzone Słońce.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiele śmiecia w tym pasie lata. Są i wielkie obiekty rozmiarów Plutona, a nawet przewyższające go gabarytami (si, si), są i kosmiczne drobiny. No, i ostatnio w stronę tych drobin zwrócił swoje oko teleskop Hubble'a. Co odkrył? Najmniejszą znaną dotąd drobinę Pasa Kuipera. Skałkę o rozmiarach 60x100 km. No, spora skałka, spora. Ale spróbujcie coś takiego wyhaczyć z odległości kilku miliardów kilometrów!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Artysta skałkę wyobraża sobie tak:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S1rl3fnXkBI/AAAAAAAACCc/kTRdB47R53I/s1600-h/obiekt_pasa-Kuipera.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S1rl3fnXkBI/AAAAAAAACCc/kTRdB47R53I/s400/obiekt_pasa-Kuipera.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: NASA&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta gwiazdka trochę jaśniejsza niż inne to zapewne nasze Słońce. Ech, przelecieć się do takiego Pasa Kuipera i pooglądać... Co ja gadam! Na orbicie okołoziemskiej się znaleźć! Od tego zacznijmy...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2472574663822837389?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2472574663822837389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/najmniejszy-zaobserwowany-obiekt-pasa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2472574663822837389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2472574663822837389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/najmniejszy-zaobserwowany-obiekt-pasa.html' title='Najmniejszy zaobserwowany obiekt Pasa Kuipera'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S1rl3fnXkBI/AAAAAAAACCc/kTRdB47R53I/s72-c/obiekt_pasa-Kuipera.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7820893198760992484</id><published>2010-01-20T13:13:00.000+01:00</published><updated>2010-01-20T13:13:05.819+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>"O obrotach..." w konkursie na Blog Roku 2009</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pytanie Ścibora, czy w tym roku nie startuję w konkursie onetowym, poruszyło we mnie nieznane mi dotąd pokłady wyrzutów sumienia. Obżarłam pazury, wyrwałam z głowy włosiska i po medytacjach więcej niż chwilowych postanowiłam naprawić swój błąd. Oczywiście na konkurs onetowy jest już za późno, ale... w przypadku głosowania na portalu Wiadomości24.pl jest w sam raz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Startuję zatem, startuję. Nie trzeba wysyłać smsów, głosowanie jest darmowe, a wyrażamy swoje poparcie poprzez kliknięcie w odpowiedni link lub wypełnienie formularza (szczegóły wkrótce).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Godzina W wybija 4 lutego. Jeszcze trochę czasu zostało. Do tego dnia możemy zewrzeć szeregi i trzymać klawiatury w pogotowiu. Głosować można niezależnie od tego, w jakim miejscu w kosmosie się znajdujemy. Wystarczy dostęp do Internetu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podróży na Marsa nie wygram - zresztą leci Ścibor jako pierwszy chętny, he he (zdaj relację, mój drogi, interesuje mnie zwłaszcza zagadnienie toalety w kosmosie :) ) - ale można się wzbogacić o laptop lub smartfon. Oczyma duszy zobaczyłam rozszerzenie możliwości. Notki znacznie częściej, bo wykluczymy konkurencję w postaci nieletniej okupującej komputer, na którym ogląda Krecika lub Reksia. Ile korzyści dla czytelników!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlatego kłaniam się nisko i o ewentualne poparcie zapytuję, wznosząc kawą z mlekiem toast za Wasze zdrowie. Procenty dopiero po robocie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7820893198760992484?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7820893198760992484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/o-obrotach-w-konkursie-na-blog-roku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7820893198760992484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7820893198760992484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/o-obrotach-w-konkursie-na-blog-roku.html' title='&quot;O obrotach...&quot; w konkursie na Blog Roku 2009'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-177856818243977889</id><published>2010-01-19T00:17:00.003+01:00</published><updated>2010-01-19T00:25:31.404+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Apophis czyli niszczyciel</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Jeśli ktoś utrzymuje się z drukowania kalendarzy, to po &lt;b&gt;13 kwietnia 2036&lt;/b&gt; roku może spokojnie zawiesić biznes. W ogóle biznes jakikolwiek można będzie wtedy posłać w - pardon le mot - pizdu, ponieważ nie będzie komu sprzedawać tego, co się wyprodukowało ulewając pot, krew i łzy (Palikot by powiedział, że ulewając krew i spermę, niech mu tam będzie). Tego dnia bowiem, jak donoszą media, pieprznie w nas planetoida. I niech mi nikt nie mówi, że trzynastka nie jest pechowa! Planetoida imponujących rozmiarów może nie posiada (cóż to jest ~300 m średnicy w skali kosmosu? Śmiech na sali), ale jak się postara, to może nam tak dołożyć, że będziemy długo lizać rany. Wszystko zależy od tego, w co trafi. Na wszelki wypadek zatem nadano jej imię &lt;b&gt;Apophis&lt;/b&gt;, czyli Niszczyciel.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;To oczywiście wersja mocno pesymistyczna. Optymiści - widzę las rąk - zwrócą mi uwagę, że prawdopodobieństwo bliskiego spotkania trzeciego stopnia planetoidy z Ziemią jest bardzo małe. I będą mieli rację. Znacznie bliższe prawdy wydaje się stwierdzenie, ze Apophis po prostu nas minie i to nie w 2036 roku, a siedem lat wcześniej. I to co do dnia, bo również 13 kwietnia. Ot, chichot przeznaczenia. Fakt, przeleci wtedy bardzo blisko, bo w odległości zaledwie 35 tys km (dziesięciokrotnie bliżej niż odległość Księżyca od naszej planety), ale wcale nie jest powiedziane, że raczy w nas potem przywalić. Będzie ją można podziwiać gołym okiem, bo osiągnie jasność 3,3 m. To będzie widok! Czas zacząć zbierać na porządny teleskop.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Może się jednak zdarzyć i tak, że kiedy Apophis majestatycznie przemierzać będzie nieboskłon, obecność Ziemi i Księżyca (zwłaszcza Księżyca) zakłóci jej orbitę, co spowoduje, że w 2036 roku, po siedmiu latach zastanawiania się, skieruje swe trzystumetrowe ciałko prosto w kierunku powierzchni naszej planety. I bum.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;No, z tym kończeniem biznesu to trochę przesadziłam. Nie będzie - jak to wieszczył swego czasu podlaski wieszcz, czyli Kononowicz - "nie będzie niczego". Ocalejemy, przynajmniej wiele na to wskazuje. Jednak nie spłynie to po nas jak po gęsi woda. Uderzenie w jakiś ocean zaowocuje falą tsunami. Co to jest tsunami, już przerabialiśmy. Uderzenie w większe miasto sprawi, że w mgnieniu oka odmelduje się z tego świata jakiś milion ludzi. Ból.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Co możemy zrobić? Ha! Będziemy ubożsi o Bruce'a Willisa, który 2036 roku raczej nie dożyje, a szkoda, bo &amp;nbsp;mając za sobą doświadczenie Armageddonu, pewnie by coś wymyślił. Musimy więc sobie radzić sami. Naukowcy rozważają skierowanie na kolizyjny względem asteroidy kurs jakiegoś sztucznego satelity. Zderzenie zmieniłoby trajektorię lotu kosmicznej persona non grata i Apophis poszłaby sobie w cholerę. Przeciwnicy tego rozwiązania zwracają uwagę, że byłoby to coś w rodzaju zderzenia komara z szybą samochodu. Przy czym komarem nie jest akurat asteroida.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Najpierw więc, pedają, warto na jej powierzchni umieścić nadajnik, żeby się przekonać, jak bardzo trzeba intruza przesunąć, żeby nam nie powiedział zza węgła "a kuku". Teraz, przy danych, jakimi obecnie dysponujemy, musielibyśmy odepchnąć Apophis o skromne 9 tys. km, żeby mieć pewność, że w nas nie uderzy. Przy dzisiejszych możliwościach technicznych jest to niewykonalne. Nadajnik dostarczyłby nam ściślejszych informacji na temat trajektorii lotu asteroidy i wówczas wystarczy pchnąć ją o 100 km, żeby cel uzyskać. Jest różnica. A i to skromne, ekhm, posuwanie planetoidy zajęłoby nam jakieś 6 do 12 lat.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;A wiela nas to będzie kosztować, panie? A wiela. Koszt wysłania nadajnika to jakieś 400 mln USD, koszt zmiany trajektorii lotu to co najmniej drugie tyle. Gdyby jednak miała w nas przywalić, to straty na Ziemi byłyby tysiąckrotnie wyższe. Rachunek jest prosty.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Nadajnik należałoby wysłać gdzieś około 2013 roku. Mało czasu zostało, mało.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Tymczasem jednak, w oczekiwaniu na katastrofę, zapuściłam żurawia w sieć i co znalazłam? Horoskop na 2036 rok, proszę państwa! Konkretnie na tydzień między 6 a 13 kwietnia. Bingo! Cóż tam piszą? Ja jestem spod znaku Raka, a Rakom radzą:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="text-align: justify;"&gt;Uważaj na to co jesz, posiłki potrafią działać na nasze zdrowie, toteż zwróć przez najbliższe dni uwagę na grejpfruty, te owoce mogą dostarczyć ci dużo sił witalnych.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;No tak, sił witalnych to mi akurat sporo wtedy będzie trzeba. Zważywszy też na zaawansowany wiek pomenopauzalny. Sięgam jeszcze do Strzelca, bo małżon strzelcowy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Ten termin będzie przychylny wszystkim pesymistom.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="line-height: 20px;"&gt;Tak jakby się zgadzało...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Mimo kłopotów budżetowych nie opłaci się tracić wiary w siebie, to zdecydowanie stan chwilowy.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="line-height: 20px;"&gt;No, chwilowy, chwilowy. Taki carpe diem, bo potem nic nie będzie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Uważaj by pić mniej soków, pamiętaj że, napoje od czasu do czasu działają efektywnie na Twoje ciało.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O, i to trzeba zapamiętać. Efektywnego działania napojów na nasze ciała doświadczamy od czasu do czasu z okazji rozmaitych imprez sylwestrowo-urodzinowych. W okresie okołokatastrofalnym nie ma więc co tracić czasu na soczki, tylko od razu trzeba skupić się na konkretach. Żeby jednak ostatnich godzin życia nie spędzić na kacu, należy się zahartować. Najlepiej zacząć już dziś.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To napisawszy, wznoszę toast półwytrawnym białym mołdawskim winem. Wasze zdrowie!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Horoskop cytowałam &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="http://www.dij.krakow.pl/kalendarz-tydzien-3457.html"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;stąd&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-177856818243977889?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/177856818243977889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/apophis-czyli-niszczyciel.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/177856818243977889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/177856818243977889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/apophis-czyli-niszczyciel.html' title='Apophis czyli niszczyciel'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2778044910936227589</id><published>2010-01-14T08:44:00.000+01:00</published><updated>2010-01-14T08:44:45.173+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Gdy planety halsują z pętelkami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po jakich orbitach krążą planety wokół Słońca? Po kołowych oczywiście, a raczej elipsoidalnych, które są mocno do kołowych zbliżone. Dlaczego zatem na starych rycinach z czasu renesansu lub nawet na starożytnych notatkach jeszcze bardziej starożytnych obserwatorów nieba orbity przypominają coś w rodzaju rozciągniętej sprężyny połączonej w kółko? Takie, no, kółka z pętelkami. Iks lat temu, za czasów teorii geocentrycznej, ludzie byli przekonani, że planety poruszają się właśnie tak, jakby to ujął Pirat Rabarbar, halsują z pętelkami. Byli oczywiście przekonani, że to Ziemia znajduje się w centrum Układu Słonecznego i w ogóle w centrum wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniżej zostawiam link (wystarczy kliknąć w obrazek) do animacji, która pomoże nam myślenie starożytnych zrozumieć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.gunn.co.nz/astrotour/?data=tours/retrograde.xml"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S07IU--_SII/AAAAAAAAB7E/0Ss0JsqTnmo/s400/sloneczny.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można ustawiać prędkość ruchu planet (zwróćcie uwagę na to, jak w prawym górnym rogu lecą lata, oj lecą), skalę przybliżenia, wielkość samych ciał niebieskich. Wystarczy klikać strzałkę w dole ekranu, żeby spojrzeć na Układ Słoneczny z różnej perspektywy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zobaczcie, jak blisko ludzie byli. Wystarczyło wywalić Ziemię ze środka, a wszystko od razu stałoby się logiczne. Jak w życiu. Wystarczy, że człowiek ruszy dupsko i spojrzy dalej niż na czubek własnego nosa, a od razu życie staje się prostsze. I czyż nie jesteśmy odbiciem wszechświata?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2778044910936227589?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2778044910936227589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/gdy-planety-halsuja-z-petelkami.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2778044910936227589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2778044910936227589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/gdy-planety-halsuja-z-petelkami.html' title='Gdy planety halsują z pętelkami'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S07IU--_SII/AAAAAAAAB7E/0Ss0JsqTnmo/s72-c/sloneczny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5636222055541073937</id><published>2010-01-11T22:50:00.002+01:00</published><updated>2010-01-11T22:54:05.999+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>Skromny harem pana Plutona</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiadomo, co najbardziej fascynuje. To, o czym wiemy najmniej. Bo skoro wiemy najmniej, to najwięcej możemy sobie dośpiewać. Dlatego najzajadlej &lt;b&gt;paparazzi&lt;/b&gt; śledzą tych &lt;b&gt;celebrytów&lt;/b&gt;, którzy o swojej prywatności publicznie milczą. Jest jednak tylko kwestią czasu, by ten i ów dobrał im się do tyłka. Sad but true.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pluton, planeta karłowata, a do niedawna ostatnia planeta naszego &lt;b&gt;Układu Słonecznego&lt;/b&gt;, do tej pory uparcie strzegła swoich tajemnic i grała na nosie wszystkim bliżej nią zainteresowanym. Aż znalazł się wreszcie taki jeden, który bez żenady zajrzał jej do majtek. &lt;b&gt;Teleskop Hubble'a&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0uULAUlZQI/AAAAAAAAB5s/tTNGSjRJXD0/s1600-h/pluton_i_charon.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0uULAUlZQI/AAAAAAAAB5s/tTNGSjRJXD0/s400/pluton_i_charon.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Pluton i jego największy księżyc Charon widziane okiem teleskopu Hubble'a.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wzięto na cel Charona i zaczęto powoli zdejmować z niego szatki tajemnicy.&lt;br /&gt;Po pierwsze jeszcze raz potwierdziło się to, o czym już wcześniej wiedziano: &lt;b&gt;Charon&lt;/b&gt; jest zaskakująco duży jak na księżyc w porównaniu do macierzystej planety. Jego średnica (1207 km) stanowi aż połowę średnicy Plutona, a masa jest zaledwie siedmiokrotnie mniejsza! Z tego też powodu układ Pluton-Charon bywa nazywany podwójną planetą karłowatą. Relacje wielkościowe między Plutonem, jego satelitą a Ziemią i naszym satelitą przedstawia poniższy obrazek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0uV_oxCY5I/AAAAAAAAB50/k-sw-1Daa8w/s1600-h/Pluto_Charon_Moon_Earth_Comparison.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0uV_oxCY5I/AAAAAAAAB50/k-sw-1Daa8w/s400/Pluto_Charon_Moon_Earth_Comparison.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Gdyby proporcje Ziemi i Księżyca były podobne jak w przypadku Plutona i Charona, na niebie mielibyśmy jedno wielkie księżyczysko. No i przypływy i odpływy na Bałtyku nie osiągałyby 2 cm, jak to jest teraz, tylko trzeba by je było przeliczać na metry. Żegnaj, Pamelo, wolę tak, jak jest.&lt;br /&gt;Po drugie okazało się, że Charon ma koleżanki. Pluton ma trzy księżyce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0uW9wRBnaI/AAAAAAAAB58/ClBWOXZuC_M/s1600-h/pluton_z_hubblea.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0uW9wRBnaI/AAAAAAAAB58/ClBWOXZuC_M/s400/pluton_z_hubblea.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Pluton, Charon, Hydra i Nix sfotografowane teleskopem Hubble'a, który zresztą umożliwił ich odkrycie w 2005 roku.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pozostałe dwa ciała, Hydra i Nix zachowują już proporcje bliższe "naturze". Średnica Nix waha się między 40 a 130 km, natomiast Hydry między 60 a 160 km. Wahania tak duże, bo odległość gigantyczna i rozmiary skromne. W każdym razie wygląda na to, że mamy dwóch facetów (Pluton, Charon) i dwie dziewoje (Hydra i Nix). Gdyby do głosu miała w tym momencie dojść mitologia, już mielibyśmy małą orgietkę wśród nektaru i ambrozji, przy obowiązującej zasadzie "każdy z każdym".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0udsACN5OI/AAAAAAAAB6E/aI94hN8xFX8/s1600-h/widok_z_hydry.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0udsACN5OI/AAAAAAAAB6E/aI94hN8xFX8/s400/widok_z_hydry.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Tak oto artysta wyobraża sobie widok z powierzchni Hydry. Dwie duże piłki to oczywiście Pluton i Charon. Nix to najjaśniejsza z małych piłeczka po lewej.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do astronomii. Okazało się po trzecie, że Charon może mieć... atmosferę. Wydaje się to karkołomną tezą wziąwszy pod uwagę rozmiary wyżej wymienionego, ale pamiętajmy o tym, że na Charonie, Plutonie i dwóch panienkach panuje zupełnie przyzwoity mrozik w postaci -235 st. C. Tak niska temperatura jest w stanie uniemożliwić gazom ucieczkę i zatrzymać je przy powierzchni księżyca. To oczywiście tylko przypuszczenia. Jak jest naprawdę, wyjaśni zapewne (liczę na to) sonda New Horizons, która w 2015 dotrze w okolice Plutona, a już za rok, w 2011, przeleci koło Urana. Sonda New Horizons podąża ku Plutonowi z premedytacją. Po to właśnie została w 2006 roku wystrzelona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ups, właśnie telewizornia podała, że w 2036 palnie w Ziemię wielka planetoida fundując nam niezły armagedon. Majowie mieli kiepskie kalkulatory. No dobra, ale wcześniej jednak dowiem się coś więcej o Plutonie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5636222055541073937?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5636222055541073937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/skromny-harem-pana-plutona.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5636222055541073937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5636222055541073937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/skromny-harem-pana-plutona.html' title='Skromny harem pana Plutona'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0uULAUlZQI/AAAAAAAAB5s/tTNGSjRJXD0/s72-c/pluton_i_charon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6784677649503417328</id><published>2010-01-07T09:41:00.002+01:00</published><updated>2010-01-07T09:45:31.938+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Kampania wyborcza na Naszej Klasie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybaczcie, że dzisiaj zupełnie nie kosmicznie (chociaż... czy na to, co nas otacza, nie mówimy przypadkiem "ale kosmos"?), ale nie mogłam sobie darować pewnej zabawnej analizy. Ot, wybory prezydenckie za pasem. Co na to &lt;b&gt;Nasza Klasa&lt;/b&gt;?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszelkie sondaże przedwyborcze tak pracowicie przygotowywane przez OBOP lub inne ośrodki badania opinii społecznej mogą być funta kłaków warte. Wystarczy zobaczyć, jak sympatia dla poszczególnych kandydatów kształtuje się wśród użytkowników Naszej Klasy. A wówczas wszelkie podawane do publicznej wiadomości wyniki możemy sobie wsadzić w... segregator. I do szafki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Andrzej Olechowski&lt;/b&gt;, kandydat cykliczny i co wybory właściwie nie wiadomo czyj. Do SD nie przyznaje się sam, a PO przyznać się do niego nie może z racji wiszącej nad nią jak miecz Damoklesa kandydatury Donalda Tuska. Andrzej Olechowski posiada trzy konta na Naszej Klasie. Najpopularniejsze zgromadziło 1199 znajomych, ale obiecująco wygląda konto z dopiskiem FAN (280 znajomych), wygląda więc na to, że fani nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Jako wisienka na torcie konto z liczbą 235 sympatyków. Łącznie zatem wieczny przegrany zgromadził 1714 głosów, yyyy... znajomych znaczy się. Dużo? To zobaczmy dalej.  &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jerzy Szmajdziński&lt;/b&gt; posiada dwa konta fikcyjne. Jedno istnieje od niedawna (w opisie znajduje się niepozostawiająca wątpliwości informacja „kandydat SLD na prezydenta”), a już zdążyło zgromadzić  3721 znajomych. Co za przyrost! Jeśli tak dalej pójdzie, kandydat lewicy może jeszcze wszystkich zaskoczyć. Drugie konto z liczbą 7 zainteresowanych należałoby chyba uznać za wypadek przy pracy. Warto jednak zwrócić uwagę na fora, jakich Jerzy Szmajdziński jest uczestnikiem. &lt;i&gt;Forum Lewicy&lt;/i&gt; nie dziwi, &lt;i&gt;Forum Donald Tusk mój premier DOPISZ SIĘ (cała Polska)&lt;/i&gt; sugeruje poszanowanie dla władzy. Jednak o ile &lt;i&gt;Forum Prawo i Sprawiedliwość&lt;/i&gt; zdaje się wskazywać, że kandydat SLD ma ambicję przekonać do siebie zwolenników drugiej strony sceny politycznej, o tyle &lt;i&gt;Forum Radio Maryja&lt;/i&gt; brzmi już naprawdę groźnie. Co u kandydata słychać na Śledziku? Nie wyłączył go oczywiście i aktywnie z niego korzysta. Na Nowy Rok otrzymujemy życzenia &lt;i&gt;„spełnienia marzeń w Nowym Roku. Szczególnie spadku bezrobocia.”&lt;/i&gt; Bingo. Bukmacherzy z powodzeniem mogą obstawiać Jerzego Szmajdzińskiego jako czarnego konia tegorocznej rozgrywki wyborczej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Tomasz Nałęcz&lt;/b&gt; konta na Naszej Klasie nie posiada. I to chyba wszystko w tym temacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Lech Kaczyński&lt;/b&gt; ilością znajomych zawstydza turbodymomena i zadaje kłam wszelkim kasandrycznym prognozom o niemożliwości reelekcji. Konto z dopiskiem „fani” -  4135 znajomych. Zastanawia co prawda wiek założyciela – 13 lat, ale cóż. Jeśli przyjąć to za kiełkującą świadomość polityczną wśród młodzieży, to tylko się cieszyć. Drugie konto Lech Kaczyński (Popieram(y) zgromadziło 4745 sympatyków. Jeśli dodać kilka pomniejszych – 50, 292, 83, 41, 54, 29 , 69 oraz 198 z konta Lech Kaczyński – Wielkie Odliczanie Trwa!!!, uzyskujemy imponującą ilość 9696 . Można wręcz pokusić się o akcję „pomóż Prezydentowi dobić do 10000”. Usp, wygląda jednak na to, że musimy pomniejszyć osiągnięcia o 268 głosów za sprawą profilu Lech Kaczyński – Ja go nie wybrałem! Hmm, czy profil został założony przez słuchaczy radia Tok FM?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystko wskazuje na to, że w jednym sondaże mają rację. Czeka nas pojedynek gigantów. &lt;b&gt;Donald Tusk&lt;/b&gt; na Naszej Klasie króluje. Króluje dosłownie, ponieważ od jednej z użytkowniczek portalu doczekał się prezentu w postaci korony. Cóż, skoro korona jest, czas na koronację. Koronacja jest wielce prawdopodobna, ponieważ konto Donald Tusk (Prezydent 2010) zgromadziło 6185 znajomych. Z forami obecny premier nie zaszalał i jego preferencje polityczne nie odbiegają od publicznie deklarowanych: &lt;i&gt;Forum Platforma Obywatelska&lt;/i&gt; oraz &lt;i&gt;Donald Tusk mój Premier – dopisz się (cała Polska)&lt;/i&gt;. W ślad za kontem prezydenckim podąża konto platformiane – 1614 znajomych. Założyciel aktywnie wykorzystuje Śledzika jako narzędzie propagandy politycznej. Możemy więc wyczytać, że&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"zachowanie Pana Premiera Tuska to dowód na to, że dba on o najwyższe standardy moralne polityków. Ukarał Pana Chlebowskiego za zachowanie nie na poziomie, mimo, że nie nosi ono znamion przestępstwa.”&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;Szczęka, pardon, cenka opada.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konto Donald Tusk (sympatycy) z liczbą 233 znajomych jest jak wisienka na torcie. Ach, pominąć nie można konta Donald Franciszek Tusk z liczbą 938 znajomych oraz konta umiejscowionego w... Honolulu z liczbą 388 znajomych. Premier jest odbierany przez społeczeństwo jako osoba ciepła i sympatyczna, dlatego nie dziwi, że konto Donald Tusk (Do Irlandii!) ma okrągłe zero znajomych. Razem – 9358.  &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadecydują jak zwykle niuanse. Lech Kaczyński z pewnością nie może jeszcze odtrąbić sukcesu i musi zwracać szczególną uwagę na wypowiedzi publiczne, tak by uniknąć ewentualnych wpadek. Mogłyby one zaowocować powstaniem kolejnego konta fikcyjnego o nazwie, dajmy na to, Lech Kaczyński (przenieś głos na Donalda!).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6784677649503417328?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6784677649503417328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/kampania-wyborcza-na-naszej-klasie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6784677649503417328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6784677649503417328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/kampania-wyborcza-na-naszej-klasie.html' title='Kampania wyborcza na Naszej Klasie'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5373613680471812008</id><published>2010-01-04T23:11:00.002+01:00</published><updated>2010-01-04T23:17:40.004+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Byli tacy...'/><title type='text'>Przypadek zwany człowiekiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadziwiające, jak popkultura i głos autorytetu naukowego mogą się uzupełniać. Mówią nawet o tym samym, choć nieco innym językiem. Dwie rzeczy ostatnio mi się trafiły. Wpadł mi w ręce (tam zaraz wpadł! kupiłam, ot co!) sylwestrowy numer tygodnika &lt;i&gt;Wprost&lt;/i&gt; i oglądnęłam w telewizorni film z &lt;b&gt;Jodie Foster&lt;/b&gt; pt. &lt;i&gt;Kontakt&lt;/i&gt;. Żeby nie było wątpliwości - głosem popkultury jest właśnie ten film. We &lt;i&gt;Wprost&lt;/i&gt; natomiast mamy wywiad z ks. prof. &lt;b&gt;Michałem Hellerem&lt;/b&gt;, kosmologiem, filozofem, fizykiem i teologiem. Niezły facet, mieszanka wybuchowa w wykształceniu, czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobra, o czym więc jedno i drugie źródło traktuje? O człowieku. Konkretnie o jego miejscu i roli we Wszechświecie. Na pierwszy ogień niech pójdzie ksiądz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Zostaliśmy przez wszechświat stworzeni niejako mimochodem?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Nie wiem, czy wyrażenie "mimochodem" jest dobre w odniesieniu do wszechświata. Na pewno nasze istnienie jest subtelnie wkomponowane w strukturę całości. W literaturze kosmologicznej na oznaczenie subtelnego rezonansu między nami a wszechświatem używa się fine tuning - delikatne zestrojenie. Jest ono naprawdę delikatne. Niewielka zmiana pewnych własności wszechświata uniemożliwiłaby nasze istnienie. Na przykład gdyby prędkość eksplozji Wielkiego Wybuchu była odrobinę inna, niż była, życie nie mogłoby powstać. [...]&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Czyli jesteśmy dziećmi wszechświata, jak w swojej książce pisał Hoimar von Ditfurth?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Wystarczyłaby jakaś niepomyślna fluktuacja, by zablokować drogę do naszego zaistnienia.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie ta przypadkowość istnienia człowieka fascynuje mnie w kosmosie najbardziej. Jestem głęboko wdzięczna całemu zastępowi astronomów od Kopernika poczynając, że - jak w przypowieści biblijnej - kazali człowiekowi ustąpić miejsca przy stole osobom godniejszym i przejść na koniec kolejki. Żeby się przestał panoszyć i myśleć, że jest pępkiem całości. Celem i praprzyczyną wszystkiego. &lt;i&gt;Be-zdu-ra&lt;/i&gt;, jakby powiedział kabaret Ani Mru Mru. Wystarczyłaby taka pierdoła jak ciut inna prędkość rozszerzania się wszechświata i byłoby po zawodach. Wystarczyłby ciut inny sposób wyłaniania się Ziemi z protoplanetarnego dysku wokół młodego Słońca i nie byłoby komu pisać tych słów. Wystarczyłby wybuch jakiejś bliskiej supernowej, uderzenie odpowiednio wielkiego ciała niebieskiego, nieco inna masa Słońca, nieco inna odległość od niego i klops. Nasze istnienie jest cudem, cudownym przypadkiem i kosmos sobie spokojnie bez nas poradzi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyszedł czas na Jodie Foster. W filmie gra ona naukowca zajmującego się programem SETI. Program ma na celu nasłuchiwanie przestrzeni kosmicznej w celu odnalezienia sygnałów wysyłanych przez obce cywilizacje. Jodie nawiązuje kontakt. Na Ziemię wraca pierwsza transmisja telewizyjna przeprowadzona w 1936 roku. Tak, tak, wszystko, co pokazuje telewizornia, ucieka w przestrzeń w postaci sygnałów elektromagnetycznych, dlatego pozostali mieszkańcy kosmosu mogą się zapoznać między innymi z biustem i gustem Dody Elektrody. Pierwsza transmisja telewizyjna dotyczyła igrzysk olimpijskich w Berlinie, a zatem, o ironio, ambasadorem naszego istnienia we wszechświecie stał się... Hitler. Przedstawiciele obcej nacji razem z transmisją przekazują projekt budowy pojazdu, który umożliwi jednej osobie podróż w tunelu czasoprzestrzennym.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0JlSyB4TvI/AAAAAAAAB30/z4WBhO10Rbg/s1600-h/jodie-foster-contact.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0JlSyB4TvI/AAAAAAAAB30/z4WBhO10Rbg/s400/jodie-foster-contact.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Leci oczywiście Jodie. Dochodzi do spotkania z pomysłodawcami tej szczególnej maszynerii, od których przedstawicielka ludzkości słyszy mniej więcej to samo, co powiedział ksiądz Heller. A skoro nasze miejsce we wszechświecie jest takie, a nie inne, powinniśmy się szanować. Dbać o siebie jako ludzkość. Po co? No właśnie po to, by doszło kiedyś do ponownego spotkania już nie z wybranym przedstawicielem naszego gatunku, ale z szerszą masą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pal licho bliskie spotkania trzeciego stopnia. Ja uważam, że powinniśmy się szanować właśnie ze względu na tę kruchość naszego istnienia. &lt;i&gt;Bardzo łatwo: pstryk! i światło&lt;/i&gt; - mówi wierszyk Juliana Tuwima o pstryczku-elektryczku. Bardzo łatwo, pstryk! i nie ma nas, a byliśmy. Szanujmy się, byśmy naszego końca głupio nie przyspieszyli.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro tak ulotne jest nasze życie i tak krucha nasza pozycja we wszechświecie, to po co w ogóle istniejemy? Dobre pytanie. Jeszcze tego nie rozgryzłam :-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5373613680471812008?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5373613680471812008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/przypadek-zwany-czowiekiem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5373613680471812008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5373613680471812008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2010/01/przypadek-zwany-czowiekiem.html' title='Przypadek zwany człowiekiem'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/S0JlSyB4TvI/AAAAAAAAB30/z4WBhO10Rbg/s72-c/jodie-foster-contact.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-4594591986597702540</id><published>2009-12-30T11:16:00.000+01:00</published><updated>2009-12-30T11:16:16.450+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Gigantyczna Tarantula</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie cierpię pająków. I robaków. Uuueeech... Tak już mam, za to węże mogłabym przytulić, a myszy i szczury uważam za przesympatyczne stworzenia. Dla pająków robię jeden jedyny wyjątek. Fascynuje mnie Tarantula. Nie, nie zwykła, żyjąca w klimacie śródziemnomorskim i niżej, ale ta kosmiczna, gigantycznych rozmiarów Mgławica Tarantula znajdująca się w odległości 170 tysięcy lat świetlnych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Szsjif9ixMI/AAAAAAAAB1E/3Mb1IZTKMcI/s1600-h/tarantula2070.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Szsjif9ixMI/AAAAAAAAB1E/3Mb1IZTKMcI/s400/tarantula2070.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Mgławica Tarantula, czyli NGC 2070. &lt;a href="http://www.capella-observatory.com/ImageHTMLs/DiffuseNebula/NGC2070Prim.htm"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Eeeee, zaraz, zaraz, ale czy Droga Mleczna, czyli nasza Galaktyka nie ma przypadkiem średnicy 100 tysięcy lat świetlnych? Bingo. Bo Tarantula nie znajduje się w naszej Galaktyce, tylko w naszej najbliższej sąsiadce - Wielkim Obłoku Magellana (na terytorium gwiazdozbioru Złotej Ryby). A skoro tam, to oznacza, że w naszych szerokościach geograficznych nie możemy jej podziwiać (ukłony w stronę mieszkańców Australii, Argentyny i RPA).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;NGC 2070 to najbardziej gwiazdotwórczy rejon w całej Grupie Lokalnej Galaktyk, do której należymy razem z galaktyką w Andromedzie i pomniejszymi galaktykami. Nie znamy miejsca, w którym gwiazdy powstawałyby z większą intensywnością. Mgławica zawiera młode gromady gwiazd, w tym znajdującą się w jej centrum niezwykle gęstą (47 obiektów na przestrzeni 1,6 roku świetlnego! To gorzej niż 10 kobiet w zaawansowanej ciąży na raz w jednej w windzie!) młodą gromadę supermasywnych gwiazd R136. Przynajmniej jedna z tych gwiazd masą stukrotnie przewyższa Słońce. Oj, będą fajerwerki, jak to wszystko pieprznie i posypią się supernowe.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Szsmj5o8-RI/AAAAAAAAB1M/cHYlmuviWe4/s1600-h/taranNGC2070.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Szsmj5o8-RI/AAAAAAAAB1M/cHYlmuviWe4/s400/taranNGC2070.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.spiegelteam.de/NGC2070.htm"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W mgławicy mamy też obłoki ciemnej i jasnej materii, z których wykluwają się pojedyncze młode gwiazdy i ich systemy planetarne. Mamy też pozostałości po obiektach, które tak szybko spaliły wszelkie możliwe zapasy energii, że już zdążyły zakończyć życie jako supernowe.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do połowy XVII wieku sądzono, że Tarantula to masywna gwiazda znajdująca się w naszej Galaktyce. Z biegiem lat okazało się, że mamy do czynienia z obszarem gwiazdotwórczym spoza własnego podwórka. Tarantula rozciąga się na przestrzeni 800 lat świetlnych. Gdyby dzieliło nas od niej nie 170 tys. lat świetlnych, a 1300, jak to jest w przypadku Mgławicy w Orionie, to zajmowałaby na niebie tyle miejsca co 60 księżyców w pełni i byłaby tak jasna, że drzewa, domy itp. rzucałyby cień! Cóż to byłby za widok! Skromny nasz naturalny Satelita przesuwający się po niebie na tle olbrzymiego kosmicznego pająka. Delicje!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sylwester tuż, tuż, szampan się pewnie chłodzi, dlatego wszystkim czytelnikom bloga &lt;i&gt;O obrotach...&lt;/i&gt; życzę - czegóżby innego? - czystego nieba! No i jeszcze jakaś imponujących rozmiarów kometa by się przydała, widoczna gołym okiem oczywiście. Miło by było :-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-4594591986597702540?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/4594591986597702540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/gigantyczna-tarantula.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4594591986597702540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4594591986597702540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/gigantyczna-tarantula.html' title='Gigantyczna Tarantula'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Szsjif9ixMI/AAAAAAAAB1E/3Mb1IZTKMcI/s72-c/tarantula2070.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7016704007768518594</id><published>2009-12-28T13:29:00.001+01:00</published><updated>2009-12-28T13:32:11.132+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Roboty na dużych wysokościach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No tak, niektórzy myją okna w wieżowcach, inni stoją gdzieś na rusztowaniu, a jeszcze inni... naprawiają statki kosmiczne.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Szijs1fndzI/AAAAAAAABzM/Dnmq2ch8LD8/s1600-h/NASApix02.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Szijs1fndzI/AAAAAAAABzM/Dnmq2ch8LD8/s400/NASApix02.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień jak co dzień na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, spoko luz, robota nie Gołota, nie ucieknie. Tylko se, kurde, kanapki nie przekąsisz, nie wyskoczysz na fajkę i jest niejaki problem z udaniem się tam, gdzie król chodzi piechotą. Ale za to widoki...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nad czym teraz astronauci przelatują, wie ktoś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. No i poprawiłam wpadkę z Wenus w poprzedniej notce. Ktoś się zorientował? He, he :) Ale wtopa :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7016704007768518594?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7016704007768518594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/roboty-na-duzych-wysokosciach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7016704007768518594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7016704007768518594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/roboty-na-duzych-wysokosciach.html' title='Roboty na dużych wysokościach'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Szijs1fndzI/AAAAAAAABzM/Dnmq2ch8LD8/s72-c/NASApix02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2871176414191438212</id><published>2009-12-23T13:13:00.001+01:00</published><updated>2009-12-28T13:31:16.211+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>O gwiazdce, która nam nie zaświeci (Cygnus X-1)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już jutro w 98% zasiądziemy do stołu w ramach wieczerzy wigilijnej. Co bardziej związani z tradycją będą chcieli zasiąść, kiedy na niebie zaświeci pierwsza gwiazdka. Pierwsza gwiazdka niechybnie będzie planetą Jowisz, ale ktoby tam zwracał uwagę na takie szczegóły. Świeci, to siadamy. Pierwsza gwiazdka jest tak głęboko związana z tradycją, że dziś dla równowagi w ramach antytradycji gwiazdka, której blasku nigdy nie dostrzeżemy i która nam nic nigdy sygnalizować nie będzie. Nie ma najmniejszych szans. Jest czarną dziurą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W gwiazdozbiorze Łabędzia mamy układ podwójny gwiazd. Jedna z nich o średnio romantycznej nazwie&amp;nbsp;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&amp;nbsp;HDE 226868 ma towarzysza i ten towarzysz właśnie czarną dziurą jest.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SzIHI3febxI/AAAAAAAABvM/3zafJTEm8O8/s1600-h/cygnus_X1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SzIHI3febxI/AAAAAAAABvM/3zafJTEm8O8/s640/cygnus_X1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;Skoro jednak&amp;nbsp;HDE 226868 ma za towarzysza twór tak tajemniczy i nieprzystępny, to oznacza, że przetrwała eksplozję supernowej. Bingo. Obie gwiazdy są położone blisko siebie. Tak blisko, że materia z&amp;nbsp;HDE 226868 nieustannie ucieka w kierunku czarnego kompana. Jest wykradana znaczy się.&amp;nbsp;Na zdjęciu rzecz jasna czarnej dziury nie zobaczymy.&amp;nbsp;Wokół niej tworzy się jednak dysk akrecyjny. Materia w dysku nagrzewa się do niebotycznych temperatur i gaz ulega jonizacji, a co za tym idzie zaczyna promieniować. I to promieniowanie właśnie my możemy już wychwycić. Samo opadanie wygląda mniej więcej tak:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SzIIGfugA9I/AAAAAAAABvU/adWvmQHtQXc/s1600-h/Cygnus_X1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SzIIGfugA9I/AAAAAAAABvU/adWvmQHtQXc/s400/Cygnus_X1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;Co dalej z naszą gwiazdą? Nie można być tak bezkarnie pożeranym bez żadnych konsekwencji, prawda? Ano prawda. Możliwy los pechowego towarzysza czarnej dziury ilustrują obrazki poniżej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SzIIifPGGKI/AAAAAAAABvc/E3j4ga94WSw/s1600-h/cygnus_X1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SzIIifPGGKI/AAAAAAAABvc/E3j4ga94WSw/s400/cygnus_X1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;Wygląda na to, że&amp;nbsp;HDE 226868, która jest gwiazdą masywną, skończy tak samo jak tajemnicze źródło promieniowania rentgenowskiego. Przejdzie przez etap czerwonego nadolbrzyma, wybuchnie jako supernowa i... utworzy układ podwójny czarnych dziur. Może.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;No. To wtedy to już sobie możemy wypatrywać do woli. Żadna z tych gwiazdek nam nigdy nie zaświeci.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;Korzystając z okazji chciałabym złożyć wszystkim bywalcom bloga &lt;i&gt;O obrotach...&lt;/i&gt; życzenia cudownych Świąt. Nie tylko Świąt zresztą. Oby wasze życie na trwałe zmieniło się na lepsze :-)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2871176414191438212?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2871176414191438212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/o-gwiazdce-ktora-nam-nie-zaswieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2871176414191438212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2871176414191438212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/o-gwiazdce-ktora-nam-nie-zaswieci.html' title='O gwiazdce, która nam nie zaświeci (Cygnus X-1)'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SzIHI3febxI/AAAAAAAABvM/3zafJTEm8O8/s72-c/cygnus_X1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-1278891172588250415</id><published>2009-12-19T10:20:00.001+01:00</published><updated>2009-12-19T10:21:26.736+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Podróż na krańce Wszechświata. Tam i z powrotem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ile nas dzieli od najdalszych osiągalnych teleskopami różnej maści i inną aparaturą pomiarową miejsc we Wszechświecie? Około 13,7 miliarda lat świetlnych. Chcielibyście spojrzeć na Wszechświat z perspektywy jego peryferii? Proszę bardzo, zapinamy pasy i lecimy!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/17jymDn0W6U&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/17jymDn0W6U&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto filmik przygotowany przez Muzeum Historii Naturalnej. Startujemy z Himalajów i wędrujemy do najdalszego znanego nam obiektu kosmicznego, kwazara oddalonego o 13,7 mld lat świetlnych. Czy to nie jest niezwykłe, że kwazar powstał krótko po Wielkim Wybuchu? Krótko w skali kosmicznej, rzecz jasna.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Film jest oczywiście mocno uproszczony, ale uświadomił mi jedno: zobaczcie, jak mało znaczymy w skali kosmicznej. Jesteśmy mniej niż pyłem. A my myślimy, że tylko na naszej planecie rozwinęło się życie, jakbyśmy byli pępkiem świata. O, naiwności!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-1278891172588250415?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/1278891172588250415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/podroz-na-krance-wszechswiata-tam-i-z.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1278891172588250415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1278891172588250415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/podroz-na-krance-wszechswiata-tam-i-z.html' title='Podróż na krańce Wszechświata. Tam i z powrotem'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-4478999601433123204</id><published>2009-12-17T14:31:00.000+01:00</published><updated>2009-12-17T14:31:25.422+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Adio, neutrino!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2012 - mówi wam coś ta data? Spokojnie, zdążymy z mistrzostwami, nie o tym chciałam pisać. 2012 rok to data graniczna istnienia świata, życia, planety czy jak to zwał. Według Majów. Majowie swój kalendarz zatrzymali właśnie na roku 2012. Nie powiedzieli, w jaki sposób ma nastąpić zagłada, ale wspomnieli coś o przyczynie. Przyczyny należałoby się upatrywać w Słońcu (bez wnikania w szczegóły) oraz w fatalnej koniunkcji planet, która się zdarza raz na 640 tysięcy lat. Pomijam pytanie, dlaczego nie trafił nas szlag wcześniej, skoro planety w tej konfiguracji znalazły się już kilkakrotnie. Może Słońce coś nie teges?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego to piszę? Ano jestem świeżutko po obejrzeniu filmu 2012, który z grubsza rzecz biorąc opowiada o tym, jak nasz świat idzie w diabły. Efekty specjalne są imponujące i wszystko trafia szlag w sposób naprawdę widowiskowy, oka nie można oderwać. Gorzej z fabułą. To znaczy nawet nie z fabułą jako taką, tylko z przyczyną wielkiego bum.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyczyną jest neutrino. Cóż to takiego? Neutrino to cząstka elementarna należąca do leptonów o niemal zerowej masie i zupełnie zerowym ładunku elektrycznym. Takie sprytne to bydlę jest, tak przenikliwe, że obiekty rozmiaru planety, nie stanowią dla niego żadnej przeszkody. Przechodzą przez Ziemię jak przez powietrze, bo już nawet nie jak przez masło. Jakby jej nie było. Przez każdego z nas w każdej sekundzie przewala się 50 bilionów neutrin.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SyotaQD74PI/AAAAAAAABno/C3ys4iQmYNM/s1600-h/neutrino.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SyotaQD74PI/AAAAAAAABno/C3ys4iQmYNM/s400/neutrino.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;S&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;pecjalna "komora", czyli detektor, albo inaczej teleskop neutrinowy do wychwytywania neutrin.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Neutrino nie oddziałuje elektromagnetycznie, obce mu także oddziaływania silne. Pozostaje do bólu neutralne jak Szwajcaria. Skąd się biorą neutrina? Przede wszystkim ze Słońca, a w dalszej kolejności z innych gwiazd. Każda "normalna" gwiazda produkuje neutrina. Są również efektem oddziaływania promieni kosmicznych na górne warstwy naszej atmosfery (neutrina atmosferyczne).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro jesteśmy im tak doskonale obojętni, to skąd tyle o nich wiemy? Zbudowaliśmy detektory neutrin. Są to spore pomieszczenia wypełnione wodą i otoczone fotowielaczami. Największy detektor znajduje się w Japonii. Pomieszczenie ma wysokość 40 metrów, mieści w sobie 32 tys. ton wody plus jeszcze 14 tysięcy ton jako osłona. W środku jest 11200 fotopowielaczy. Detektory budowane są głęboko pod ziemią, na głębokości około 2000 m lub w lodzie - na Antarktydzie, 1500-2000 metrów pod lodem. Ile z tych neutrin wyłapują detektory? Ilości symboliczne. Nie chcę skłamać, ale to są pojedyncze cząstki. Z 50 bilionów przepływających przez nas w każdej sekundzie niewiele zostaje, prawda?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SyoyI0Dqh6I/AAAAAAAABnw/xsu4IIFIirk/s1600-h/neutrinos.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SyoyI0Dqh6I/AAAAAAAABnw/xsu4IIFIirk/s640/neutrinos.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;J&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;eden z detektorów neutrin. Panowie pływają sobie w pontonie.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobra, ale w czym rzecz z tym rokiem 2012? Pomysł scenarzystów polega na tym, że mamy do czynienia z gigantyczną słoneczną protuberancją, największą w historii. Skutkiem tego Słońce rzygnęło w przestrzeń nienotowaną dotąd ilością neutrin. To możliwe. Natomiast neutrina nagle zbiesiły się i zamiast w sposób cywilizowany przejść przez naszą planetę, nagle zaczęły... reagować. Przejść - przeszły, ale doprowadziły ziemskie jądro do stanu wrzenia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A to niestety możliwe nie jest. Neutrina nie będą reagować i nawet największy słoneczny katar i najbardziej nieszcześliwa konfiguracja planet tego nie zmienią. Wiadomo, że widz wszystko łyknie i, bądźmy szczerzy, nie szukamy przecież ściśle naukowych dociekań, tylko emocji i wrażeń, a tych jest cała masa. Tylko ten pomysł scenarzystów zepsuł mi całą przyjemność oglądania. Dobiła mnie już kompletnie postawa amerykańskiego prezydenta, tego filmowego oczywiście. Ale szczegóły przemilczę. Jeśli ktoś oglądał, ciekawe, czy mój pogląd podzieli.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-4478999601433123204?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/4478999601433123204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/adio-neutrino.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4478999601433123204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4478999601433123204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/adio-neutrino.html' title='Adio, neutrino!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SyotaQD74PI/AAAAAAAABno/C3ys4iQmYNM/s72-c/neutrino.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6803183887902638920</id><published>2009-12-14T14:37:00.001+01:00</published><updated>2010-04-29T12:09:28.076+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>A wszystko to Czarne Oko...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;A wszystko te czarne oczy...&lt;/i&gt; - śpiewamy na rozmaitych weselach po jednym lub kilku głębszych. Właściwie to niezawodnym wskaźnikiem podchmielenia są &lt;i&gt;Sokoły&lt;/i&gt; (&lt;i&gt;hej, sokoły, omijajcie..&lt;/i&gt;.). Jak już sokoły zaczynają omijać góry, lasy i doły, to znak, że towarzystwo mocno się rozluźniło. A zaraz za sokołami pojawiają się czarne oczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czarne oczy od zarania dziejów były mroczne (z racji barwy), tajemnicze, rzucające urok i trzymające we władaniu. Na mnie urok rzuciła &lt;b&gt;galaktyka M64&lt;/b&gt; zwana - jakżeby inaczej - &lt;b&gt;Czarnym Okiem&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SyY9wawf7MI/AAAAAAAABmc/UrZnmc12fWo/s1600-h/czarne_oko_m64.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SyY9wawf7MI/AAAAAAAABmc/UrZnmc12fWo/s400/czarne_oko_m64.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Z&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;djęcie wykonane teleskopem Hubble'a.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="http://hubblesite.org/gallery/album/entire/pr2004004a/"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czarne Oko&lt;/b&gt; dzieli od nas odległość 19 milionów lat świetlnych. Co nie przeszkadza temu, że nawet z tej odległości pozostaje zachwycające. Ponieważ ma jasność 8.8m właściciele lunet mogą się pokusić o odnalezienie jej na nieboskłonie. Należy obrać kierunek na Warkocz Bereniki. Czarne Oko jest przykładem galaktyki spiralnej o bardzo rozwiniętych, masywnych ramionach i małym jądrze - czyli typu Sc. Wbrew temu, co może sugerować zdjęcie, posiada stosunkowo mało materii międzygwiezdnej. A sprawia wrażenie, jakby z nadmiarem ciemnego pyłu nie mogła sobie poradzić, prawda? Pozory mylą. To tak samo jak z przesympatycznym partnerem do tańca poznanym gdzieś w środku wesela. Za dnia prezentuje się zupełnie inaczej. Zwłaszcza jeśli się go znajdzie w swoim własnym łóżku :-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6803183887902638920?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6803183887902638920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/wszystko-to-czarne-oko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6803183887902638920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6803183887902638920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/wszystko-to-czarne-oko.html' title='A wszystko to Czarne Oko...'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SyY9wawf7MI/AAAAAAAABmc/UrZnmc12fWo/s72-c/czarne_oko_m64.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7098177610810204101</id><published>2009-12-11T13:14:00.001+01:00</published><updated>2009-12-11T13:15:31.250+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Byli tacy...'/><title type='text'>Kup pan Księżyc...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cytuję za &lt;i&gt;&lt;b&gt;Wprost&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; (nr 50/2009), bo mi buty spadły.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Denis Hope wykorzystał lukę w amerykańskim prawie i od lat 80. opatentował i nabył prawa do sprzedaży działek na Księżycu. Amerykanin podzielił Srebrny Glob na 3122 mln działek i rozpoczął ich sprzedaż po 25 USD za jedną. Chętnych nie brakuje [...] Swoją działkę na Księżyciu ma "Gazeta Wyborcza", a Hope dorobił się majątku wartego 6 mln dolarów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I co? Można? Takie to proste, rany boskie... Zastanawia mnie tylko po co działka na Księżycu Adamowi Michnikowi? Rozumiem, że redaktor naczelny GW ma nadzieję doczekać kolonizacji Księżyca i umiejscowić tam filię redakcji. Ktoś w końcu musi &lt;b&gt;rzetelnie&lt;/b&gt; relacjonować mieszkańcom Błękitnej Planety, co się dzieje w nowej ziemi obiecanej. W każdym bądź razie prawdę mówi powiedzenie, że nadzieja zawieść nie może. Hope nie zawodzi. Istotnie znalazł niezawodną metodę na kręcenie lodów z niczego. Co z kolei zaprzecza powiedzeniu, że z próżnego i Salomon nie naleje...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7098177610810204101?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7098177610810204101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/kup-pan-ksiezyc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7098177610810204101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7098177610810204101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/kup-pan-ksiezyc.html' title='Kup pan Księżyc...'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6591442738023164937</id><published>2009-12-06T22:20:00.000+01:00</published><updated>2009-12-06T22:20:58.196+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Kosmiczny motyl</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja generalnie robali nie znoszę, ale robię jeden wyjątek dla motyli. Motyle bywają oszałamiająco piękne i są niezwykle delikatne. Właściwie nie wiadomo, po kiego im te wielkie skrzydła. Specjalnie precyzyjnie się tym nie lata, widocznym się jest jak na dłoni, schować się nie można. Ale istnieją. I zachwycają.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest również jeden taki motyl kosmiczny. Przepiękny, zachwycający i równie nietrwały, co nasze ziemskie owady. Mowa o mgławicy planetarnej &lt;b&gt;NGC 6302&lt;/b&gt; w gwiazdozbiorze Skorpiona, czyli o &lt;b&gt;Mgławicy Motyl&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxwccUXc43I/AAAAAAAABhU/dC83ANLB6yI/s1600-h/motyl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxwccUXc43I/AAAAAAAABhU/dC83ANLB6yI/s640/motyl.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takich skrzydeł nie powstydziłby się żaden południowoamerykański owadzi mieszkaniec dżungli. "Skrzydła", oprócz tego, że piękne (zachwyca, skoro zachwyca), wykazują właściwości niezwykłe dla mgławic planetarnych. Wskład materii mgławicy wchodzą węglowodany, które powstały poprzez rozpuszczenie substancji wyjściowej w ... wodzie. Skąd woda w mgławicy, na miły Bóg? Nie wiadomo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxwdzNa_hcI/AAAAAAAABhc/zwotKedPI2A/s1600-h/motyl%29NGC6302.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxwdzNa_hcI/AAAAAAAABhc/zwotKedPI2A/s400/motyl%29NGC6302.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak samo nie wiadomo, dlaczego materia nie rozpierzchła się jeszcze po kosmosie w ciągu 10 tysięcy lat, kiedy to gwiazda centralna odrzuciła swoje zewnętrzne powłoki. Żywot mgławic planetarnych - tak jak motyli - jest niezwykle krótki. Po tym okresie czasu nie powinien zostać po niej ślad. Tymczasem ma się zupełnie nieźle.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxwfxDhNGcI/AAAAAAAABhk/B9pnKryB9vU/s1600-h/motyl_ngc6302.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxwfxDhNGcI/AAAAAAAABhk/B9pnKryB9vU/s640/motyl_ngc6302.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Zdjęcie wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Centralna gwiazda ma obecnie niesłychanie wysoką temperaturę powierzchni: 250 tys K! Intensywnie świeci w ultrafiolecie. W zakresie widzialnym jej promieniowanie przysłonięte jest przez materię mgławicy. Należy, tak na moje laickie oko, do gatunku gwiazd Wolfa-Rayeta, ale nie znalazłam żadnych bardziej szczegółowych informacji mogących potwierdzić moje przypuszczenia. Superintensywnie jednak nie szukałam. Jeśli byłaby to gwiazda W-R, to kto wie, może należałoby się spodziewać eksplozji? Ech, w tym Wszechświecie ciągle coś wybucha.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6591442738023164937?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6591442738023164937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/kosmiczny-motyl.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6591442738023164937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6591442738023164937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/kosmiczny-motyl.html' title='Kosmiczny motyl'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxwccUXc43I/AAAAAAAABhU/dC83ANLB6yI/s72-c/motyl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-297875726235974657</id><published>2009-12-04T13:28:00.001+01:00</published><updated>2009-12-04T13:29:09.704+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Trójwymiarowa mapa gwiazd i ich systemów planetarnych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Natrafiłam na to za sprawą Wykopu i nie mogę nie przekazać dalej. Cudowna sprawa! &lt;b style="color: orange;"&gt;&lt;a href="http://www.exosolar.net/"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; &lt;/b&gt;znajdziecie przestrzenną mapę Układu Słonecznego i naszych najbliższych gwiezdnych sąsiadek. Niektóre mają swoje układy planetarne i można te układy podejrzeć. Ciekawa sprawa, że planety posiadają również pulsary, co dowodzi, że tak niewielkie ciało niebieskie może przetrwać wybuch supernowej. Polecam mapę każdemu. Świetna zabawa i nieco wiedzy się łyknie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-297875726235974657?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/297875726235974657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/fantastyczna-mapa-gwiazd-i-ich-systemow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/297875726235974657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/297875726235974657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/fantastyczna-mapa-gwiazd-i-ich-systemow.html' title='Trójwymiarowa mapa gwiazd i ich systemów planetarnych'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6219317201876637341</id><published>2009-12-01T21:34:00.000+01:00</published><updated>2009-12-01T21:34:04.615+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Gwiazda kwarkowa - na progu czarnej dziury?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba mam naturę piromana, bo jak nic kręcą mnie wielkie eksplozje. Stąd moje westchnienia w kierunku supernowych. Nie wiem, czy istnieje piękniejsze wydarzenie jak to, kiedy konająca gwiazda w spektakularnym bum odrzuca większość swej materii w przestrzeń i rozbłyska z mocą miliardów Słońc. &lt;i&gt;Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym&lt;/i&gt; - śpiewał Perfect. Zespołu, a zwłaszcza timbre głosu wokalisty nie znoszę, ale tutaj mieli, kurde, rację. Nie ma lepszego sposobu na zejście ze sceny niż eksplozja supernowej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gwiazda, która odeszła najokazalej, licząc od 1604 roku (czyli od wybuchu supernowej Keplera), nie pochodzi z naszej Galaktyki. Znajduje się w najbliższym towarzyszu Drogi Mlecznej, czyli Wielkim Obłoku Magellana. Wybuchła w 1987 roku (stąd jej nazwa SN 1987A). Tuż przed tragedią była 35 razy większa od Słońca. W czasie wybuchu odrzuciła masę równą 18 masom naszej Dziennej Gwiazdy. Słowem bydlę nie gwiazda, prawdziwy gigant. Nadolbrzym pojaśniał do tego stopnia, że można go było obserwować gołym okiem. Z sąsiedniej galaktyki, przypomnę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxV7FdntaCI/AAAAAAAABfU/OZXzNyF3ekM/s1600/SN1987a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxV7FdntaCI/AAAAAAAABfU/OZXzNyF3ekM/s400/SN1987a.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A tak oto prezentuje się to, co z niej zostało:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxV7Xud2tQI/AAAAAAAABfc/f2wUbPlbFXg/s1600/sn1987A_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxV7Xud2tQI/AAAAAAAABfc/f2wUbPlbFXg/s400/sn1987A_2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widzimy powstającą mgławicę planetarną. Właściwie nie do końca wiadomo, co jest w środku. Na pewno nie czarna dziura. Ale wygląda też na to, że i nie gwiazda neutronowa, bo i takiej nie wykryto. Uczeni snują przypuszczenia, że mogła powstać gwiazda kwarkowa. Gwiazda kwarkowa zbudowana jest z tzw. materii dziwnej. Jest bardziej "sprasowana" niż w przypadku zwykłej gwiazdy neutronowej. W gwieździe kwarkowej siła grawitacji doprowadza do dezintegracji nukleonów do materii kwarkowej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co to oznacza? A to, że gęstość takiego obiektu jest jeszcze większa, a rozmiary, co logiczne, mniejsze. Promień gwiazdy neutronowej to przeciętnie 10-14 km. W przypadku gwiazdy kwarkowej jest to 5-10 km. Coś jakby przedsionek czarnej dziury. Już, już gwiazda miała nią być, ale zatrzymała się na progu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Problem jednak w tym, że do tej pory istnienia gwiazd kwarkowych nie dało się potwierdzić. Istnieją wyłącznie hipotetycznie. Nie dysponujemy aparaturą zdolną przerobić hipotezę na fakty. Najdzieją są teleskopy omiatające Wszechświat promieniami rentgena, których umieszczenie na orbicie okołoziemskiej planuje się na następną dekadę. Ja czekam i zacieram ręce.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6219317201876637341?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6219317201876637341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/gwiazda-kwarkowa-na-progu-czarnej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6219317201876637341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6219317201876637341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/12/gwiazda-kwarkowa-na-progu-czarnej.html' title='Gwiazda kwarkowa - na progu czarnej dziury?'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SxV7FdntaCI/AAAAAAAABfU/OZXzNyF3ekM/s72-c/SN1987a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7522206071574484326</id><published>2009-11-25T12:50:00.000+01:00</published><updated>2009-11-25T12:50:58.991+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słoneczko nasze...'/><title type='text'>Prawie jak w E.T.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnego pięknego dnia &lt;b&gt;&lt;a href="http://astrosurf.com/legault/"&gt;Thierry Legaut&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; rozstawił swój sprzęcior i zamontował na obiektywie aparatu fotograficznego filtr H-alfa. Wycelował w nasze Słońce i oto, co udało mu się uwiecznić.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sw0Y27ILngI/AAAAAAAABbU/IR-Eyqz9irs/s1600/samolot_i_slonce.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sw0Y27ILngI/AAAAAAAABbU/IR-Eyqz9irs/s400/samolot_i_slonce.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Samolot rżnie brutalnie powierzchnię Słońca niczym drwal drzewo swoją ukochaną husqvarną, a w tle wystają jęzory protuberancji. Słońce strzela magmą na prawo i lewo, nic sobie nie robiąc z faktu, że ktoś odległy o 150 mln km ma akurat wyjątkowe szczęście.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mnie to zdjęcie kojarzy się w tylko jeden sposób.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sw0Z33V1kpI/AAAAAAAABbc/eCNz_HMmKuo/s1600/et.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sw0Z33V1kpI/AAAAAAAABbc/eCNz_HMmKuo/s400/et.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7522206071574484326?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7522206071574484326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/prawie-jak-w-et.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7522206071574484326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7522206071574484326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/prawie-jak-w-et.html' title='Prawie jak w E.T.'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sw0Y27ILngI/AAAAAAAABbU/IR-Eyqz9irs/s72-c/samolot_i_slonce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2901030200316660236</id><published>2009-11-21T22:35:00.001+01:00</published><updated>2009-11-21T22:36:26.784+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Byli tacy...'/><title type='text'>Supernowa Tycho Brahe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze się dzieje w państwie duńskim. Przynajmniej dobrze się działo w 1572 roku. I przynajmniej dla jednego człowieka - Tycho Brahe. Ten to pan miał niezwykłego farta, ponieważ dane mu było obserwować wybuch supernowej. Jeden z ośmiu widocznych gołym okiem i udokumentowanych w źródłach historycznych. A szczęście pan Brahe miał podwójne, bo tak się dziwnie składa, że w tym czasie był już astronomem z prawdziwego zdarzenia, dlatego też obserwacje "nowej" gwiazdy prowadził profesjonalnie i całą gębą. Choć teleskopu nie posiadał.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwhaBAEWC5I/AAAAAAAABZE/KBb8kEQsA_g/s1600/sn1572.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwhaBAEWC5I/AAAAAAAABZE/KBb8kEQsA_g/s400/sn1572.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Supernowa SN 1572 widziana w promieniach rentgenowskich okiem teleskopu Chandra.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gwiazda, która w 1572 roku spektakularnie zakończyła swój żywot (zakończyła DLA NAS, bo sama wybuchła ileś tam lat wcześniej, tylko światło robiło bokami, żeby dotrzeć do nas jak najszybciej i właśnie&amp;nbsp; w 1572 roku wreszcie dosięgło orbity ziemskiej), była za młodu i staru pasożytniczym białym karłem. Karzeł znajdował się w niebezpiecznym związku z gwiazdą typu G2, bardzo podobną do naszego Słońca w gwiazdozbiorze Kasjopei. Gwiazdę tę uszczuplał nieustannie o jakiś kęs jej materii, aż w końcu przekroczył tzw. masę krytyczną (&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Granica_Chandrasekhara" title="Granica Chandrasekhara"&gt;granicę Chandrasekhara&lt;/a&gt;, czyli 1,4 masy Słońca) i szlag jasny go trafił z przejedzenia. Szlag był naprawdę jasny, bo po eksplozji karzeł był widoczny gołym okiem przez całe 16 miesięcy, ku prawdziwej euforii pana Tychona Brahe.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawe jest to, że składnik pożerany pożeracza przeżył. Gwiazda G2 przetrwała wybuch, w trakcie którego uwolniła się energia porównywalna z pracą miliardów Słońc. I to jest jeden z fenomenów układów podwójnych, w których jeden ze składników dokonuje wielkiego wyjścia smoka. W każdym razie ocalała gwiazda ma się dzisiaj świetnie, a pasożytniczy biały karzeł tworzy przeuroczą mgławicę planetarną. A na dodatek pan Tycho Brahe zapisał się na kartach astronomicznej historii jako ten, który dzięki swoim obserwacjom złożył podwaliny pod prawa Keplera, które sformułował... Kepler oczywiście. Lepiej już być nie może.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2901030200316660236?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2901030200316660236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/supernowa-tycho-brahe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2901030200316660236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2901030200316660236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/supernowa-tycho-brahe.html' title='Supernowa Tycho Brahe'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwhaBAEWC5I/AAAAAAAABZE/KBb8kEQsA_g/s72-c/sn1572.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-1205812767544209878</id><published>2009-11-17T12:01:00.000+01:00</published><updated>2009-11-17T12:01:50.210+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Ziemia i Księżyc widziane z kosmosu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Księżyc, jaki jest, każdy widzi. Co noc nam "łysy" na niebie światłem zapodaje. No, chyba że jest w nowiu, to nie. I taki jasny się nam on wydaje, że rany boskie. Ziemia z jego powierzchni wygląda jednak nie gorzej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwJ_CNLwJII/AAAAAAAABVU/1wx54VzGKvI/s1600/ziemia_z_ksiezyca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwJ_CNLwJII/AAAAAAAABVU/1wx54VzGKvI/s400/ziemia_z_ksiezyca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.molicki.com/100-miliardow-planet-takich-jak-ziemia/"&gt;Źródło &lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiedzmy jednak, że powyższy obrazek to również nihil novi. Spójrzmy zatem na Ziemię i Księżyc w drodze na Jowisza. Tak prezentują się oba ciała niebieskie widziane okiem sondy Galileo z odległości 6,5 mln km.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwJ_w9NRlUI/AAAAAAAABVc/WSrkjzoZTIA/s1600/earthmoon_foto2.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwJ_w9NRlUI/AAAAAAAABVc/WSrkjzoZTIA/s400/earthmoon_foto2.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.molicki.com/100-miliardow-planet-takich-jak-ziemia/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mniam, mniam, delicje. Zwróćcie uwagę na to, że "łysy" wcale tak jasnością nie powala. Nic dziwnego. Nasz Księżyc jest jednym z ciemniejszych w Układzie Słonecznym. Odbija tylko 7% światła, które do niego dociera! Ziemię i Ksieżyc widać w połowie. To również zupełnie normalne. Jeśli patrzymy z zewnątrz na planety znajdujące się bliżej Słońca niż my, to występują u nich fazy jak w przypadku Księżyca. My w ten sposób podziwiamy Merkurego i Wenus (a propos, Wenus jest najpiękniejsza i najjaśniejsza właśnie jak jest tuż po nowiu, a nie w pełni wbrew pozorom. Polecam!). Dla Marsjanina Ziemia również raz będzie w nowiu, raz w kwadrze, a raz w pełni razem ze swoim satelitą. Dla Jowiszanina fazy będą charakterystyczne dla planet od Merkurego po Mars i tak dalej...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O, proszę zatem. Widok Ziemi i Księżyca z Marsa:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwKB5JxbeGI/AAAAAAAABVk/gXyuH0ZHpSU/s1600/earthmoon_z+marsa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwKB5JxbeGI/AAAAAAAABVk/gXyuH0ZHpSU/s400/earthmoon_z+marsa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.molicki.com/100-miliardow-planet-takich-jak-ziemia/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czyż nie wyglądają jak podwójna planeta? Słusznie i są zakusy, żeby tak właśnie na te ciała patrzeć. Jakby idea się przyjęła i weszła w życie, nie mieszkalibyśmy na planecie, wokół której krąży jeden naturalny satelita, tylko w układzie podwójnym planet, przy czym jedna jest przez nas skolonizowana, a druga jeszcze nie. Hmmmm, brzmi intrygująco. Jestem za :-)&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-1205812767544209878?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/1205812767544209878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/ziemia-i-ksiezyc-widziane-z-kosmosu.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1205812767544209878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1205812767544209878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/ziemia-i-ksiezyc-widziane-z-kosmosu.html' title='Ziemia i Księżyc widziane z kosmosu'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SwJ_CNLwJII/AAAAAAAABVU/1wx54VzGKvI/s72-c/ziemia_z_ksiezyca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6809269303208174491</id><published>2009-11-13T11:41:00.001+01:00</published><updated>2010-04-29T12:10:05.600+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Kto zawinił w kolizji dwóch galaktyk?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami wśród kierowców bywa tak: na skrzyżowaniu stoją dwa samochody z obitymi zderzakami, blokują cały ruch w jedną i drugą stronę, a ci kłócą się zapamiętale i nie mogą ustalić, czyja wina. Obaj niewinni najpewniej. Przyczyny zewnętrzne zadecydowały. Może wiatr wiał za mocno? W każdym razie stoją, blokują i debatują, a kolizja ewidentnie była i jej skutki obserwujemy jak na dłoni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie jest w przypadku przedziwnej galaktyki &lt;b&gt;Koło Wozu&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sv017crMZ_I/AAAAAAAABTY/8YAaHgS7s98/s1600-h/kolowozu.galaxy.arp.750pix.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sv017crMZ_I/AAAAAAAABTY/8YAaHgS7s98/s400/kolowozu.galaxy.arp.750pix.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Zdjęcie: Wikipedia&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Galaktyka naprawdę wygląda jak... koło. Ma nawet "szprychy"! Oczywiście od początku tak nie było. Jej nietypowy kształt jest właśnie wynikiem zderzenia się dwóch galaktyk. Wskutek kolizji spiralny charakter ramion większego obiektu zatarł się i gwiazdy zostały wyrzucone, tworząc pierścień wokół jądra, które dla odmiany nieco zapadło się w sobie. Trochę już czasu od tego zdarzenia upłynęło i spiralne ramiona zaczynają się odtwarzać. To właśnie te szprychy. Za jakiś czas być może będziemy obserwować porządną spiralną galaktykę, no, może tylko z nieco dziwnym jądrem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz kwestia, kto zawinił. Naturalnymi podejrzanymi są dwie małe towarzyszące Kołu Wozu galaktyki. widoczne z prawej strony na zdjęciu. Żadna nie ma alibi. Za winą tej niebieskiej nieregularnej przemawia właśnie jej nieregularny kształt. Za winą drugiej to, że sprawia wrażenie, jakby została ogołocona z większości gwiazd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawda jednak leży gdzie indziej. Prawdziwy winowajca uciekł z miejsca zdarzenia i znajduje się obecnie w odległości 250 tys. lat świetlnych od pechowej galaktyki. Niezbitym dowodem w sprawie jest jest ciągnący się za galaktyką strumień materii niczym olej cieknący z uszkodzonego zbiornika w samochodzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po pierwsze Koło Wozu pozbierało się do kupy. Po drugie w wyniku zdarzenia powstało mnóstwo nowych gwiazd, a pewnie i mnóstwo nowych planet i - dlaczego by nie - mnóstwo nowych księżyców. I kto wie, czy nie nastąpiła przy okazji jakaś eksplozja życia? Bo niby dlaczego mamy być sami we Wszechświecie?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6809269303208174491?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6809269303208174491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/kto-zawini-w-kolizji-dwoch-galaktyk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6809269303208174491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6809269303208174491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/kto-zawini-w-kolizji-dwoch-galaktyk.html' title='Kto zawinił w kolizji dwóch galaktyk?'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sv017crMZ_I/AAAAAAAABTY/8YAaHgS7s98/s72-c/kolowozu.galaxy.arp.750pix.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-815043230411750093</id><published>2009-11-07T23:34:00.000+01:00</published><updated>2009-11-07T23:34:23.042+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Co ma bagietka do zagłady Wszechświata?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W życiu bym się nie spodziewała, że coś tak przesiąkniętego codziennością śniadaniową jak bagietka jest w stanie zadecydować o najnowszych osiągnięciach nauki światowej. Właściwie za jej przyczyną osiągnięć tych było brak. Niedociągnięć za to sporo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami (no, może nie siedmioma, ale za Dunajem na pewno), hen daleko w Szwajcarii zbudowano niedawno, niedawno temu &lt;b&gt;zderzacz hadronów&lt;/b&gt;. W zderzacz ten patrzono jak w obrazek i wyczekiwano spektakularnych efektów z takim napięciem, jak wierni w Sokółce na powtórkę z cudu. Badać miano za jego pomocą, mówiąc skrótowo, cząstki elementarne, a poszerzenie wiedzy o nich miało przybliżyć ludzkość do wyjaśnienia, jakie były prawdziwe początki Wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I co? No i już, już miał ruszyć (&lt;i&gt;nagle gwizd, nagle świst, para buch, koła w ruch&lt;/i&gt;), kiedy nastąpiło wielkie &lt;i&gt;ryp!&lt;/i&gt; i wszystko poszło w cholerę. Sporo czasu zajęło szukanie winnego. I właśnie na dniach okazało się, że sprawcą tego niecnego sabotażu był osobnik z rodzaju ptak, gatunku niewiadomego. Tenże kolega zeżarł był gdzieś bagietkę i trochę tej bagietki chciał sobie chyba zachować na później, bo leciał, niosąc ją w dziobie. I ona mu z tego nieszczęśliwego ryja wypadła. Właśnie jak przelatywał nad systemem chłodzącym zderzacza hadronów!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i powiedzcie, czy Opatrzność nie wtykała tutaj przypadkiem swoich palców? Może chciała ostudzić zapał naukowców do stwarzania mikroskopijnych czarnych dziur? Może badania doprowadziłyby Ziemię do, eufemistycznie mówiąc, jednego wielkiego goodbye? Nie wiem. Na Opatrzności znam się jeszcze słabiej niż na hadronach i głosu zabierać nie będę. Wiem jedno: bagietki lubię i lubić ich nie przestanę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-815043230411750093?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/815043230411750093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/co-ma-bagietka-do-zagady-wszechswiata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/815043230411750093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/815043230411750093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/co-ma-bagietka-do-zagady-wszechswiata.html' title='Co ma bagietka do zagłady Wszechświata?'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6770775596319798150</id><published>2009-11-06T13:25:00.000+01:00</published><updated>2009-11-06T13:25:35.462+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Saturn w wersji galaktycznej - Obiekt Hoaga</title><content type='html'>Saturn, jaki jest, każdy widzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SvQRj4GuYRI/AAAAAAAABNY/gdy5s9ggWgQ/s1600-h/saturn1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SvQRj4GuYRI/AAAAAAAABNY/gdy5s9ggWgQ/s640/saturn1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://urania.pta.edu.pl/upa1_2005a.html"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nihil novi sub Sole - wielka kulka i pierścienie. Jakby go obrócić "twarzą do nas" mielibyśmy piłkę, na około której znajduje się koncentryczne "halo", podobnie jak ma to miejsce w zjawisku atmosferycznym dotyczącym Słońca lub Księżyca.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, a teraz pytanie za sto punktów. Co to jest?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SvQSDgK_KdI/AAAAAAAABNg/aoi6En687I8/s1600-h/obiekt_hoaga.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SvQSDgK_KdI/AAAAAAAABNg/aoi6En687I8/s400/obiekt_hoaga.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.spacedaily.com/news/spaceart-02c.html"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ha! To saturnowata wersja galaktyki. Tak zwany &lt;b&gt;Obiekt Hoaga&lt;/b&gt;. Cóż my tu mamy? Gruby pierścień złożony z jasnych, gorących, niebieskich gwiazd, potem długo, długo nic i w środku jądro galaktyki, wokół którego zgromadziły się gwiazdy starsze i słabiej świecące, których powierzchnia ma barwę żółtą, pomarańczową i czerwoną. Czy przestrzeń między pierścieniem a jądrem jest pusta? Niekoniecznie. Może zawierać bardzo słabo świecące gwiazdy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Astronomowie rwą włosy z głowy i próbują dociec, co sprawiło, że galaktyka w Wężu (nazwana od nazwiska odkrywcy) przybrała tak niecodzienny kształt. Podejrzewano kolizję z inną galaktyką, ale tezę po pewnym czasie odrzucono. Wygląda na to, że "klasyczne" ramiona spiralne ewoluowały w tak nietypowy sposób.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co by nie rzec, jest piękna w swojej nietypowości, prawda?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6770775596319798150?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6770775596319798150/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/saturn-w-wersji-galaktycznej-obiekt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6770775596319798150'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6770775596319798150'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/saturn-w-wersji-galaktycznej-obiekt.html' title='Saturn w wersji galaktycznej - Obiekt Hoaga'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SvQRj4GuYRI/AAAAAAAABNY/gdy5s9ggWgQ/s72-c/saturn1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-700676274708546513</id><published>2009-11-02T13:16:00.000+01:00</published><updated>2009-11-02T13:16:11.614+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Wypadki chodzą po Wszechświecie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sobotę, 31 października, oglądałam w telewizorni fantastyczny program o kolizjach we Wszechświecie. Pisałam już o &lt;a href="http://kosmicznie.blogspot.com/2009/02/marny-koniec-galaktyki.html"&gt;zderzeniach galaktyk&lt;/a&gt;. Znane mi są śmiertelne wypadki do których dochodzi wskutek nieostrożnej jazdy z dużą prędkością po tej samej orbicie (vide: &lt;a href="http://kosmicznie.blogspot.com/2009/02/jak-powsta-ksiezyc.html"&gt;Jak powstał Księżyc&lt;/a&gt;?), ale całkowitą nowością były dla mnie zderzenia gwiazd neutronowych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co to jest &lt;b&gt;gwiazda neutronowa&lt;/b&gt;? To coś w rodzaju gwiezdnego nagrobka. To twór, który powstaje, gdy masywne gwieździsko wybucha jako supernowa. W czasie eksplozji odrzuca swoje zewnętrzne warstwy, które potem tworzą przecudnej urody mgławicę planetarną. Tak jest w przypadku &lt;b&gt;mgławicy Krab&lt;/b&gt;, która świadczy o wybuchu supernowej w 1054 roku n.e.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Su7KXrStG0I/AAAAAAAABKo/a6HV7AkpBUs/s1600-h/krab_eso_big.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Su7KXrStG0I/AAAAAAAABKo/a6HV7AkpBUs/s400/krab_eso_big.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To, co zostaje i nie rozlezie po Wszechświecie, zapada się za sprawą kolapsu grawitacyjnego. Wzajemne odpychania cząstek zostają przełamane za sprawą olbrzymiej siły grawitacji i powstaje coś, co ma średnicę około 10 km, ale masą 1,4-3 razy przewyższa Słońce. A łyżka na to: "niemożliwe"? Spokojnie, takie rzeczy nie tylko w Erze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co jeśli masa pozostałości przewyższa 3 masy Słońca? Wtedy zapadanie się trwa dalej, aż do powstania &lt;b&gt;czarnej dziury&lt;/b&gt;. Ale nie o dziurach dzisiaj chciałam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż okazuje się, że gwiazdy neutronowe mogą występować w parach. Ba, takie związki są nader częste. Krążą więc sobie wokół wspólnego środka masy i jednocześnie - skąpo, bo skąpo - wypromieniowują nagromadzoną energię. To albo jakiś inny czynnik sprawia, że stopniowo ich orbita zacieśnia się. Gwiazdy krążą coraz bliżej i coraz szybciej. Nadchodzi w końcu taki moment, że stykają się powierzchniami i wtedy... trach! Znów dochodzi do wybuchu! Co potem? A potem to różnie. Albo powstaje czarna dziura, albo jedna, większa gwiazda neutronowa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Astronomowie są w stanie zaobserwować może nie sam moment wybuchu (bo trwa on tysięczne części sekundy), ale pozostałość, sygnał, że do niego doszło. Sygnałem jest "błysk" promieniowania gamma w danej części nieboskłonu. Badano te "błyski" i zgodzono się, że muszą one powstawać właśnie wskutek kolizji gwiazd neutronowych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fajne, prawda? Teraz trzymajcie się stołków. Wiecie, jak często obserwuje się takie wzmożone promieniowanie gamma w formie "błysku"? KILKA DZIENNIE! Boże, dlaczego ja nie pracuję w obserwatorium!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-700676274708546513?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/700676274708546513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/wypadki-chodza-po-wszechswiecie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/700676274708546513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/700676274708546513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/11/wypadki-chodza-po-wszechswiecie.html' title='Wypadki chodzą po Wszechświecie'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Su7KXrStG0I/AAAAAAAABKo/a6HV7AkpBUs/s72-c/krab_eso_big.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-4476292714548553746</id><published>2009-10-30T11:33:00.002+01:00</published><updated>2009-10-30T12:50:20.350+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Ziemia z kosmosu. Ciepła siostra gorącej Wenus</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby satelity bzyczały, słyszelibyśmy nad głowami taki jazgot, jakbyśmy się znaleźli w samym środku wielgachnego roju pszczół. Na orbicie mamy powalające ilości "sputników" sprawnych i kosmicznego złomu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Suq9OSntBXI/AAAAAAAABIo/U5khM1IEp88/s1600-h/OCOSpacecraftFin_167628g.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Suq9OSntBXI/AAAAAAAABIo/U5khM1IEp88/s400/OCOSpacecraftFin_167628g.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To, co znajduje się na zdjęciu powyżej, to nie tylko nie jest złom. To funkiel nówka nieśmigana, najnowszy satelita meteorologiczny (taki naprawdę meteorologiczny, to nie przykrywka szpiegowska). To OCO, Orbiting Carbon Observatory, czyli orbitalne obserwatorium węglowe. Węgiel ma ono badać konkretnie ten w wersji z połączenia z tlenem, czyli CO2. Konkretnie ile go jest i w jaki sposób znika 60% tego, co ulatuje do atmosfery. Wiadomo, że część pochłaniają rośliny i oceany, ale są takie miejsca na ziemi, gdzie dwutlenek węgla znika bardziej. Co jest odpowiedzialne za to wzmożone znikanie? To właśnie ma wybadać OCO, który kosztował NASA prawie 280 mln dolarów. Ała.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po co to wszystko? Ano po to, by się dowiedzieć, jak długo jeszcze będziemy się cieszyć takimi oto widokami:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SurAE772qNI/AAAAAAAABIw/LkBSewgYngo/s1600-h/23749.3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SurAE772qNI/AAAAAAAABIw/LkBSewgYngo/s400/23749.3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SurAOSFOVcI/AAAAAAAABI4/ujhfJN6PZGg/s1600-h/australia-widziana-z-kosmosu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SurAOSFOVcI/AAAAAAAABI4/ujhfJN6PZGg/s400/australia-widziana-z-kosmosu.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I czy kiedyś, a jeśli tak, to kiedy stara dobra Ziemia zacznie przypominać swoją bliźniaczkę &lt;b&gt;Wenus&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SurAjnwiwpI/AAAAAAAABJA/ChR4Wt_yqv4/s1600-h/wenus_atmosfera_w_450.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SurAjnwiwpI/AAAAAAAABJA/ChR4Wt_yqv4/s640/wenus_atmosfera_w_450.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wenus, modelowy przykład działania efektu cieplarnianego, jest jak wyrzut sumienia dla Ziemian i wołanie memento mori. NASA chce wiedzieć, czy coś można zrobić, by losu drugiej planety od Słońca jednak nie podzielić. Ziemi, holender, ładnie w niebieskim.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-4476292714548553746?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/4476292714548553746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/ziemia-z-kosmosu-ciepa-siostra-goracej.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4476292714548553746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4476292714548553746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/ziemia-z-kosmosu-ciepa-siostra-goracej.html' title='Ziemia z kosmosu. Ciepła siostra gorącej Wenus'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Suq9OSntBXI/AAAAAAAABIo/U5khM1IEp88/s72-c/OCOSpacecraftFin_167628g.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7781832576963335141</id><published>2009-10-26T11:39:00.001+01:00</published><updated>2009-10-26T13:10:36.196+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Supernowa gwiazdka pana Keplera</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno, dawno temu w naszej Galaktyce żył sobie człowiek, który dla wielu mu współczesnych miał nierówno pod sufitem. Współcześni oczywiście nie wiedzieli, że problem zaczyna się wtedy, gdy mamy równo, a gdy są nierówności, czyli zwoje mózgowe, jest wszystko w porządku. W każdym razie człowiek był dziwny, bo każdy jest dziwny, kto nie jest taki jak my i w jakiś sposób wybija się z tłumu. A z tłumy wybijał się pan Kepler - bo o nim mowa - za sprawą nieustannego patrzenia w niebo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W 1604 roku wypatrzył więc gwiazdę, która nagle pojawiła się na nieboskłonie. Obserwował ją wytrwale przez dwa lata jej widoczności gołym okiem, a więc do roku 1606. W najjaśniejszym momencie gwiazda osiągnęła -2,5 m wielkości gwiazdowej, a zatem biła na głowę wszystko z wyjątkiem Wenus, Księżyca i Słońca. Było na co popatrzeć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby pan Kepler dysponował teleskopem Hubbla lub teleskopem Chandra, to idę o zakład, że zczezłby marnie nie jedząc i nie pijąc, ze wzrokiem utkwionym w okular przez 24 godziny na dobę. Dlaczego? Bo zobaczyłby coś takiego:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuV5WYxxPQI/AAAAAAAABFw/dOXZnqwfZV8/s1600-h/sn1604large6-11-07.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuV5WYxxPQI/AAAAAAAABFw/dOXZnqwfZV8/s640/sn1604large6-11-07.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Zdjęcie pozostałości po supernowej Keplera wykonane w różnych zakresach promieniowania.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niemiecki astronom nie zdawał sobie sprawy, jak ciekawe zjawisko obserwuje. Nie tylko dlatego, że mamy do czynienia z supernową, ostatnią, jaka wybuchła w naszej Galaktyce, ale też dlatego, że jest to supernowa, która nie poddaje się klasyfikacji.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gwiazd wybuchających znamy dwa typy. Pierwszy to supermasywne olbrzymy i nadolbrzymy, których jądro zapada się wskutek kolapsu grawitacyjnego i wybucha. Drugi typ to biały karzeł, który bytuje w ciasnej parze z drugą gwiazdą, której nieustannie podbiera materię (o tym typie gwiazd &lt;a href="http://kosmicznie.blogspot.com/2009/07/zapluty-biay-karze-gwiezdnej-reakcji.html"&gt;pisałam tutaj&lt;/a&gt;). Kiedy przekroczy masę krytyczną, ryp!, dochodzi do wybuchu. Problem z supernową Keplera polega na tym, że nie da się jej zaliczyć z czystym sumieniem do któregoś z tych typów, ponieważ zawiera cechy obydwu. Nie wiadomo więc, czy eksplodowała masywna pojedyncza gwiazda, czy biały mikrus, który kojfnął z przejedzenia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuV7hWspKEI/AAAAAAAABF4/oq3AfHyVQaY/s1600-h/keplersnr_chandra.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuV7hWspKEI/AAAAAAAABF4/oq3AfHyVQaY/s400/keplersnr_chandra.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;SN 1604 widziana teleskopem Chandra.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyli tak, moi drodzy: 1604 rok i od tego czasu posucha. A to oznacza, że nie znamy dnia ani godziny i w każdej chwili jakaś gwiazda może spektakularnie pójść w cholerę. Czego sobie i wam życzę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7781832576963335141?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7781832576963335141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/supernowa-gwiazdka-pana-keplera.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7781832576963335141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7781832576963335141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/supernowa-gwiazdka-pana-keplera.html' title='Supernowa gwiazdka pana Keplera'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuV5WYxxPQI/AAAAAAAABFw/dOXZnqwfZV8/s72-c/sn1604large6-11-07.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-4730155689135721466</id><published>2009-10-23T12:54:00.000+02:00</published><updated>2009-10-23T12:54:25.475+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Kwadratowa mgławica planetarna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzadko zdarza się, żeby w przyrodzie występowało coś, co ze swej natury ma bardzo regularne kształty. Jeśli już, to mamy do czynienia z kulą. No, dobrze, kryształy przybierają formę graniastosłupów, sześcianów i takich tam, ale... kwadratowa mgławica planetarna?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuGFrz9q9uI/AAAAAAAABDY/_mF6fLUXMFA/s1600-h/RedSquare.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuGFrz9q9uI/AAAAAAAABDY/_mF6fLUXMFA/s400/RedSquare.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;No, ale jest, jest. Jakby ktoś podejrzewał, że to fotomontaż, to jeszcze jedno zdjęcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuGF9CC4bhI/AAAAAAAABDg/RTbIGwUVV-I/s1600-h/redsquare.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuGF9CC4bhI/AAAAAAAABDg/RTbIGwUVV-I/s640/redsquare.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A cóż to za wynalazek? Bywa, że kosmos zaskakuje, prawda? Mgławica jest o tyle nietypowa, że otacza parę gwiazd. Parę tak sobie bliską, że tworzy ciasny układ podwójny. To oznacza, że gwiazdy silnie oddziałują na siebie grawitacyjnie i po prostu mają wiele wspólnego, także otaczający je wspólny obłok&amp;nbsp; materii. Istnieją tak ciasne układy podwójne, które zapracowują na miano kontaktowych. Gwiazdy wręcz stykają się powierzchniami!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym przypadku tak nie jest. Ponieważ jednak silne wzajemne oddziaływanie grawitacyjne ma miejsce, wyrzucana z gwiazd materia może się przemieszczać tylko w określonych kierunkach. Układa się zatem w dwa stożki połączone wierzchołkami. Tak się szczęśliwie składa, że my, obserwatorzy z Ziemi, widzimy Czerwony Kwadrat dokładnie z boku, dlatego wydaje nam się, że mgławica jest kwadratowa. Z innej perspektywy kształt byłby inny, a o kwadracie nie byłoby mowy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mgławica jest poszczebelkowana jak drabina. Dzieje się tak dlatego, że materia nie wypływa jednostajnym strumieniem, tylko jest wyrzucana raz po raz w takich "miniwybuchach".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czerwony Kwadrat nie jest mgławicą planetarną z prawdziwego zdarzenia, ponieważ gwiazdy ją tworzące nie należą do białych karłów. Ale są na prostej drodze. Mówimy więc o mgławicy protoplanetarnej. Mgławicą planetarną całą gębą stanie się niebawem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-4730155689135721466?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/4730155689135721466/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/kwadratowa-mgawica-planetarna.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4730155689135721466'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4730155689135721466'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/kwadratowa-mgawica-planetarna.html' title='Kwadratowa mgławica planetarna'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SuGFrz9q9uI/AAAAAAAABDY/_mF6fLUXMFA/s72-c/RedSquare.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8214783611689103640</id><published>2009-10-19T08:33:00.001+02:00</published><updated>2009-10-19T08:34:45.211+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Ciemność widzę, ciemność - czyli rzecz o ciemnych mgławicach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mówiąc "mgławica" większość ma na myśli niewyraźny obłoczek, który na zdjęciach wykonanych teleskopem Hubble'a zmienia się oszałamiającą orgię barw i kształtów. I tak często jest. Jednak najważniejsze z punktu widzenia galaktyki jest to, czego nie widać, czyli ciemne mgławice.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwDWzQb3AI/AAAAAAAAA_w/rrAKOIL7v6Y/s1600-h/300px-Horsehead-Hubble.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwDWzQb3AI/AAAAAAAAA_w/rrAKOIL7v6Y/s320/300px-Horsehead-Hubble.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Najbardziej znana przedstawicielka ciemnych mgławic - mgławica Koński Łeb. Źródło: Wiki.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciemne mgławice to zbiorowisko gazu i pyłu. Temperatura obłoku waha się między 7 a 15 K, co z ogólną temperaturą pustki międzygwiezdnej tworzy taką relację, jak piekarnik piekący kurczaka do temperatury pokojowej (temperatura próżni wynosi trochę ponad 2 K). Wyglądają tak, jakby w tym miejcu na niebie była dziura pozbawiona gwiazd. To oczywiście złudzenie. Obłok zasłania gwiazdy znajdujące się za nim.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwGZ0kP-uI/AAAAAAAAA_4/DvdpwKOc2Pw/s1600-h/600px-Snake_Nebula.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwGZ0kP-uI/AAAAAAAAA_4/DvdpwKOc2Pw/s400/600px-Snake_Nebula.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Ciemna mgławica Wąż w konstelacji Wężownika. Nazwa trafiona, czyż nie? Źródło: Wiki.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego tak ważne są ciemne mgławice? Bo tam właśnie rodzą się gwiazdy. Co jakiś czas z nieznanych nauce powodów część obłoku zaczyna się skupiać, potem zapada się w kolapsie grawitacyjnym i powstaje protogwiazda. Wykluwanie z obłoku niczym z jajka trochę jeszcze trwa, aż w pewnym momencie dochodzi do pierwszej, dziewiczej reakcji termojądrowej i gwiazda staje się gwiazdą z prawdziwego zdarzenia. W ciemnych mgławicach jest wiele obiektów z gatunku protogwiazd. Obserwacja ich jest utrudniona z racji ich niskiej temperatury i samej ciemnej mgławicy, która absorbuje i tak skąpe promieniowanie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwHC8DhDQI/AAAAAAAABAA/ae3A-TxjL5g/s1600-h/npipe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwHC8DhDQI/AAAAAAAABAA/ae3A-TxjL5g/s640/npipe.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Mgławica Fajka w Wężowniku. &lt;a href="http://wszechswiat.astrowww.pl/darknebs.html"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciemne mgławice oczywiście nie są wieczne. Po pewnym czasie światło młodych gwiazd rozprasza obłok. To i owo przemieni się jeszcze w planety i księżyce, ale reszta odsuwa się w niebyt. Jeśli więc żyjący w przyszłości amator obserwacji kosmosu spojrzy w niebo w kierunku mgławicy Koński Łeb, może nic nie zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwHxbOoxxI/AAAAAAAABAI/3hpLZ3uAGB8/s1600-h/596px-Bok_globules_in_IC2944.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwHxbOoxxI/AAAAAAAABAI/3hpLZ3uAGB8/s400/596px-Bok_globules_in_IC2944.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Jedna z globul Boka, czyli ciemna mgławica Biegnący Kurczak w Centaurze. Wyjątkowo płodne miejsce narodzin gwiazd. Źródło: Wiki.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8214783611689103640?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8214783611689103640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/ciemnosc-widze-ciemnosc-czyli-rzecz-o.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8214783611689103640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8214783611689103640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/ciemnosc-widze-ciemnosc-czyli-rzecz-o.html' title='Ciemność widzę, ciemność - czyli rzecz o ciemnych mgławicach'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StwDWzQb3AI/AAAAAAAAA_w/rrAKOIL7v6Y/s72-c/300px-Horsehead-Hubble.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-1599705766333304548</id><published>2009-10-15T13:49:00.001+02:00</published><updated>2010-04-29T12:11:08.202+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Najczęściej podglądana sąsiadka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan Kowalski, znawca kobiecych wdzięków i wytrawny podglądacz co wieczór wysuwa nos swojej lunety zza zasłon niczym żołnierz radziecki kałasznikow. Na próżno jednak Nowakowa z naprzeciwka, która zna upodobania Kowalskiego, otwiera okna na oścież i paraduje w samej bieliźnie. Na próżno rujnuje domowy budżet na coraz to nowe kolekcje Intimissimi. Kowalski od pewnego czasu umysł, duszę i ciało zaprzedał tej jednej jedynej... M 31, galaktyce w gwiazdozbiorze Andromedy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I ma rację, bo jest na czym oko zawiesić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcCriEn_7I/AAAAAAAAA-I/S6eYkzz40tw/s1600-h/M31-gendler.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcCriEn_7I/AAAAAAAAA-I/S6eYkzz40tw/s400/M31-gendler.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obserwacje nie są na dodatek pozbawione smaczku, ponieważ M31 paraduje bezwstydnie na nieboskłonie ze swoimi mikrokochankami, karłowatymi galaktykami eliptycznymi M32 oraz M110.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Galaktyka w Andromedzie to potężne "babsko". Obliczenia wskazują na to, że zawiera około 1 bilion gwiazd. Nasza Droga Mleczna, choć uboższa w gwiazdy, okazuje się jednak cięższa niż M31, bo zawiera więcej ciemnej materii. Kowalski nie ma się czego wstydzić. Droga Mleczna to nie w kij dmuchał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcFJ95XL8I/AAAAAAAAA-Q/-vIvFFVhLPE/s1600-h/M31.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcFJ95XL8I/AAAAAAAAA-Q/-vIvFFVhLPE/s400/M31.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od swojej odaliski Kowalski jest oddalony o przeszło 2,5 miliona lat świetlnych. Lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei. Galaktyka w Andromedzie, jak można wnioskować z przesunięcia ku fioletowi w jej widmie, pędzi prosto na nas z prędkością 100 km/s. Jeśli wytrawny podglądacz cierpliwie zaczeka, to już za, bagatela, 3 miliardy lat obie galaktyki połączą się w miłosnym uścisku. Oj, będzie się działo. Prawdopodobnie utworzą przeolbrzymią galaktykę eliptyczną. Możliwe jednak również, że do spotkania w ogóle nie dojdzie, a M31 pomacha nam, mijając nas z boku. Po prostu mamy jeszcze wystarczających danych do precyzyjniejszych obliczeń.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcF77wvMXI/AAAAAAAAA-Y/2aCww5D0W5Y/s1600-h/M31_hallas.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcF77wvMXI/AAAAAAAAA-Y/2aCww5D0W5Y/s400/M31_hallas.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli ktoś chce pójść w ślady Kowalskiego, a nie dysponuje teleskopem lub lunetą, to nie ma się co zrażać. M31 jest świetnie widoczna za pomocą zwykłej lornetki. Ba, mieszkańcy terenów wiejskich mogą z powodzeniem oglądać ją gołym okiem. Wszak odkryta została w X wieku przez pewnego perskiego astronoma. Galileusz wynalazł lunetę sześćset lat później.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bez problemu można jej też pstryknąć fotkę lustrzanką cyfrową uzbrojoną w obiektyw o ogniskowej zaledwie 200 mm. O, proszę:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcG1mrUBhI/AAAAAAAAA-g/mAOd76d4phg/s1600-h/M31dcc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcG1mrUBhI/AAAAAAAAA-g/mAOd76d4phg/s400/M31dcc.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło: Wikipedia&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyż nie urocza? Cóż za zgrabne kosmiczne ciało! I na dodatek bezczelnie można je podglądać przez okrągły rok. Och!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-1599705766333304548?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/1599705766333304548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/najczesciej-podgladana-sasiadka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1599705766333304548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1599705766333304548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/najczesciej-podgladana-sasiadka.html' title='Najczęściej podglądana sąsiadka'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StcCriEn_7I/AAAAAAAAA-I/S6eYkzz40tw/s72-c/M31-gendler.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5571225400016090655</id><published>2009-10-13T12:57:00.001+02:00</published><updated>2010-04-29T12:11:47.409+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Kwintet Stefana - galaktyczna orkiestra</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak wiemy, &lt;b&gt;teleskop Hubble'a&lt;/b&gt; przeszedł ostatnio gruntowny lifting. Efektem tego są nowe powalające zdjęcia obiektów już znanych.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StRapOiKcXI/AAAAAAAAA7Y/vL4bns3z7kM/s1600-h/kwintet_Stefana.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StRapOiKcXI/AAAAAAAAA7Y/vL4bns3z7kM/s400/kwintet_Stefana.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ot, choćby słynny &lt;b&gt;Kwintet Stefana&lt;/b&gt;. Nie, to nie fotomontaż. Te galaktyki naprawdę są tak blisko siebie. Ich pierwotnie regularny kształt powoli odchodzi w niebyt za sprawą silnych oddziaływań grawitacyjnych między poszczególnymi galaktykami. Co będzie dalej? Cóż, życie w przyrodzie i w kosmosie bywa brutalne. Zwycięża najsilniejszy. Prawdopodobnie galaktyki zaczną pożerać się nawzwajem, przy czym zaczną od tej najmniej bogatej w gwiazdy. Ich kształt będzie ulegał dalszemu rozciągnięciu, aż do całkowitego zatracenia spiralnej struktury. Oczywiście na efekt finalny trochę sobie poczekamy. Tak pewnie z setki milionów lat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kwintet został odkryty w 1887 roku przez francuskiego astronoma Eduarda Stephana. Prawdopodobnie kwintet jest tak naprawdę kwartetem, ponieważ jedna z galaktyk, &lt;b&gt;NGC 7320&lt;/b&gt; znajduje się - wszystko na to wskazuje - znacznie bliżej niż pozostała czwórka i tworzy z nimi związek jedynie pozorny. Kwartet Stefana znajduje się w odległości 260 mln lat świetlnych, a piąty intruz jest znacznie bliżej, bo dzieli go od nas nie więcej niż 100 mln lat świetlnych. Całe stadko można zobaczyć na terytorium gwiazdozbioru Pegaza.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5571225400016090655?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5571225400016090655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/kwintet-stefana-galaktyczna-orkiestra.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5571225400016090655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5571225400016090655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/kwintet-stefana-galaktyczna-orkiestra.html' title='Kwintet Stefana - galaktyczna orkiestra'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StRapOiKcXI/AAAAAAAAA7Y/vL4bns3z7kM/s72-c/kwintet_Stefana.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-4345015181327823235</id><published>2009-10-12T09:00:00.001+02:00</published><updated>2009-10-12T09:00:14.247+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Nie ma, nie ma wody na Księżycu?</title><content type='html'>&lt;div xmlns='http://www.w3.org/1999/xhtml'&gt;&lt;div align='justify'&gt;9 października 2009 w ramach misji LCROSS w Srebrny Glob uderzyła jedna z części rakiety Centaur. Piękna katastrofa była oczywiście zamierzona. Uwzięli się na ten Księżyc, znowu o nim głośno. Najpierw hel-3, teraz szukanie wody. Szukanie wody jest oczywiście wstępem do kolonizacji kosmosu (jeśli chcemy gdzieś dalej się wybrać, to nie ma możliwoście dostarczać astronautom wody z Ziemi), a poza tym ma pokazać wszystkim narodom, jakie to mamy silne rakiety. My, Amerykanie. Taka demonstracja siły to znakomite uzupełnienie pokojowego nobla dla Obamy. Stare rzymskie przysłowie mówi: jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;&lt;div style='text-align: center;'&gt;&lt;a href='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StLRyqUBv7I/AAAAAAAAA5Y/sTVPcK5ahdo/s1600-h/Obszar_Ksiezyca_badany_3603727.jpg' onblur='try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}'&gt;&lt;img border='0' id='BLOGGER_PHOTO_ID_5391602372197859250' alt='' src='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StLRyqUBv7I/AAAAAAAAA5Y/sTVPcK5ahdo/s400/Obszar_Ksiezyca_badany_3603727.jpg' style='margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 273px;'/&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style='font-size: 85%;'&gt;&lt;span style='font-style: italic;'&gt;Obszar badań misji LCROSS. Rejon południowego bieguna Księżyca. &lt;/span&gt;&lt;a href='http://nt.interia.pl/foto/news/nasa-zbombardowala-ksiezyc/zdjecie/obszar-ksiezyca-badany-w-ramach-misji-lcross,3603727' style='font-style: italic;'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;No, dobra, ale co z tą sondą? Walnęła ci ona, panie dzieju, w powierzchnię Księżyca z prędkością 9 tys km/h i wybiła krater o średnicy 20 a głębokości 5 metrów. Cóż to jest w skali księżycowej? Drobina. Amerykanie mają nadzieję, że to wystarczy. Pył, który wzbił się w górę podczas tego wybuchu, zostanie poddany analizie. I co teraz? Ano teraz wszyscy czekają, gryząc pazury, czy faktycznie ta woda tam jest (zamrożona oczywiście) i czy niszczenie drogiej aparatury było opłacalne. Sama sonda również poszła w diabły, tak jak jej próbnik, ale wcześniej przesłała dane na Ziemię. Teraz pocą się nad nimi naukowcy.&lt;br/&gt;Tutaj - dla cierpliwych - filmik z wielkiego bum:&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;&lt;center&gt;&lt;div class='youtube-video'&gt;&lt;object width='425' height='344'&gt;&lt;param value='http://www.youtube.com/v/KzwhDe5FQag&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;' name='movie'&gt; &lt;/param&gt;&lt;param value='true' name='allowFullScreen'&gt; &lt;/param&gt;&lt;param value='always' name='allowscriptaccess'&gt; &lt;/param&gt;&lt;embed width='425' height='344' allowfullscreen='true' allowscriptaccess='always' type='application/x-shockwave-flash' src='http://www.youtube.com/v/KzwhDe5FQag&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;'&gt; &lt;/embed&gt;  &lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;/center&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;Po co nam woda na Księżycu? Kolonizacja Księżyca to wstęp do tego, by wybrać się gdzieś dalej. Start z powierzchni naszego satelity nie wymaga użycia takiej ilości paliwa, bo przyspieszenie jest znacznie mniejsze, a co za tym idzie, prędkość ucieczki także. Startować więc taniej i prościej. Jeśli jednak coś tam chcemy (my, Amerykanie) zbudować, to woda nam potrzebna. I to szybko, bo co niektórzy też sobie ostrzą pazury na Księżyc. Jeśli wodę znajdziemy (my, Amerykanie), to będziemy mogli z czystym sumieniem odfajkować kolejny mały krok człowieka, a wielki krok ludzkości.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-4345015181327823235?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/4345015181327823235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/nie-ma-nie-ma-wody-na-ksiezycu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4345015181327823235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/4345015181327823235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/nie-ma-nie-ma-wody-na-ksiezycu.html' title='Nie ma, nie ma wody na Księżycu?'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StLRyqUBv7I/AAAAAAAAA5Y/sTVPcK5ahdo/s72-c/Obszar_Ksiezyca_badany_3603727.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7080952773566018627</id><published>2009-10-10T07:44:00.005+02:00</published><updated>2009-10-10T08:10:15.294+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Lot nad ludzkim gniazdem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Leciałam już kiedyś kilka razy samolotem, ale po raz pierwszy dane mi było nocą spoglądać z góry na naszą macierzystą planetę. Emocje wcale nie mniejsze. Kiedy w końcu, jak w wierszu Tuwima, kiedy babcia i kurka w aeroplanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"...popatrzyły do góry. Co zobaczyły? Chmury? Akurat! Chmury w dole były i ziemię zasłoniły"&lt;/span&gt;, ja również znalazłam się ponad kołdrą chmur, zobaczyłam przecudnego Oriona z jeszcze cudniejszym Wielkim Psem u swoich stóp.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Zwały powietrza jednak robią swoje. Na wysokości 12 tys. metrów jednak tego i owego jest mniej, dlatego w życiu nie widziałam tak wyraźnie świecących gwiazd mojej ulubionej konstelacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StAjkz7DTOI/AAAAAAAAA4I/uh5hUlON3pM/s1600-h/orion.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 258px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StAjkz7DTOI/AAAAAAAAA4I/uh5hUlON3pM/s400/orion.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390847869282634978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oczywiście AŻ TAK wyraźnie nie było Oriona widać. &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://deltaoptical.pl/astronomia/maj2008.php"&gt;Źródło&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najjaśniejsza gwiazda nieba, czyli Syriusz, rzeczywiście ostro wybijał się z tłumu. Tłum gwiezdny bez porównania gęstszy niż widoczny z powierzchni ziemi i stwierdziłam to nawet ja za pomocą mojego krótkowzrocznego oka nieuzbrojonego nawet w okulary. Gapiłam się jak sroka w gnat, wół w malowane wrota czy coś w ten deseń.&lt;br /&gt;To w jedną stronę. W drugą, czyli z powrotem do Polski, lot odbywał się nieco wcześniej, aczkolwiek też już po zapadnięciu zmroku. Niesamowitym przeżyciem było obserwowanie wschodu Księżyca. Nasz satelita, na którego po raz pierwszy w życiu spoglądałam z góry (!!), wynurzył się zza krawędzi Ziemi wielki i purpurowy. Zazwyczaj to "stadium" wschodu ginie wśród latarń ulicznych, drzew, budynków czy czegoś tam jeszcze. Tym razem nic nie stało na przeszkodzie i księżyc wylazł zza horyzontu przybrany w barwę barszczu ukraińskiego. Coś pięknego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StAkZ-YPl2I/AAAAAAAAA4Q/mQhAaTwl-08/s1600-h/wschod_ksiezyca.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 299px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StAkZ-YPl2I/AAAAAAAAA4Q/mQhAaTwl-08/s400/wschod_ksiezyca.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390848782622496610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tutaj Księżyc o barwie w najlepszym wypadku zupy pomidorowej lub leczo. Mnie było dane oglądać satelitę w kolorach barszczu (!). Bezcenne. &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://moon5.wordpress.com/2009/07/"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A w samej Tunezji? Niby oczywiste, ale jednak ciekawie było zobaczyć, że konstelacje znane z Polski znajdują się na niebie o wiele wyżej. Przyznaję szczerze, że nie przykładałam się do obserwacji jakoś szczególnie, a prawdę mówiąc nie przykładałam się wcale. Siedziałam wieczorami w fotelu i sączyłam drinki, ciesząc się z uroków opcji all inclusive.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7080952773566018627?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7080952773566018627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/lot-nad-ludzkim-gniazdem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7080952773566018627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7080952773566018627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/10/lot-nad-ludzkim-gniazdem.html' title='Lot nad ludzkim gniazdem'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/StAjkz7DTOI/AAAAAAAAA4I/uh5hUlON3pM/s72-c/orion.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-3105591525545521038</id><published>2009-09-30T13:45:00.010+02:00</published><updated>2009-09-30T14:15:57.668+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Jak będzie wyglądał koniec świata?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oj, nastąpi on, moi drodzy, nastąpi, nie ma się co łudzić. Pisana jest nam zagłada, czy nam się to podoba czy nie. Ale pomalutku. Nie taka już za chwileczkę, już za momencik, powiedzmy, że jest to sprawa bardziej odległa. Ale jest. Jest i każda upływająca sekunda zbliża nas do tego faktu. Dlaczego naszemu Wszechświatowi pisany jest koniec? Za wszystko odpowiedzialna jest jego budowa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNH-hVx4PI/AAAAAAAAA3I/ZdFU4r_lEOw/s1600-h/puzzle_cook.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 198px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNH-hVx4PI/AAAAAAAAA3I/ZdFU4r_lEOw/s400/puzzle_cook.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387228718692425970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nocą zadzieracie w górę głowy i co widzicie? Gwiazdy. Planety, mgławice i galaktyki - dodadzą właściciele lunet i teleskopów. To wszystko prawda. Jednak to, na co patrzycie, to zaledwie 4% zwykłej materii budującej Wszechświat. Co z resztą? 23% to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciemna materia&lt;/span&gt; składająca się z cząstek, której natury sami nie znamy (choć przypuszcza się, że nie są to cząstki tworzące atomy, czy raczej "antyatomy" w opozycji do tych "zwyczajnych"). 73% to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciemna energia&lt;/span&gt;. Motyla noga, ciemność widzę, ciemność! Nasz problem polega na tym, że te widzialne 4% ma na losy Wszechświata wpływ znikomy. Jeśli przyrównamy czasoprzestrzeń do legendarnej kasztanki Marszałka, to w siodle siedzi i za lejce pociąga ciemna energia. Ciemna materia buduje konia, zaś my, czyli owe 4% stanowimy w najlepszym wypadku podkowy.&lt;br /&gt;No, dobrze. Ciemna energia odpowiedzialna jest za popędzenie nas do galopu, czyli inaczej mówiąc jest winna coraz szybszemu rozszerzaniu się Wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNIQDG-dVI/AAAAAAAAA3Q/WAXCZlrs08Y/s1600-h/wszechswiat.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNIQDG-dVI/AAAAAAAAA3Q/WAXCZlrs08Y/s400/wszechswiat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387229019814917458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tak mniej więcej nasz Wszechświat wygląda obecnie - wielka poszarpana wata cukrowa. Choć mnie on przypomina neurony i synapsy. Ot, fanaberia...&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest więc tak, jak w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lokomotywie&lt;/span&gt; Tuwima: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;i biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej...&lt;/span&gt; Galaktyki oddalają się od siebie i oddalają. Co dalej? W pewnym momencie trach! Pękną powiązania grawitacyjne łączące Wszechświat w jakąś tam całość, a w ślad za nimi pójdą więzy elektromagnetyczne i jądrowe. Czy wiecie co nam jest pisane? Rozpad. Kompletny rozpad. Bardziej radykalny od tego "w proch się obrócisz".&lt;br /&gt;Jak to będzie wyglądało? 60 mln lat przed końcem świata rozpadną się galaktyki. A Wszechświat nadal się rozszerza. Na trzy miesiące przed końcem rozpadną się układy planetarne. W następnych sekundach rozpadną się gwiazdy i planety, a w końcu pojedyncze atomy. Nicość widzę, nicość.&lt;br /&gt;Kiedy, kiedy?! Spokojnie. Mamy jeszcze jakieś 20 mld lat. Zdążymy rozpętać niejedną wojnę jądrową i sprawić sobie zbiorowy pogrzeb znacznie szybciej, niż uczyni to reszta Wszechświata.&lt;br /&gt;Możliwe też, że Wszechświat będzie rozszerzał się wolniej, niż myślimy, a tym samym nie dojdzie do kompletnego rozpadu. Według takiego scenariusza zimne planety będą krążyć wokół wygasłych gwiazd. Pozostaną tylko czarne karły, gwiazdy neutronowe i czarne dziury.&lt;br /&gt;Brrr, rany boskie, aż idę po polar.&lt;br /&gt;No, dobra. A tymczasem szykuje się mała przerwa w blogowaniu, bo właśnie pakuję torby i wyruszam ciut poniżej 36. równoleżnika. O, tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNLZtq2dfI/AAAAAAAAA3Y/g76fyX3UDuY/s1600-h/tunezja.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 333px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNLZtq2dfI/AAAAAAAAA3Y/g76fyX3UDuY/s400/tunezja.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387232484393383410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tunezja&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I, cholercia, zabraknie mi tych sześciu równoleżników, żeby zobaczyć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Krzyż Południa&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNLphpI4NI/AAAAAAAAA3g/__QK5En5F1U/s1600-h/180px-Crux_constellation.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 180px; height: 204px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNLphpI4NI/AAAAAAAAA3g/__QK5En5F1U/s400/180px-Crux_constellation.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387232756042883282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-3105591525545521038?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/3105591525545521038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/jak-bedzie-wyglada-koniec-swiata.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3105591525545521038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3105591525545521038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/jak-bedzie-wyglada-koniec-swiata.html' title='Jak będzie wyglądał koniec świata?'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsNH-hVx4PI/AAAAAAAAA3I/ZdFU4r_lEOw/s72-c/puzzle_cook.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2317943504200288975</id><published>2009-09-28T13:07:00.006+02:00</published><updated>2009-09-28T13:37:32.290+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Hełm Thora tuż przed  tragedią</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno, dawno temu,  kiedy jeszcze mieszkałam na drugim końcu Wrocławia i byłam szczęśliwą posiadaczką kablówki, a na dodatek miałam czas ją oglądać, zachwycałam się "serialem" &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Tuż przed tragedią&lt;/span&gt;. To była seria programów na kanale Discovery rozbierająca na czynniki pierwsze spektakularne katastrofy bez względu na ich naturę, od lotniczych po budowlane. Akcja zaczynała się zawsze widokiem pobojowiska post factum, a potem widz cofał się w czasie do kilku ostatnich minut przed nieszczęśliwym zdarzeniem i z emocji żarł pazury, bo zawsze okazywało się, że wystarczyła banalna pierdoła (typu niedokręcona śrubka), by uniknąć tego, co jednak okazało się nieuniknione.&lt;br /&gt;Dzisiaj więc w O obrotach... takie kosmiczne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tuż przed tragedią&lt;/span&gt;. Zagłada nastąpi na sto procent i nic nie jest w stanie tego zmienić. To tylko kwestia czasu. Możemy, jak widz kanału Discovery, obserwować ostatnie minuty życia supergorącej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gwiazdy Wolfa-Rayeta&lt;/span&gt; oznaczonej jako WR7 (HD 56925), znajdującej się w gwiazdozbiorze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wielkiego Psa&lt;/span&gt;, w centrum mgławicy emisyjnej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;NGC 2359&lt;/span&gt;, zwanej także &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Hełmem Thora&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsCcPKk_iQI/AAAAAAAAA2Y/BetLV1Fm1Oo/s1600-h/helm_thoraNGC2359AUL_gendler.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 285px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsCcPKk_iQI/AAAAAAAAA2Y/BetLV1Fm1Oo/s400/helm_thoraNGC2359AUL_gendler.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386476938686597378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hełm Thora - proszę spojrzeć na te iście wikingowskie rogi. Źródło: NASA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gwiazdy Wolfa-Rayeta&lt;/span&gt; to obiekty o najwyższej znanej temperaturze powierzchni, dochodzącej do 100 000 K. Oczywiście ponad powierzchnią gwiazdy rozgrzana plazma, jak w przypadku Słońca, może sięgać milionów K, ale tu chodzi o powierzchnię.  "Wolfy-Rayety" mają też największą &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Absolutna_wielko%C5%9B%C4%87_gwiazdowa"&gt;jasność absolutną&lt;/a&gt;, rzędu -4&lt;sup&gt;m&lt;/sup&gt; do -8&lt;sup&gt;m&lt;/sup&gt;. A w astronomii jest tak, że im bardziej ujemna jasność, tym w rzeczywistości większa. Ot, taki paradoks mający genezę w pomysłach starożytnych miłośników nieba. Gwiazdy W-R średnicą nie rzucają na kolana, są około dwukrotnei większe niż nasze Słońce, jednak w tej przestrzeni upakowana jest masa 10-20 Słońc. Są niezwykle niestabilne i co rusz wyrzucają w przestrzeń część swojej materii, co sprawia z kolei, że otoczone są mgławicami, które same wytworzyły.&lt;br /&gt;Gwiazda wewnątrz Hełmu Thora jest takim olbrzymem, który prawdopodobnie stoi tuż u progu wybuchu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;supernowej&lt;/span&gt;. Od 1785 roku, kiedy to mgławica została odkryta przez Williama Hershela, nic się nie wydarzyło, więc ja zacieram ręce. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wielki Pies&lt;/span&gt; jest na szczęście widoczny w polskich szerokościach geograficznych, normalnie więc zaczynam rozkładać leżaczek. Wybuch może oczywiście nastąpić jeszcze dzisiaj, już jutro, albo za trzysta lub tysiąc lat. Mój idol z lat dziecięcych, Kubuś Puchatek powiedziałby w tym momencie tak: z kosmicznymi katastrofami nigdy nic nie wiadomo. Nigdy ich nie ma, dopóki się nie pojawią.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2317943504200288975?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2317943504200288975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/hem-thora-tuz-przed-tragedia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2317943504200288975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2317943504200288975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/hem-thora-tuz-przed-tragedia.html' title='Hełm Thora tuż przed  tragedią'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SsCcPKk_iQI/AAAAAAAAA2Y/BetLV1Fm1Oo/s72-c/helm_thoraNGC2359AUL_gendler.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-3821283252465129338</id><published>2009-09-25T12:45:00.001+02:00</published><updated>2009-09-25T12:45:05.847+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Co widać z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej?</title><content type='html'>&lt;div xmlns='http://www.w3.org/1999/xhtml'&gt;&lt;div align='justify'&gt;Nie zdziwiłabym się, gdyby toczyli boje, kto aktualnie siedzi przy oknie :-)&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;&lt;center&gt;&lt;div class='youtube-video'&gt;&lt;object width='560' height='340'&gt;&lt;param value='http://www.youtube.com/v/LsITRfKhgSU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;' name='movie'&gt; &lt;/param&gt;&lt;param value='true' name='allowFullScreen'&gt; &lt;/param&gt;&lt;param value='always' name='allowscriptaccess'&gt; &lt;/param&gt;&lt;embed width='560' height='340' allowfullscreen='true' allowscriptaccess='always' type='application/x-shockwave-flash' src='http://www.youtube.com/v/LsITRfKhgSU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;'&gt; &lt;/embed&gt; &lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;/center&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;Oto jak naszą starą dobrą Ziemię widzą z góry astronauci zbijający bąki na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Nie, nie, przepraszam, oni ciężko pracują, ale od czasu do czasu sfilmują coś takiego, jak pokazane wyżej.&lt;br/&gt;Nie ma bata, mam plan. Wygrywam w totolotka, umiejętnie inwestuję pieniądze i wyruszam jako kosmiczna turystka na ISS, zaopatrzywszy się wcześniej w karty pamięci niespotykanej wprost pojemności. I nie będzie kwestii, kto siedzi przy oknie. Wiadomo, że ja.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-3821283252465129338?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/3821283252465129338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/co-widac-z-miedzynarodowej-stacji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3821283252465129338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3821283252465129338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/co-widac-z-miedzynarodowej-stacji.html' title='Co widać z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej?'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-3867487036681499201</id><published>2009-09-24T07:41:00.006+02:00</published><updated>2010-06-26T10:47:53.777+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Za momencik gwiezdna katastrofa!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie znacie dnia ani godziny. Bądźcie czujni, bo w każdej chwili może was zaskoczyć... eksplozja giganta - gwiazdy Eta Carinae.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrsNN9Vx4HI/AAAAAAAAAzo/fBGtLoN3Sxk/s1600-h/EtaCarinae-796353.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384912312906932338" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrsNN9Vx4HI/AAAAAAAAAzo/fBGtLoN3Sxk/s400/EtaCarinae-796353.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;Oddalona o 7500 tys. lat świetlnych od Ziemi olbrzymka, mimo że w skali kosmicznej jest jeszcze oseskiem (cóż to jest 3 miliony lat!), już zbliża się do kresu swoich dni. Eta Carinae jest bowiem jedną z największych znanych nam gwiazd w naszej Galaktyce. Jej masa 120 razy przekracza masę naszego Słońca. Z tej przyczyny w tempie iście kosmicznym spaliła dostępne jej paliwo wodorowe, helowe i obecnie pożera cięższe pierwiastki.&lt;br /&gt;Spójrzcie na zdjęcie powyżej. Wygląda jak wielka wata cukrowa. To dlatego, że rocznie wyrzuca w przestrzeń kosmiczną materię o masie równej Jowiszowi. Od czasu do czasu zdarza jej się także większy wybuch, jakby zwiastun katastrofy. Ostatni taki miał miejsce w latach 40. XIX wieku. Wtedy Eta Carinae wypluła z siebie materię o masie kilkudziesięciu Słońc. Materia z prędkością 700 km/s uciekła w przestrzeń. Na pewien czas gwiazda bardzo pojaśniała i była druga po Syriuszu, najjaśniejszej gwieździe nieba!&lt;br /&gt;To preludium katastrofy. W chwili wybuchu - bo Eta Carinae na pewno zakończy żywot w wybuchu supernowej - jej jasność będzie konkurowała z księżycem w pełni. Zacieram ręce i przestępuje z nogi na nogę. To znaczy zacierać sobie mogę, o ile wyjadę w południowe rejony naszej planety, bo z terenu Polski niestabilna olbrzymka nie jest niestety widoczna.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrsXxPgLylI/AAAAAAAAAzw/3WTll1XUGiE/s1600-h/eta_cerinae.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384923914194111058" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrsXxPgLylI/AAAAAAAAAzw/3WTll1XUGiE/s400/eta_cerinae.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 399px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Kokon" Eta Carinae z oddali&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Eta Carinae ma towarzyszkę okrążającą ją w czasie 5.5 roku. Towarzyszka też nie należy do najmniejszych. Jej masa równa się 30-60 masom słonecznym, również zatem zaliczamy ją do nadolbrzymów. Pytanie, czy przetrzyma wybuch. Nawet jeśli, to znajduje się zbyt blisko (dziesięciokrotna odległość Ziemi od Słońca), by eksplozja nie zostawiła na niej śladu. Prawdopodobnie powiązanie grawitacyjne obu gwiazd ulegnie rozerwaniu i siostra Eta Carinae powędruje w przestrzeń kosmiczną. Umieranie naszej pewnej kandydatki na supernową zapowiada się samotnie. Samotna czarna dziura. Brrr...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-3867487036681499201?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/3867487036681499201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/za-momencik-gwiezdna-katastrofa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3867487036681499201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3867487036681499201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/za-momencik-gwiezdna-katastrofa.html' title='Za momencik gwiezdna katastrofa!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrsNN9Vx4HI/AAAAAAAAAzo/fBGtLoN3Sxk/s72-c/EtaCarinae-796353.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2549656999388285024</id><published>2009-09-21T13:01:00.004+02:00</published><updated>2009-09-21T13:26:31.625+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>Cisza na suchym morzu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy istnieje morze, w którym nie ma ryb? Istnieje. A takie, w którym nie ma ani ryb, ani roślin? Jasne, że tak. A takie, w którym nie ma wody? Pewnie. Gdzie? Wystarczy spojrzeć na Księżyc.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrddgoIDA5I/AAAAAAAAAzA/1uRjx8X6I-I/s1600-h/Moon_PIA00302.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrddgoIDA5I/AAAAAAAAAzA/1uRjx8X6I-I/s400/Moon_PIA00302.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383874694653084562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Księżyc, jaki obserwujemy z Ziemi. Źródło: Wiki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciemne plamy, które widzimy gołym okiem, kiedy patrzymy na naszego satelitę w pełni to właśnie księżycowe morza. Oczywiście z prawdziwymi morzami mają tyle wspólnego co zupka chińska z obiadem w ekskluzywnej restauracji, ale starożytni byli przekonani, że to wielkie wodne przestrzenie i tak już zostało. Siła tradycji jest jednak niesamowita.&lt;br /&gt;Nie woda wypełnia ciemne obszary na widocznej półkuli, a zestalona magma. Magma ta zalała wielkie meteorytowe kratery. Inaczej niż reszta powierzchni odbija światło, stąd wydaje się ciemniejsza. Przewagą morza księżycowego nad morzem ziemskim jest taka, że może z powodzeniem posłużyć za lądowisko dla pojazdów kosmicznych i poszczególne misje Apollo właśnie w tym celu wykorzystywały wielkie równiny.&lt;br /&gt;Jeśli ktoś wzdycha do Księżyca z racji zawodów miłosnych (bo i cóż mu pozostało?), to lepiej niech morzami naszego satelity bliżej się nie interesuje. Romantyczne nazwy, jakie nadano ciemnym płaskim przestrzeniom, mogą posłużyć jako katalizator westchnień i czynnik łzotwórczy. Mamy między innymi Ocean Burz, Morze Chmur, Morze Spokoju, Jezioro Śmierci czy Zatokę Rosy. Nic tylko dalej wzdychać, zaopatrzywszy się uprzednio w zgrzewkę chusteczek higienicznych.&lt;br /&gt;Uczeni do dzisiaj zachodzą w głowę, dlaczego morza księżycowe znajdują się prawie wyłącznie po jego widocznej stronie. Na "ciemnej" stronie Księżyca (prawidłowy termin to strona niewidoczna, stąd cudzysłów) zajmują jedynie 2% powierzchni.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Srdg4lMXNHI/AAAAAAAAAzI/dYz1m8_VwO8/s1600-h/Moon_PIA00304.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Srdg4lMXNHI/AAAAAAAAAzI/dYz1m8_VwO8/s400/Moon_PIA00304.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383878404717622386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niewidoczna strona Księżyca. Źródło: Wiki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2549656999388285024?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2549656999388285024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/cisza-na-suchym-morzu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2549656999388285024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2549656999388285024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/cisza-na-suchym-morzu.html' title='Cisza na suchym morzu'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrddgoIDA5I/AAAAAAAAAzA/1uRjx8X6I-I/s72-c/Moon_PIA00302.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-3585341985669006875</id><published>2009-09-20T00:04:00.000+02:00</published><updated>2009-09-20T00:06:25.368+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Mgławica jak dym z papierosa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przyrodzie to jest tak. Jest sobie drzewo. Rośnie, potężnieje, istnieje pełnią życia, ale kiedy przyjdzie na nie pora, zwala się z hukiem na ziemię. Za drzewo zabierają się mrówki, żuczki oraz wszelkiej maści insekty i rozbierają je na części pierwsze. Drzewo nie ginie jednak bez śladu, bo jego szczątki służą za budulec innym formom życia, następnym pokoleniom. W pewnym sensie zapewnia sobie w ten sposób nieśmiertelność.&lt;br /&gt;W kosmosie jest tak samo. Masywne gwiazdy kończą swój żywot w spektakularnej eksplozji zwanej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wybuchem supernowej&lt;/span&gt;, za sprawą którego wystawiają sobie malowniczy acz krótkotrwały (w skali kosmicznej rzecz jasna) nagrobek w postaci mgławicy. Ot, choćby takiej jak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mgławica Veil&lt;/span&gt; w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Łabędziu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrVRaVA3nfI/AAAAAAAAAyg/yqRKy3P1wck/s1600-h/veil_svalgaard.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrVRaVA3nfI/AAAAAAAAAyg/yqRKy3P1wck/s400/veil_svalgaard.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383298442350534130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://apod.nasa.gov/apod/ap051206.html"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Materia mgławicy powoli, lecz nieubłaganie rozproszy się w końcu w przestrzeni kosmicznej i... posłuży jako budulec dla nowych gwiazd i ich planet. Wszystkie pierwiastki cięższe od żelaza obecne w Słońcu, na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ziemi&lt;/span&gt; i innych planetach naszego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Układu Słonecznego&lt;/span&gt; pochodzą z odległych gwiazd, które zakończyły żywot miliardy lat temu. W każdym z nas jest cząstka kosmosu, choć na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mgławica Veil&lt;/span&gt; jest pozostałością po gwieździe, która wybuchła około 5-10 tys. lat temu. Teraz jej struktura przypomina wielce malowniczy dym z papierosa. "Dym" w całości zajmuje na niebie tyle miejsca, co sześć tarcz Księżyca w pełni i jest oczywiście zbyt słaby, byśmy mogli go podziwiać gołym okiem. Oko powinno być naprawdę porządnie uzbrojone, na tyle, że zapewne mało kogo na to stać.&lt;br /&gt;Spójrzcie na samą górę mgławicy. Jest tam jaśniejsze pasmo z intensywnie świecącą gwiazdą. W zbliżeniu i przy obróceniu obrazu o 90 st. ten fragment prezentuje się następująco:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrVT4syo1KI/AAAAAAAAAyo/ILYw8VorarA/s1600-h/veil_w_450_h_506_med.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 356px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrVT4syo1KI/AAAAAAAAAyo/ILYw8VorarA/s400/veil_w_450_h_506_med.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383301163152626850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.astrohobby.pl/modules.php?name=News&amp;amp;file=article&amp;amp;sid=798"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fragment nosi wdzięczną nazwę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Miotła Czarownicy&lt;/span&gt;. Jasną gwiazdę ze zdjęcia w sprzyjających warunkach można dostrzec gołym okiem. Mgławica Veil zwana jest też &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pętlą Łabędzia&lt;/span&gt; (jakby się uprzeć pętlę przypomina, prawda?) i dzieli ją od nas 1500 lat świetlnych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-3585341985669006875?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/3585341985669006875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/mgawica-jak-dym-z-papierosa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3585341985669006875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/3585341985669006875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/mgawica-jak-dym-z-papierosa.html' title='Mgławica jak dym z papierosa'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SrVRaVA3nfI/AAAAAAAAAyg/yqRKy3P1wck/s72-c/veil_svalgaard.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7162446314971351502</id><published>2009-09-16T13:02:00.001+02:00</published><updated>2009-09-16T13:02:52.917+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><title type='text'>Gwiazdozbiór z gwiazdą w Koronie</title><content type='html'>&lt;div xmlns='http://www.w3.org/1999/xhtml'&gt;&lt;div align='justify'&gt;Korony to my właściwie mamy dwie. Na dwóch półkulach niebieskich. Na górze Korona Północna, na dole, co logiczne, Korona Południowa. Bardzo się cieszę, że mieszkam w takich szerokościach geograficznych, które umożliwiają mi obserwację tej pierwszej, bo jest ona znacznie lepiej widoczna niż jej południowa odpowiedniczka.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3a/Corona_borealis_constelation_PP3_map_PL.jpg' style='max-width: 800px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Korona Północna - ściąga obserwacyjna. &lt;a href='http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Corona_borealis_constelation_PP3_map_PL.jpg&amp;amp;filetimestamp=20090410135033' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;Gwiazdy w Koronie Północnej nie powalają jasnością, ale układają się w charakterystyczny niewielki diadem, dzięki czemu nawet zupełny laik nie będzie miał większych problemów z lokalizacją. Trzeba tylko znaleźć Wolarza i Herkulesa. Korona jest między nimi.&lt;br/&gt;Co jest ciekawego w Koronie? Coż, sama Korona. Na terytorium tej konstelacji nie znajdziemy żadnych ciekawych mgławic czy galaktyk, ale kilka chwil uwagi warto poświęcić kwintesencji gwiazdozbioru, czyli jego gwiazdom. I znów, skupić się należy nie na najjaśniejszej Gemmie (skromne +2,23 mag jasności), a na tych, których gołym okiem nie widać.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Gwiazda T CrB ma jasność +10 mag. Inaczej mówiąc cienki bolek, którego dostrzeżemy jedynie przez niezłą lunetę lub teleskop. Jednak raz na kilkadziesiąt lat w gwieździe tej dochodzi do wybuchu, a wtedy jej jasność rośnie aż do +2 mag, czyli staje się jaśniejsza niż Gemma. Ostatnie odnotowane wybuchy miały miejsce w 1866 roku i w 1946. Wypadałoby się spodziewać następnego. Nie znamy dnia ani godziny, pozostaje często spoglądać w niebo.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Druga ciekawa gwiazda o mało romantycznej nazwie R CrB również jest gwiazdą zmienną. Jej jasność jest na granicy widoczności gołym okiem i wynosi +6 mag. Gołym okiem niekrótkowzrocznym rzecz jasna, bo moje może być gołe jak je Pan Bóg stworzył i nic z tego nie będzie. Co jakiś czas jednak jasność gwiazdy dodatkowo słabnie aż do 14 mag. Dlaczego? Gwiazda raz po raz buduje sobie otoczkę z atomów węgla, a atomy te mają irytującą właściwość redukowania jasności gwiazdy. Tak jakbyśmy lampę nagle nakryli kocem. Póki otoczka się nie rozproszy, gwiazda świeci słabiej.&lt;br/&gt;Dziwy, dziwy w tym kosmosie. Mój Boże, ależ mnie to nieodmiennie zachwyca! Jak to dobrze, że Wszechświat nie jest mniej skomplikowany.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7162446314971351502?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7162446314971351502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/gwiazdozbior-z-gwiazda-w-koronie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7162446314971351502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7162446314971351502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/gwiazdozbior-z-gwiazda-w-koronie.html' title='Gwiazdozbiór z gwiazdą w Koronie'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2890904432996191322</id><published>2009-09-14T22:53:00.005+02:00</published><updated>2010-04-29T12:12:24.314+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><title type='text'>Galaktyka w rozmiarze XXL</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawda, że ostatni będą pierwszymi, nie ma w kosmosie zastosowania. Ostatni są ostatni, a pierwsi są pierwsi, przynajmniej jeśli patrzymy na obiekty przez pryzmat ich rozmiarów. Dziś o tych pierwszych, a właściwie pierwszej. Dziś o prawdopodobnie najlepszej, tfu, prawdopodobnie największej galaktyce na świecie, jaką znamy. Dziś o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;M87&lt;/span&gt; w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gwiazdozbiorze Panny&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.astro.psu.edu/users/niel/astro1/slideshows/class21/009-m87-giantelliptical-typeE1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://www.astro.psu.edu/users/niel/astro1/slideshows/class21/009-m87-giantelliptical-typeE1.jpg" style="cursor: pointer; display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 451px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;M87 to galaktyka eliptyczna typu E0, co oznacza, że jest niemal idealnie kulista (cyferka przy tym E sygnalizuje stopień spłaszczenia, a skala jest od 0 do 7). To liderka (brzydkie słowo) gromady galaktyk w Pannie. Najjaśniejsza i największa. Jej średnica to 64 kpc (kiloparseki), a masa to 2,6X 10&lt;sup&gt;12&lt;/sup&gt; mas Słońca. Zawiera prawdopodobnie więcej niż 1 bilion gwiazd.&lt;br /&gt;M87 jest niezwykle aktywną radiogalaktyką (promieniuje bardzo intensywnie również w zakresie fal radiowych). Aktywność zawdzięcza gigantycznej czarnej dziurze, która stanowi jądro tego gwiezdnego zbiorowiska. Masę czarnej dziury ocenia się na 6,4 miliarda mas słońca. Czyli sama dziura waży więcej niż niejedna galaktyka. Masakra.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://chandra.harvard.edu/photo/2006/m87/m87.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://chandra.harvard.edu/photo/2006/m87/m87.jpg" style="cursor: pointer; display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 460px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;a href="http://chandra.harvard.edu/photo/2006/m87/" style="font-style: italic;"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Smugi widoczne na zdjęciu powyżej to charakterystyczny dżet odkryty już na początku XX wieku. Dżet (strumień plazmy) promieniuje w każdym zakresie fal. Nie wiem dlaczego wyszedł taki rozdwojony. Poniżej w innym wydaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://zuserver2.star.ucl.ac.uk/~idh/apod/image/0007/m87jet_hst.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://zuserver2.star.ucl.ac.uk/%7Eidh/apod/image/0007/m87jet_hst.jpg" style="cursor: pointer; display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 460px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;a href="http://zuserver2.star.ucl.ac.uk/~idh/apod/ap000706.html" style="font-style: italic;"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ta smuga plazmy ma prawdopodobnie długość około 5000 lat świetlnych.&lt;br /&gt;M87 być może nie prezentuje się szczególnie widowiskowo. Nie ma charakterystycznych spiralnych ramion, nie jest tak piękna, jak potrafi być "klasyczna" galaktyka. Cóż, taka uroda galaktyk eliptycznych. W kategoriach wagowych i rozmiarowych nie ma jednak sobie równych. Prawdziwy supermasywny zawodnik sumo o wzroście Marcina Gortata. Czyste szaleństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;PS. To pisałam ja, kruszyzna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cokolwiek widać...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2890904432996191322?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2890904432996191322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/galaktyka-w-rozmiarze-xxl.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2890904432996191322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2890904432996191322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/galaktyka-w-rozmiarze-xxl.html' title='Galaktyka w rozmiarze XXL'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2911975525271431864</id><published>2009-09-11T12:26:00.004+02:00</published><updated>2009-09-11T12:48:44.627+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Gromada wszechświatów?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli oderwiemy na chwilę wzrok od ramion dysku naszej Drogi Mlecznej i skierujemy go w stronę otaczającego ją sferycznego halo, zobaczymy, ot, jedną z setek gromad kulistych gwiazd.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqomLfv-0dI/AAAAAAAAAvk/dfZKtLRzNm4/s1600-h/OmegaCen_spitzer_c800.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 280px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqomLfv-0dI/AAAAAAAAAvk/dfZKtLRzNm4/s400/OmegaCen_spitzer_c800.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380154683790643666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ta na zdjęciu powyżej to największa znana nam gromada Omega Centauri. Ponieważ rozmiary jej są imponujące, a w samym centrum posiada gigantyczną czarną dziurę, przypuszcza się, że to tak naprawdę karłowata galaktyka, która zapuściła się za daleko na terytorium Drogi Mlecznej, a ta, bezbłędnie jak pająk czatujący na muchę, omotała ją siecią grawitacji i właśnie pożera.&lt;br /&gt;Tak Omega Centauri wygląda sfotografowana w zbliżeniu teleskopem Hubble'a, który przeszedł naprawę i wreszcie działa tak, jak powinien.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqonBvfrsNI/AAAAAAAAAvs/rUqc9OprbyI/s1600-h/hubble_newold04.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 204px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqonBvfrsNI/AAAAAAAAAvs/rUqc9OprbyI/s400/hubble_newold04.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380155615730184402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;No, dobrze, ale nie zatrzymujemy się na naszych gromadach i wybiegamy wzrokiem jeszcze dalej. Co widzimy? Również gromadę, tyle że galaktyk.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqooZ4wVaTI/AAAAAAAAAv0/0g8sOCGjyZk/s1600-h/hubble_newold06.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 330px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqooZ4wVaTI/AAAAAAAAAv0/0g8sOCGjyZk/s400/hubble_newold06.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380157130044434738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Fascynujące, prawda? Czy tylko ja się podniecam gromadami galaktyk czy to powszechniejsze uczucie? Oto na zdjęciu powyżej gromada Abell 370. Gromady gromad to supergromady, a supergromady do kupy dają nasz Wszechświat.&lt;br /&gt;No i teraz wisienka na torcie: wyobrażam sobie czasami, że gdzieś hen, hen daleko jest ktoś, kto dysponuje tak niesamowitym sprzętem, że kieruje go w niebo i ogląda gromadę wszechświatów. Jedne młodsze, inne starsze. Czy istnieją inne wszechświaty poza naszym? Oto zadanie domowe dla wszelkiej maści astronomów i fizyków przyszłych pokoleń. Ja tam wolę myśleć, że tak.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;Wszystkie zdjęcia z NASA.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2911975525271431864?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2911975525271431864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/gromada-wszechswiatow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2911975525271431864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2911975525271431864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/gromada-wszechswiatow.html' title='Gromada wszechświatów?'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqomLfv-0dI/AAAAAAAAAvk/dfZKtLRzNm4/s72-c/OmegaCen_spitzer_c800.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5221775477167495273</id><published>2009-09-08T14:06:00.002+02:00</published><updated>2009-09-08T22:15:50.194+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>My precious, czyli pierścionek na szczęście</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;div align="justify"&gt;Taki troszeczkę większy pierścionek, niżby się to na początku wydawało. No i szczęście też może być większe. To obserwacyjne. Pierścionek o wymiarach 1,3 roku świetlnego. Co by na widok tego pierścienia powiedział Gollum? No wiadomo, co: my precioussssss.... I być może zapłonąłby nową żądzą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://www.granitegrok.com/pix/precious.jpg" style="max-width: 460px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dzisiaj w &lt;i&gt;&lt;b&gt;O obrotach...&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; o &lt;b&gt;mgławicy planetarnej&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Pierścień&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://farm3.static.flickr.com/2299/2100454955_5690745829.jpg" style="max-width: 460px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;M 57, czyli Mgławica Pierścień w gwiazdozbiorze Lutni. Zdjęcie wykonane teleskopem Hubble'a.&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mgławicę zmajstrowała sobie była gwiazda znajdująca się na terenie &lt;b&gt;gwiazdozbioru Lutni&lt;/b&gt;, nieco większa niż nasze Słońce, leżąca w odległości 2,3 tys. lat świetlnych, która spaliła wszystkie dostępne zasoby wodoru i helu i zafundowała sobie błysk helowy. Wskutek tego błysku odrzuciła swoje zewnętrzne warstwy, tak jak kobieta zrzuca zbędne fatałaszki, i została goła, jak ją Pan Bóg stworzył. Znaczy się jądro samo się ostało. Jądro ma obecnie temperaturę 100 tys. K i dogorywa w postaci białego karła. W tego typu gwieździe reakcje termojądrowe powoli wygasają (nie ma już czego spalać), a obiekt wypromieniowuje nagromadzoną energię. Po jakimś czasie zyska barwę żółtą, potem pomarańczową, czerwoną, aż w końcu zczeźnie marnie jako czarny karzeł. Kiedy to będzie? Ho, ho, ho - jakby powiedział Święty Mikołaj. Strasznie odległa to perspektywa. Nie ma we Wszechświecie jeszcze żadnego czarnego karła. 15 miliardów lat istnienia to za mało, by doprowadzić do takiego stadium. Potrzeba znacznie dłużej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/46/M57_3.6_5.8_8.0_microns_spitzer.png" style="max-width: 800px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Zdjęcie wykonane w zakresie fal podczerwonych teleskopem Spitzera. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:M57_3.6_5.8_8.0_microns_spitzer.png" target="_blank"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Posiadacze lunet i teleskopów mogą się czuć ukontentowani. Mgławica ma jasność 8,8&lt;sup&gt;m&lt;/sup&gt; i bez problemu pozwala się znaleźć. Gwiazdozbiór Lutni jest widoczny wysoko na niebie, a główna gwiazda konstelacji, Vega, w naszych szerokościach geograficznych nie zachodzi wcale. Jesień zatem - choć Lutnia jest gwiazdozbiorem letnim - wcale nie przeszkadza w delektowaniu się mgławicą.&lt;br /&gt;Ech, wyobrażam sobie kosmiczne zaręczyny. Nie moje oczywiście. Ale tak sobie myślę, jakby jakiś mężczyzna z ikrą wziął swoją wybrankę na nocną wycieczkę, rozstawił teleskop i powiedział&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;- Kochanie, mam dla ciebie niespodziankę. Zupełnie nietypowy pierścionek. Popatrz, o tam jest. Wyjdziesz za mnie?&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;A ona oczywiście mdleje ze szczęścia, wprzódy spojrzawszy w okular.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5221775477167495273?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5221775477167495273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/my-precious-czyli-pierscionek-na.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5221775477167495273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5221775477167495273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/my-precious-czyli-pierscionek-na.html' title='My precious, czyli pierścionek na szczęście'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm3.static.flickr.com/2299/2100454955_5690745829_t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-6057387079367296650</id><published>2009-09-07T08:15:00.002+02:00</published><updated>2009-09-07T15:09:31.730+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Galaktyczne bliskie spotkania trzeciego stopnia</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Modliszki mają paskudny charakter. Zwabiają partnera swoimi wdziękami, a potem podczas kopulacji sukcesywnie pożerają go kawałek po kawałku. Cholera wie, może wzięły przykład z &lt;b&gt;galaktyk&lt;/b&gt;?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 397px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqUF64BqKPI/AAAAAAAAAu0/wnq7ETWHAfo/s400/NGC4038-4039.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5378711838993819890" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Galaktyki NGC 4038 i 4039. &lt;a href="http://www.spacewallpapers.net/wallpapers/displayimage.php?album=3&amp;amp;pos=1" target="_blank"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;O galaktycznym kanibalizmie już &lt;a href="http://kosmicznie.blogspot.com/2009/02/marny-koniec-galaktyki.html"&gt;jakiś czas temu pisałam&lt;/a&gt;, ale przyznaję bez bicia, że zjawisko to fascynuje mnie tak bardzo, że poświęcę mu jeszcze jedną notkę. Bywa, że jedna galaktyka spotyka na swej drodze w przestrzeni drugą galaktykę. Obejść się jej nie da, zawrócić nie można. Dochodzi do kolizji. Oczywiście nie obserwujemy żadnego spektakularnego bum, bo odległości między poszczególnymi gwiazdami są zbyt duże (choć oczywiście pojedynczych zderzeń gwiezdnych nie można wykluczyć i takie pewnie mają miejsce). &lt;b&gt;Galaktyki&lt;/b&gt; zmieniają swój kształt i, jak to w życiu bywa, duży może więcej, większy obiekt pochłania więc mniejszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://apod.nasa.gov/apod/image/0801/m51_hst_lgx.jpg" style="max-width: 460px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;Para galaktyk NGC 5194 i NGC 5195. Los tej drugiej jest przesądzony. &lt;a href="http://apod.nasa.gov/apod/ap080105.html" target="_blank"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Okrutne? Przyroda ma to do siebie, że jest okrutna. W kosmosie też tak jest. Żadnej litości. Nasza Droga Mleczna oczywiście w żaden sposób nie ostaje od reszty. Na przestrzeni miliardów lat swojego istnienia pożarła już to i owo i wcale nie zamierza rezygnować ze swoich brzydkich zwyczajów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://www.factsontheback.com/images/astronomy/NGC_2207_and_IC_2163.jpg" style="max-width: 460px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Galaktyki NGC 2207 i IC 2163. Kto wygra? &lt;a href="http://www.factsontheback.com/astronomy.htm" target="_blank"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-6057387079367296650?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/6057387079367296650/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/galaktyczne-bliskie-spotkania-trzeciego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6057387079367296650'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/6057387079367296650'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/galaktyczne-bliskie-spotkania-trzeciego.html' title='Galaktyczne bliskie spotkania trzeciego stopnia'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqUF64BqKPI/AAAAAAAAAu0/wnq7ETWHAfo/s72-c/NGC4038-4039.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-7270486206529436668</id><published>2009-09-04T13:06:00.002+02:00</published><updated>2009-09-04T22:24:47.962+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><title type='text'>Jest tequila, jest Sombrero, jest dobrze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest taka piosenka, żelazna pozycja muzyczna wszystkich sylwestrów, mniej zbabciałych wesel, prywatek itp. "Tam tam ta ra ra ra ram, tequila!" No, skoro jest tequila, musi być &lt;b&gt;Sombrero&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqF3YWFilEI/AAAAAAAAAuc/N6QsUFnCyx4/s1600-h/sombrero_spitzer.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqF3YWFilEI/AAAAAAAAAuc/N6QsUFnCyx4/s400/sombrero_spitzer.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377710690186466370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://www.smashingmagazine.com/2009/07/24/stunning-space-photography/" target="_blank"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Po Sombrero nie trzeba jechać do Meksyku. Wystarczy skierować lunetę lub teleskop na &lt;b&gt;gwiazdozbiór Panny&lt;/b&gt; i tam odnaleźć galaktykę spiralną typu Sa (wielkie jądro, małe ramiona) o katalogowym numerze &lt;b&gt;M104&lt;/b&gt;. Ten zbiór gwiazd dochrapał się zainspirowanej Meksykiem ksywki z racji nietypowego pasa ciemnej, nieświecącej materii złożonej z pyłu i zimnego wodoru. Pas ten tworzy jakby obramowanie kapelusza i nadaje galaktyce charakterystyczny, niedający się z niczym pomylić kształt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://tomsastroblog.com/images/chandra043007.jpg" style="max-width: 460px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Sombrero w różnych zakresach fal. &lt;a href="http://astro4u.net/yabbse/index.php?topic=11430.0" target="_blank"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Sombrero ma jasność obserwowaną 8,7 m, z powodzeniem więc można przystąpić do obserwacji będąc wyposażonym w zwykłą lunetę. Inna sprawa, że im lepszy sprzęt, tym więcej wdzięków będziemy w stanie podglądnąć. Sferyczne halo obserwowane na zdjęciach jest skutkiem występowania w M104 bardzo wielu gromad kulistych. To właśnie one tworzą tę jasną poświatę.&lt;br /&gt;Ja tam rytmy latynoskie bardzo lubię, zwłaszcza jeśli mam okazję wyginać śmiało ciało. Gdyby do tego w zasięgu ręki była tequila, to w ogóle byłoby miodnie. No, czas zbierać na Meksyk.&lt;br /&gt;Holender, jakoś tak alkoholowo się zrobiło... Chyba wprowadzę autocenzurę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-7270486206529436668?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/7270486206529436668/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/jest-tequila-jest-sombrero-jest-dobrze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7270486206529436668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/7270486206529436668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/jest-tequila-jest-sombrero-jest-dobrze.html' title='Jest tequila, jest Sombrero, jest dobrze'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SqF3YWFilEI/AAAAAAAAAuc/N6QsUFnCyx4/s72-c/sombrero_spitzer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-1458586422190758214</id><published>2009-09-03T00:17:00.002+02:00</published><updated>2009-09-03T00:21:26.795+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Księżyce'/><title type='text'>Bliskie spotkania Jowisza z Księżycem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Łażenie do roboty na drugą zmianę ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne, jak powiedziałby klasyk. Do plusów dodatkich zaliczam niewątpliwie możliwość obserwowania koniunkcji Księżyca z Jowiszem. Blisko tak sobie bytują przez jakiś czas, stanowiąc niezwykle malowniczą parę mimo woli.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sp7vNo6VRvI/AAAAAAAAAuM/N_Qk_Z0AKlk/s1600-h/koniunkcja_ksiezyc_Jowisz.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sp7vNo6VRvI/AAAAAAAAAuM/N_Qk_Z0AKlk/s400/koniunkcja_ksiezyc_Jowisz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376998022726371058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://astroobserwatorium.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?17"&gt;Źródło&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Coś w ten deseń, tylko dzisiaj Jowisz jest na dole.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-1458586422190758214?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/1458586422190758214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/bliskie-spotkania-jowisza-z-ksiezycem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1458586422190758214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/1458586422190758214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/09/bliskie-spotkania-jowisza-z-ksiezycem.html' title='Bliskie spotkania Jowisza z Księżycem'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/Sp7vNo6VRvI/AAAAAAAAAuM/N_Qk_Z0AKlk/s72-c/koniunkcja_ksiezyc_Jowisz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-2685986953933216419</id><published>2009-08-31T22:54:00.001+02:00</published><updated>2009-08-31T22:54:24.339+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><title type='text'>Ziemia widziana nocą z kosmosu</title><content type='html'>&lt;div xmlns='http://www.w3.org/1999/xhtml'&gt;&lt;div align='justify'&gt;I stała się światłość! To znaczy ciemność się stała i dlatego ta światłość też. Lampy pozapalano, ot co.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://www.chojnice24.pl/cache/art_wide/402_20090328091843.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Europa nocą widziana z orbity. Moje miasto świeci zastanawiająco słabo... &lt;a href='http://www.chojnice24.pl/?m=1&amp;amp;i=5282' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;Nastała noc i dlatego świetnie widać, gdzie na Ziemi nie chodzą spać z kurami i gdzie marnują najwięcej cennej energii, a co za tym idzie, gdzie najbardziej zanieczyszczają atmosferę. Porównajcie Lazurowe Wybrzeże z wybrzeżem Morza Kaspijskiego. Jest różnica w zaludnieniu, prawda? &lt;br/&gt;Obrazek ten jak i kolejne podrasowany, bo usunięto chmury, ale poza tym sam autentyk. A ku ku! Widzę Wrocław! Coś słabo nadaje. Przebija go nawet skandynawskie koło podbiegunowe!&lt;br/&gt;A oto nasza planeta w pełnej krasie latarni ulicznych i ognisk domowych:&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://veimages.gsfc.nasa.gov/1438/earth_lights.gif' style='max-width: 470px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;&lt;a href='http://www.virango.pl/content/ziemia-z-kosmosu-noca' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;Tak samo jak dziwi mnie nagły brak świateł za linią Wielkich Jezior w Ameryce Północnej, tak zastanawia obecność świateł w Puszczy Amazońskiej:&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://home.elka.pw.edu.pl/%7Ekleszczu/g/menu_dir/planety_dir/ziemia2.jpg' style='max-width: 480px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;&lt;a href='http://home.elka.pw.edu.pl/%7Ekleszczu/index.php?menu=menu_dir/planety_dir/ziemia&amp;amp;nof_gal=2' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;Sahara rzeczywiście jest pustynią. Kazachstan chyba też...&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://republika.pl/egipt2002hurghada/s100/ziemia_noca.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;&lt;a href='http://egipt2002hurghada.republika.pl/lot.htm' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;Od razu widać, jak przebiega kolej transsyberyjska:&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://static.playmobile.pl/blog/5043/239317.4.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;i&gt;&lt;small&gt;&lt;a href='http://ludzie.playmobile.pl/blog/entry/92600/ziemia+noc%C4%85.html' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;/i&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;Szukasz samotności? Tylko Afryka lub biegun. Wszystko jedno który.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://static.playmobile.pl/blog/5043/239316.4.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;&lt;a href='http://static.playmobile.pl/blog/5043/239316.4.jpg' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;A gdybyśmy tak nagle wszyscy wyłączyli wszelkie żarówki?...&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-2685986953933216419?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/2685986953933216419/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/ziemia-widziana-noca-z-kosmosu.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2685986953933216419'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/2685986953933216419'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/ziemia-widziana-noca-z-kosmosu.html' title='Ziemia widziana nocą z kosmosu'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5344941807452575898</id><published>2009-08-29T10:57:00.003+02:00</published><updated>2010-04-29T12:13:21.933+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Galaktyki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Droga Mleczna i Układ na peryferiach</title><content type='html'>&lt;div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mieszkamy na Ziemi, jasna sprawa, Ziemia jest trzecią w kolejności od Słońca planetą w Układzie Słonecznym, a Układ Słoneczny jest jednym z wielu układów planetarnych w naszej Galaktyce, którą już starożytni ochrzcili mianem &lt;b&gt;Drogi Mlecznej&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Dlaczego akurat tak? Ano po pierwsze nasze "domowe" skupisko gwiazd jest widoczne na niebie w postaci jasnej smugi (którą tak pięknie widać latem w gwiazdozbiorze Łabędzia na przykład) ciągnącej się hen, przez całe niebo. Po drugie wierzono, że ten jasny pas to pozostałość mleka, którym Hera karmiła Heraklesa. Wątpliwe, czy Herakles maczał w tym palce, ale faktem jest, że jasna smuga istnieje. Na podrasowanym zdjęciu panoramicznym wygląda ot, tak:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0a/Milkyway_pan1.jpg" style="max-width: 460px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Milkyway_pan1.jpg&amp;amp;filetimestamp=20061028215938"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Czym jest ta smuga? To płaszczyzna dysku galaktycznego. My oglądamy resztę Drogi Mlecznej właśnie z poziomu dysku, bo dryfujemy gdzieś tam na końcu jednego ze spiralnie zakręconych ramion. Gdybyśmy znajdowali się "na górze", na przykład w jednej z gromad kulistych gwiazd, Galaktykę widzielibyśmy tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://www.nasa.gov/images/content/381527main_image_1455_946-710.jpg" style="max-width: 460px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.nasa.gov/images/content/381527main_image_1455_946-710.jpg"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Nasza &lt;b&gt;Droga Mleczna&lt;/b&gt; jest zatem &lt;b&gt;galaktyką spiralną z poprzeczką&lt;/b&gt; (typ prawdopodobnie SBb lub SBc, czyli z bardzo rozbudowanymi ramionami). Jak widać ma dwa ramiona główne (najwyraźniej zarysowane) i kilka pobocznych. Oprócz naszego Słońca zawiera w sobie jeszcze około 400 miliardów innych gwiazd. Jej średnicę ocenia się na 100 tys., a grubość na 12 tysięcy lat świetlnych. Słowem nie mamy się czego wstydzić. To nie jakiś kosmiczny pokurcz, tylko porządna galaktyka z prawdziwego zdarzenia.&lt;br /&gt;A gdzie my znajdujemy się w tym gwiezdnym mrowisku? O tu, na peryferiach:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://www.kalisz.mm.pl/%7Eclanwbr/kosmos/galaktyki/data/galaktyka_spiralna.jpg" style="max-width: 800px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.kalisz.mm.pl/~clanwbr/kosmos/galaktyki/" target="_blank"&gt;źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Lub patrząc z innej perspektywy, o, tutaj, w Ramieniu Oriona:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img src="http://www.astrohobby.pl/news/image/userimages/nasa_kepler_milkyway_big_2.jpg" style="max-width: 460px;" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.astrohobby.pl/modules.php?name=News&amp;amp;file=article&amp;amp;sid=915" target="_blank"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Układ Słoneczny mniej więcej tak ma się do centrum Galaktyki, jak ja do centrum mojego miasta. Niby w granicach administracyjnych jeszcze się mieszczę, ale naprawdę już rzadko kto mieszka dalej. Ale dojazd mam dobry, to plus :-)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5344941807452575898?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5344941807452575898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/droga-mleczna-i-ukad-na-peryferiach.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5344941807452575898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5344941807452575898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/droga-mleczna-i-ukad-na-peryferiach.html' title='Droga Mleczna i Układ na peryferiach'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8027620708836543305</id><published>2009-08-26T22:43:00.002+02:00</published><updated>2009-08-26T23:10:39.451+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Z życia gwiazd'/><title type='text'>Kosmiczny żłobek</title><content type='html'>Piękna, prawda? Moja ulubiona. Gwiezdny matecznik. Wielka Mgławica w Orionie.&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 460px;" src="http://antwrp.gsfc.nasa.gov/apod/image/0908/m42nyaa2009_KerryAnnLeckyHepburn900.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wielka Mgławica w Orionie, czyli M42. Źródło: &lt;a href="http://antwrp.gsfc.nasa.gov/apod/ap090826.html"&gt;NASA&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Fakt, że jest w kosmosie miejsce, w którym ciągle jeszcze rodzą się nowe gwiazdy, wywołuje u mnie niezmiennie opad szczęki. Na zdjęciu możemy zobaczyć świecące na niebiesko gwiazdy. To młode, gorące gwiezdne noworodki. Najmłodsze nie mają więcej niż 300 tysięcy lat! To już człowiek (no, praczłowiek) chodził po tym padole, a tych gwiazd jeszcze nie było. Czy to nie cudowne, że kiedyś przychodzi ta chwila i zachodzi pierwsza reakcja termojąrowa? Gwiazda zaczyna świecić potężnym blaskiem, uruchamia się zegar i... od tej pory odlicza już godziny do końca, który niechybnie nastąpi.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Najlepsze jest to, że wokół młodych gwiazd zaobserwowano dyski protoplanetarne, a to oznacza, że trwa proces kształtowania się planet. Poniżej kilka gwiazd z dyskami. Zdjęcie zrobiono zapomocą teleskopu Hubble'a.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 460px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/da/M42proplyds.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:M42proplyds.jpg"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mgławica niestety nie jest wieczna. Powstające gwiazdy spożytkują w roli budulca swych ciał dostępny materiał gazowo-pyłowy,  a reszta zostanie rozproszona przez ich silne promieniowanie. Póki co jednak istnieje i raduje oko nieuzbrojone (!!) z odległości niecałych 1400 lat świetlnych. Sama mgławica o średnicy około 30 lat świetlnych jest częścią Obłoku Molekularnego w Orionie, czyli całego zespołu mgławic, które dają życie nowym gwiazdom. W skład obłoku wchodzi niewielka, ale niezwykle malownicza ciemna mgławica Koński Łeb.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 460px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/archive/4/46/20090620130332!Horsehead-Hubble.jpg/800px-Horsehead-Hubble.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Horsehead-Hubble.jpg&amp;amp;filetimestamp=20060920085743"&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to, że w środku Wielkiej Mgławicy powstaje nowa gromada otwarta gwiazd. Jej serce stanowi Gromada Trapez znana już w XVII wieku (wtedy myślano, że jest to układ wielokrotny gwiazd). Trapez może należeć do większego "stada" złożonego z około 2000 osobników.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ech, nieodmiennie mam jedno marzenie: zaobserwować to wszystko w tempie przyspieszonym. Zagęszczenie się obłoku i kolaps grawitacyjny, powstanie protogwiazdy, pierwszy rozbłysk termojądrowy, powstanie planet i obserwacja efektu finalnego. I zawsze żałuję, że w kosmosie wszystkie procesy przebiegają tak niezwykle powoli.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8027620708836543305?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8027620708836543305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/kosmiczny-zobek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8027620708836543305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8027620708836543305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/kosmiczny-zobek.html' title='Kosmiczny żłobek'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-8827500528211663099</id><published>2009-08-25T22:48:00.004+02:00</published><updated>2009-08-25T23:04:15.344+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Planety małe i duże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kosmiczne co nieco'/><title type='text'>Pożar widziany z kosmosu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ateny mają problem. I to poważny. Problem, można powiedzieć, kosmiczny. Kosmiczny, bo widać go z orbity okołoziemskiej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.esa.int/images/MER_FR__0PNPDE20090822_0830_L.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 341px; height: 400px;" src="http://www.esa.int/images/MER_FR__0PNPDE20090822_0830_L.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.esa.int/esaEO/SEM0S8H7KYF_index_1.html"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Źródło&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oto zdjęcie z zasobów Europejskiej Agencji Kosmicznej (a tak, dla odmiany nie NASA) zrobione 22 sierpnia 2009 przed południem. Widać na nim Półwysep Peloponez i... smugę dymu ciągnącą się na wiele kilometrów. "Epicentrum" dymu to Grammatikos, na północ od Aten. Silny północny wiatr pcha dym na południe i ogon (przypominający ogon komety, nieprawdaż?) osiąga długość 200 km. Zahacza o wschodnią część Aten. Zdjęcie uzmysławia, jak wielka jest skala pożarów w Grecji. To nie byle dymek. To prawdziwa tragedia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-8827500528211663099?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/8827500528211663099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/pozar-widziany-z-kosmosu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8827500528211663099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/8827500528211663099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/pozar-widziany-z-kosmosu.html' title='Pożar widziany z kosmosu'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-886856623528748955</id><published>2009-08-24T09:11:00.001+02:00</published><updated>2009-08-24T09:11:52.963+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiazdozbiory i obserwacje'/><title type='text'>Wodnik - gwiazdozbiór, w którym najciekawsze nie są gwiazdy</title><content type='html'>&lt;div xmlns='http://www.w3.org/1999/xhtml'&gt;&lt;div align='justify'&gt;Tak to czasami przewrotnie bywa, że najważniejsze w gwiazdozbiorze wcale nie są gwiazdy. Wodnik jest przykładem takiej części nieba, którą ciężko odnaleźć nawet zaprawionemu w bojach obserwatorowi. A nawet jeśli już mu się to uda, to satysfakcja nie pokrywa wniesionych w poszukiwania trudów, bo Wodnik jest co prawda konstalacją rozległą, ale wyposażoną w tak mało jasne gwiazdy, że mieszkańcy miast mogą sobie darować jakiekolwiek zapędy obserwacyjne. Co innego wieś nieprzysłonięta smogiem. Tutaj już jest lepiej. Poza miastem możemy pokusić się o oglądnięcie tego i owego. A to "to i owo" bynajmniej nie jest z gatunku gwiazd.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e2/Aquarius_constelation_PP3_map_PL.jpg' style='max-width: 450px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Gwiazdozbiór Wodnika - ściąga obserwacyjna. Źródło: Wikipedia.&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;Wodnika należy szukać pod gwiazdozbiorem Pegaza oraz na prawo i nieco poniżej od Ryb. Na szczęście dla obserwatorów najlepiej widoczny jest jesienią i zimą. Wtedy niebo jest najbardziej przejrzyste. I na czym wtedy się skupić? Nie na gwiazdach, oj nie.&lt;br/&gt;Właścicieli lornetek polecam mgławicę planetarną Ślimak:&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://www.phys.ncku.edu.tw/%7Eastrolab/mirrors/apod/image/0305/helix03_hst.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Mgławica Ślimak, czyli NGC 7293 w całej okazałości. &lt;a href='http://www.phys.ncku.edu.tw/%7Eastrolab/mirrors/apod/ap030510.html' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;Oczywiście taki Ślimak jak na zdjęciu jest dla lornetki niedostępny, ale coś tam się już da zobaczyć. NGC 7293 leży około 450 lat świetlnych od Ziemi.&lt;br/&gt;Do zobaczenia kolejnej mgławicy planetarnej niezbędny jest teleskop. No, ale nic dziwnego. Leży prawie dziesięciokrotnie dalej, bo w odległości 3900 lat świetlnych. To Mgławica Saturn.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://mexicanskies.com/constellations/ngc7009.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Mgławica Saturn. &lt;a href='http://mexicanskies.com/constellations/aquarius.htm' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;Można powiedzieć, że na ksywkę w pełni zasłużyła. Przypomina naszą drugą co do wielkości planetę z całym jej systemem pierścieni.&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://www.godandscience.org/images/ngc7009.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Mgławica Saturn nieco bardziej z bliska i w innym zakresie promieniowania. &lt;a href='http://www.godandscience.org/nebulacardsdial.html' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;Właściciele teleskopów żniwa będą mieli obfitsze niż posiadacze lornetek. Czeka na nich dodatkowo gromada kulista gwiazd M2 (NGC 7089), której światło dociera do nas z odległości 50 tys. lat świetlnych.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://astro.uchicago.edu/%7Egrodnick/gallery/iotw/m2.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;M2. &lt;a href='http://astro.uchicago.edu/%7Egrodnick/gallery/iotw/imageoftheweekarchive.html' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;Na deser zostaje gromada otwarta gwiazd M73 (NGC 6994). Właściciele lornetek od razu mogą ją sobie odpuścić, ale "teleskopiarze" mogą być usatysfakcjonowani.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://1.bp.blogspot.com/_EnKjWfnpxSQ/SKN5UQbaNTI/AAAAAAAAAoY/ViTOZPPstJo/s320/M73-NGC+6994.jpg' style='max-width: 800px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Gromada otwarta NGC 6994. &lt;a href='http://dante12042010.blogspot.com/2008_08_01_archive.html' target='_blank'&gt;Źródło&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;No to co? Do jesieni. Czekamy niecierpliwie, a w lodówce szykujemy wspomaganie obserwacyjne. To z pianką.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-886856623528748955?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/886856623528748955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/wodnik-gwiazdozbior-w-ktorym.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/886856623528748955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/886856623528748955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/wodnik-gwiazdozbior-w-ktorym.html' title='Wodnik - gwiazdozbiór, w którym najciekawsze nie są gwiazdy'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EnKjWfnpxSQ/SKN5UQbaNTI/AAAAAAAAAoY/ViTOZPPstJo/s72-c/M73-NGC+6994.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-5075429252270938746</id><published>2009-08-20T23:34:00.001+02:00</published><updated>2009-08-20T23:39:12.302+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Byli tacy...'/><title type='text'>Niech Star Trek będzie z Wami!</title><content type='html'>&lt;div xmlns='http://www.w3.org/1999/xhtml'&gt;&lt;div align='justify'&gt;Jak dzisiaj popatrzę na tego faceta, to nie wiem, czy śmiać się czy płakać. Co ja, u licha, widziałam w tych szpiczastych uszach i fryzurce na pazia? Fakt jest jednak faktem i właśnie odsłaniam podbrzusze: komandor &lt;b&gt;Spock&lt;/b&gt; ze Star Treka był moją pierwszą kosmiczną miłością.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://www.startrek.pl/res/eg/tos/big/krkspsct.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;Straszne, prawda? No, ale to były początki. &lt;b&gt;Star Trek&lt;/b&gt; (zabijcie, nie mam pojęcia, czy &lt;b&gt;The Original Series&lt;/b&gt;, czy jakieś późniejsze "dokrętki") zobaczyłam pierwszy raz w połowie lat 80-tych poza granicami naszego kraju. Aktorzy gadali po włosku. Bo to dubbing był, a ja w Italii przebywałam. Dubbingu włoskiego słucha się mniej więcej tak samo jak niemieckiego przy westernach lub czeskiego przy Gwiezdnych Wojnach, ale i tak mnie to nie zraziło. &lt;br/&gt;Dziś oczywiście, myśląc o tamtym kosmicznym mężczyźnie moich marzeń powtarzam za Gombrowiczem "jak zachwyca, skoro nie zachwyca", ale te dwadzieścia pięć lat temu pragnęłam włożyć na siebie takie samo wdzianko, jakie nosił mój wybranek serca, i zostać pasażerem statku &lt;a title='Enterprise NCC-1701' href='http://pl.wikipedia.org/wiki/Enterprise_NCC-1701'&gt;USS Enterprise NCC-1701&lt;/a&gt;. Chociażby na gapę. Codziennie zasiadałam przed telewizornią i o godzinie ósmej rano (bo o takiej porze emitowano serial) świat zamieniał się w jeden wielki kosmos.&lt;br/&gt;Niedługo potem bezlitośnie zdradziłam Spocka z Supermanem. Co mnie uwiodło? Jak to co? Ten niebiesko-czerwony gajerek!&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://iamshallow.files.wordpress.com/2009/06/superman.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='justify'&gt;&lt;br/&gt;I te niewinne niebieskie oczęta też.&lt;b&gt; Superman&lt;/b&gt; istnieje dla mnie jedynie w wersji z &lt;b&gt;Christopherem Reevem&lt;/b&gt;. Reszta to marne podróbki. Reeve jest ponadczasowy i nie do pobicia. Film filmem, ale oprócz tego pożerałam wszystkie supermanowe komiksy. Wpadłam jak śliwka w kompot i ubolewałam nad faktem, że moja miłość do przybysza z innej planety może być tylko i wyłącznie platoniczna, bo przecież tak naprawdę on nie istnieje.&lt;br/&gt;Jeszcze Superman nie zdążył sobie zawłaszczyć całego mojego serca, a już musiał się posunąć, robiąc miejsce &lt;b&gt;Hanowi Solo&lt;/b&gt; z Gwiezdnych Wojen. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://acct.tamu.edu/smith/starwars/Chewbacca_w_Han_Solo_ANH.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Han to oczywiście ten z prawej...&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;Jak widać moja koncepcja mężczyzny idealnego ewoluowała i to raczej w dobrym kierunku, bo Harrisonowi Fordowi niewiele można zarzucić. Ale i ta miłość skazana była na klęskę, bo oprócz dzielącej nas czasoprzestrzeni, dzieliło nas... właściwie wszystko, z wybranką serca na czele.&lt;br/&gt;Dziś jestem mężata i dzieciata, ale gdy oglądam Gwiezdne Wojny (te stare, kultowe oczywiście), to westchnę sobie czasem nostalgicznie. I o dziwo nie jakoś szczególnie do Hana Solo (nie mam pojęcia, dlaczego nie pociągał mnie Luke Skywalker). Bardziej do jego pojazdu i ogólnie do innych gwiezdnych środków lokomocji. Och, przelecieć się czymś takim, nawet bez osiągania nadświetlnej! Zobaczyć te planety jednocześnie z bliska i z daleka!&lt;br/&gt;Dziś więc wzdycham do kosmosu jako takiego i marzę o się tam znalezieniu. Kiedy już będę obrzydliwie bogata, zafunduję sobie wczasy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. A co. Jak szaleć, to szaleć.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-5075429252270938746?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/5075429252270938746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/niech-star-trek-bedzie-z-wami.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5075429252270938746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5518983129639734703/posts/default/5075429252270938746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kosmicznie.blogspot.com/2009/08/niech-star-trek-bedzie-z-wami.html' title='Niech Star Trek będzie z Wami!'/><author><name>kruszyzna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01744683968037884443</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_YjPuKUWUFGo/SytDNczIkMI/AAAAAAAABn4/HcM1kBgWSx0/S220/DSC_5715.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5518983129639734703.post-307970567598140591</id><published>2009-08-19T12:49:00.001+02:00</published><updated>2009-08-19T12:49:49.478+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Co fruwa w przestrzeni?'/><title type='text'>Wszyscy jesteśmy kosmitami</title><content type='html'>&lt;div xmlns='http://www.w3.org/1999/xhtml'&gt;&lt;div align='justify'&gt;Dorwij jakiegoś białoskórego młodzieńca na ulicy Nowego Jorku i zapytaj, skąd pochodzi. Powie ci zapewne, że jest rdzennym Amerykaninem. Czy można się z nim zgodzić? Tylko w połowie. Na pewno nie kłamie, przyznając się do posiadania obywatelstwa USA, ale z tą rdzennością to cienko, oj, cienko. Rodowici z dziada pradziada Amerykanie to Indianie lub Eskimosi i nikt inny.&lt;br/&gt;Ale i tu, gdyby sięgnąć głębiej, to okazałoby się, że i Indianie, i Eskimosi również są ludnością napływową, którzy przez suchą jak pieprz Cieśninę Beringa przybyli na nowe ziemie z Azji. To kopmy zatem w Azji. Co? Azjaci też nie są rdzennymi Azjatami? No, nie są. Przecież przybyli z Afryki, kolebki ludzkości. Czy zatem gdyby udać się do Afryki i zapytać temtejszych mieszkańców o pochodzenie, to mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że są rdzennymi Afrykanami z dziada pradziada? Mogą, ale to wcale nie oznacza, że są rdzennymi... Ziemianami.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;div align='center'&gt;&lt;img src='http://www.oa.uj.edu.pl/apod/apod/image/0801/mcnaught_guisard.jpg' style='max-width: 460px;'/&gt;&lt;br/&gt;&lt;small&gt;&lt;i&gt;Zrobione w 2006 roku zdjęcie komety McNaught autorstwa Stephane'a Guisarda. Piękna, prawda?&lt;/i&gt;&lt;/small&gt;&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;br/&gt;Moi drodzy, wygląda na to, że my, Ziemianie, a raczej nasi praprapraprapraprapraprzodkowie jesteśmy kolonizatorami. Organizmami napływowymi. Nie powstaliśmy w ziemskim mateczniku, tylko nas zasiano. A zasiano nas za pomocą komet. &lt;b&gt;New Scientist&lt;/b&gt; raczył donieść, że w materiałach kometarnych odnaleziono aminokwasy. Aminokwasy, jak wiadomo, wchodzą w skład białek, a białka są budulcem różnych form życia. Nie ma na Ziemi istoty żywej, która nie składałaby się z białek. Wygląda więc na to, że miliardy lat temu, kiedy nowopowstała Ziemia dopiero co ustaliła się na swoje orbicie, krótko po tym jak powstał Księżyc, na powierzchnię naszej planety trafiły aminokwasy. Trafiały być może często i gęsto, bo w tamtych burzliwych czasach trwał taki ostrzał, jakiego nie powstydziłaby się żadna artyleria.&lt;br/&gt;Jakiegoś powalającego zaskoczenia odkrycie to nie wywołało. Domyślano się takiego scenariusza powstania życia na Ziemi już jakiś czas temu. Teraz jednak mamy dowody. To miłe, naprawdę miłe.&lt;br/&gt;Nie wiadomo więc, moi drodzy, skąd pochodzimy. Wygląda jednak na to, że na tym padole nie powstaliśmy. Howgh.&lt;br/&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5518983129639734703-307970567598140591?l=kosmicznie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kosmicznie.blogspot.com/feeds/307970567598140591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='
